:3

:3

wtorek, 28 października 2014

Rozmowa ... : 9.

-Dlaczego to zrobiłaś? -Zapytała mama. Czułam że ją to ie interesuje, nie miałam zamiaru nic udawać.
-A serio Cie to obchodzi?! Nie wydaje mi się! Przyszłaś tu z litości? Jeżeli tak to dziękuję, możesz wyjść. Nie chcę matki która ma mnie gdzieś! -Krzyczałam na całą sale zdenerwowana.
-Lili nie mów tak. -Mówiła wciąż spokojnie.
-Co mam nie mówić!? Taka jest prawda, nie chce żebyś przychodziła bo musisz! Lepiej idź! Gdybyś się mną zajmowała nie leżałabym tu!
Mama nic już nie powiedziała, bez żadnego słowa wyszła.
-Dziękuję -Powiedziałam załamana tym ze jednak jej na mnie nie zależy.
-Dlaczego Ona tu przychodzi skoro mnie nie chce? -Wciąż mówiłam.
-Spokojnie, wiesz jaka ona jest! Nie potrafi okazywać uczuć, nie miej jej za złe! -Mówiła Ania.
-Jak mam nie mieć za złe? Przecież nigdy się mną nie interesowała, a gdy nagle wylądowałam w szpitalu, robi mi łaskę tym że się zjawia! Nienawidzę jej no!
-Przestań! Jak się nie interesowała! Była przy tobie a ty jak się jej odwdzięczasz!?
-Że co? Zawsze gdy chciałam się przytulić mówiła że nie ma czasu! Tyle chciałam jej opowiedzieć, ale po co? Nigdy nie zapytała mnie jak się czuję, co u mnie! Nie potrafiłam nigdy z nią rozmawiać. Dlaczego? Dlatego właśnie ze się nie interesowała! Jeżeli też masz zamiar jej bronić idź!
-Nie! -Krzyczała Ania.
Nagle przyszła Pielęgniarka.
-Proszę Wyjść. -Powiedziała Do Ani. -Wszystko dobrze?
-Tak ,dziękuję. Mam Tylko prośbę, był u mnie pewien chłopak, mogłaby pani sprawdzić czy nadal jest i zawołać go?
Pielęgniarka zrobiła To o co prosiłam. Kacper przyszedł po minucie
-Słyszałem Jak krzyczałaś na nią. Wszystko gra?
-Nienawidzę jej no! Zawsze miała mnie gdzieś i robi mi łaskę tym że w ogóle się tu zjawia! Kacper , wracaj już do domu.
-Nie ma mowy! Zostaję tu!
-Jestem już zmęczona tym wszystkim, chcę odpocząć.
-Jutro znów wrócę. Kocham.
Na pożegnanie pocałował mnie delikatnie.
-Też, pa.
Kacper wyszedł. Zostałam Sama, nie wiem co myśleć. Nie mogę się ruszyć z miejsca. Nie mam ochoty wciąż tak leżeć! Nagle zjawiła się Pielęgniarka z jakąś nową Kobietą, nie znam jej.
-Lili, pani chciała z Tobą porozmawiać.
-Ale o czym? -Pytałam.
-Wiesz..- Mówiła pielęgniarka.
-No dobra?
Kobieta usiadła obok łóżka.
-Więc Lili, jestem psychologiem, mów mi Ewa.
-No dobrze. o czym chce pani rozmawiać?
- O tym co się stało. Dlaczego to zrobiłaś?
-Dlatego że już nie radziłam sobie z problemami, nikt mnie nie słuchał, zresztą nie chciałam nikomu głowy zawracać własnymi problemami, wiem nie było to mądre, ale dla mnie było to wyjście. Samobójstwo - Zero problemów, inni też mieliby spokój.
-Przecież wiesz że to nie wyjście,  myślałaś wcześniej o samobójstwie lub o okaleczaniu się.
-Tak, często -Nie chciałam już kłamać. - Miałam często to w głowie, kiedyś próbowałam się okaleczać, mam kilka blizn, ale nikt o tym nie wiedział. Bałam się mówić, Coś pękło we mnie, samo tak, wzięłam żyletkę i zrobiłam to co miałam.
-Lili. Są jakieś konkretne powody?
-Są. Rodzina i przyjaciele.
-Możesz dokładniej.
-Mogę, ale czy muszę dziś?
-Nie, nie musisz, chce Ci tylko pomóc.
-Dziękuję ale może innym razem.
-Dobrze, będę  tu za kilka dni.
-Żegnam
-Do widzenia Lili.
Psycholog poszła do pani doktor która się mną zajmowała. Rozmawiały, wiem że o mnie, było widać, zresztą o kim innym. PO chwili przyszedł mi SMS, od nie znajomego numeru.
"Wracaj do zdrowia. Ewka"
Jezu, ciekawe że zaczęła mi współczuć. Nie odpisałam jej, nie miałam ochoty. Dołuje mnie dzisiejszy dzień, to że matka przyszła, jeżeli miała się tak zachować, mogła w ogóle się tu nie pokazywać! Dobrze że ojciec nie przyszedł.. Jeszcze by mnie siłą wyciągnął pod pretekstem że nic mi nie jest, Alkohol jednak zmienia ludzi. Zamknęła oczy chcąc zasnąć. Wcześniej wymyślam idealne historie. Bajki które raczej się nie spełnią, warto marzyć!

poniedziałek, 27 października 2014

Szpital: 8.

