-Hej... Ja do... -Zaczęła dziewczyna.
-Klaudia? -Wyłoniłam się za pleców Jasia.
Spojrzałyśmy na siebie, podbiegłam do niej i rzuciłam jej się na szyję. Przytuliłyśmy mocno, czułam w kościach że coś jest nie tak. Janek przyglądał mi się uważnie.
-Jak mnie tu znalazłaś?-Pytałam.
Klaudia bez słowa wycofała się, czułam że szykują się kłopoty. Dostrzegłam na ulicy zakapturzoną postać..
-Tylko nie to.. -Powiedziałam do siebie. -Kacper..
-On mnie tu przyprowadził.
Kacper ruszył w naszą stronę. Zacisnęłam mocno pięści i wydusiłam z siebie marne kilka słów.
-Czego tu?!
-Och moja kochana Lili, coś Ty taka nerwowa.? Nie cieszysz się że jestem? -Podszedł bliżej i wyciągnął ręce w moją stronę.
Janek wyszedł z domu i murem stanął przede mną, przerażona Klaudia podbiegła kryjąc się za Jasiem, przytuliłam ją mocno.
-Wynoś się. -Powiedział Jan.
-Od tej szmaty? Z chęcią. -Rzucił zimnym głosem Kacper.
Jaś ruszył w stronę Kacpra, odsunęłam Klaudię od swojego boku i chwyciłam z całej siły Jasia za rękę.
-Nie warto. -Powiedziałam.
Kacper zaśmiał się, słyszałam ten śmiech, nie był to śmiech, raczej udawanie że ma wszystko gdzieś, czyżby wyrzuty sumienia? Nie mój problem. Wraz z Jasiem i Klaudią udaliśmy się do domu. Widziałam że jest cos nie tak.Weszliśmy do salonu, Klaudia usiadła w fotelu a ja z Jasiem na Kanapie. Klaudia uśmiechnęła się szeroko.
-Znam cię. -Powiedziała. - Dąbrowski, tak? Nagrywasz na YouTube.. Znam. -Mówiła.
-Prawda. -Powiedział dumny Janek.
Spojrzałam na nich i uśmiechnęłam się.
-Co cie tu sprowadza? -Zapytałam Klaudii.
-Przepraszam za Kacpra, tylko on wiedział jak mogę cię znaleźć. Musiałam Cię zobaczyć.. -Mówiła lekko zdenerwowana.
-Co jest.? -Zaniepokoiłam się.
-Paweł.. Ewka.-Mówiła ze łzami w oczach.
-Ta szmata każdego się uczepi. -Powiedziałam.
-Nienawidzę ich! -Powiedziała Klaudia. -Rano mówił mnie że mnie kocha.. Chciałam mu zrobić niespodziankę, po południu poszłam do niego. Wchodząc do pokoju słyszałam czyjeś głosy. Poszłam dalej i weszłam do pokoju. Wiesz co zobaczyłam? Ha.. Półnagą Ewkę z Pawłem.. Moim Pawłem. Razem. Cholera.. Byłam naiwna. -Wytłumaczyła się Klaudia po czym rozpłakała się.
Zatkało mnie, nie wiedząc co powiedzieć westchnęłam cicho. Janek Przyglądał mi się z uwagą. Wstałam z miejsca i przykucnęłam przed Klaudią.
-Będzie dobrze .. -Wymamrotałam.
-Musi być. -Powiedziała.
-Chodź. -Powiedziałam wstając i wyciągając rękę do mojej przyjaciółki.
Zaprowadziłam ją do pokoju który był przeznaczony do mojego użytku.
-Prześpij się, widzę że jesteś padnięta.
-Czyj to pokój.
-Brata Jasia który już tu nie mieszka, aktualnie ja w nim urzęduję. -Uśmiechnęłam się.
-A jeżeli prześpię całą noc, gdzie będziesz spać? -Zapytała.
-Z Jasiem. -Powiedziałam uśmiechając się szeroko.
-Wy razem?! -powiedziała zaskoczona Klaudia.
-T-tak. -Wydukałam .
-Gratki. Ale hej, ciocią nie chce być- Zażartowała.
-Spokojnie. -Powiedziałam zaczerwieniona.
Podałam jej koszulkę i spodenki by się przebrała.
-Miłej nocy. -Powiedziałam wychodząc z pokoju.
Uchwyciłam tylko uśmiech Klaudii.
Zeszłam do Janka który chrapał smacznie na kanapie.
-Oj.. -Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w czoło.
Podeszłam do kuchni, usiadłam przy stole na którym leżał zeszyt i kilka długopisów. Oglądając bazgroły mojego mężczyzny wyrwałam kartkę i napisałam "WYSZŁAM Z PIESKIEM. NIE MARTW SIĘ!" Po czym wstałam i przyczepiłam karteczkę magnesem do lodówki.
Wzięłam z szafki na korytarzu smycz i bluzę Janka, założyłam i wyszłam na podwórko. Podeszłam do miejsca Ariego, zaczepiłam smycz na jego obrożę i wyszłam z naszego podwórka. Udałam się na miejsce gdzie spotkałam Jasia. Nie zajęło mi to długo gdyż pies był tak zadowolony że siłą zaciągnął mnie na polanę. Będąc na miejscu usiadłam na trawie i spojrzałam na to co mnie otacza. Pies nagle opadł z sił, podbiegł i położył głowę na moich kolanach, pogłaskałam go i spojrzałam w niebo, promienie słońca oślepiły mnie na chwilę, opuściłam głowę i w ciszy siedziałam.