..Po kilku dołujących piosenkach byłam na miejscu, wysiadłam i pobiegłam do domu, nie mam ochoty  żeby żyć, wszystko się zawaliło. Przebrałam się w suche cichy. Poszłam do pokoju i położyłam się, szczerze nie wiem co mam zrobić, wszystko jest okrutne! Cały ten świat! Rozpłakałam się tak bardzo że chyba pół miasta mnie słyszało. Po chyba godzinie płaczu poszłam do łazienki . Zmyłam ślady łez ze swej bladej i jakże niewinnej twarzy, po czym znów udałam się do swojego pokoju który nazywałam królestwem, by znów stać się księżniczką. Historia z Kacprem i Filipem za bardzo mnie zraniła, wiem że każdy lubi mnie ranić i robią to dość często ale tym razem już nie mogę, nie jestem Emo, ale wiele razy myślałam o cięciu się, Dziś już wiem że to wszystko mnie zmusza do tego! Poszłam po żyletkę i usiadłam w kącie, łzy płynęły mi jedna za drugą. Napisałam SMS'a do Kacpra "Przepraszam, nie mogę". Siedziałam  w płaczu 15 minut, w końcu odpisał. "Co ty gadasz?! Za chwilę u Ciebie będę! Czekaj!". Nie odpisałam, nie miałam co, wzięłam kartkę i znów napisałam, "Przepraszam wszystkich." Wzięłam się do roboty,
-Raz, dwa, trzy! - I mocnym ruchem przejechałam po nadgarstku, krew popłynęła strumykiem w sekundę, nie skończyło się na tym, powtórzyłam to kilka razy. Płakałam tak bardzo że nie słyszałam jak ktoś wchodzi. Byłam na pół przytomna, zauważyłam tylko rozmazaną postać, był to Kacper.
-Lili! Coś ty narobiła!- Wykrzyczał ze łzami w oczach Kacper
-Przepraszam Cię.- Odpowiedziałam cicho.
Szybko złapał mnie za rękę i związał by krew się nie lała, zadzwonił na pogotowie.
-Nie zamykaj oczu! Rozumiesz! Patrz na mnie!- Krzyczał wciąż.
Dalej nie wiem co się działo, obudziłam się dopiero następnego dnia w szpitalu. Obok łóżka siedzieli zapłakani Kacper i Klaudia.
-Hej..- Powiedziała.
-LILI! - Powiedzieli w tym samym czasie.
Klaudia rzuciła się na mnie i zaczęła przytulać.
-Dlaczego to zrobiłaś!? Boże ! Nienawidzę Cie! Jak mogłaś! Chciałaś nas zostawić! -Krzyczała Klaudia, zdenerwowana i zapłakana.
-Ja, ja nie! To oni, oni chcieli tego! Najpierw Kacper, później Filip. Ja jestem do niczego!- Rozpłakałam się i odwróciłam się.
-Idź -Powiedział Kacper do Klaudii. Klaudia posłusznie wyszła.
-Kacper usiadł obok łóżka.
-Hej. -powiedział spokojnie.
-Idź Sobie, już mnie zraniliście!
-Nie, Pamiętasz jak mówiłem ze mi na Tobie zależy? Kocham Cię przecież i wiesz o tym dobrze, Ewka Nic dla mnie nie znaczy i możesz myśleć Sobie co chcesz. Wiem jak to wyglądało..
-Nie tłumacz się! -Przerwałam mu.
-Będę, wysłuchaj mnie. Wiem jak to wyglądało, chciałem sprawdzić czy będziesz zazdrosna, wiem głupio wyszło, nie pomyślałem, wybacz, nigdy sobie nie wybaczę Tego co zrobiłem! Ewka wyjeżdża, powiedziałem jej żeby mi dała spokój bo Ciebie kocham! Uwierz mi Błagam! Księżniczko, błagam. -Kacper zaczął Płakać.
-Wybaczę, Ewki nie chcę już widzieć! - Mówiłam, nie mogłam przestać płakać.
-Co Filip Ci zrobił? Był tu, kazał przeprosić, ale wywaliłem go. Zrobił Ci coś?
-Zrobił, nie chce mówić, wstydzę się.
-Zabije gnoja! Co on Ci zrobił Lili! Mów!
-Nie to co myślisz! Uspokój się!
-Uf. więc mów, co jest?
-Bo nie byliśmy w szkole, stwierdził że mu się spodobałam, i takie tam, nie będę męczyć szczegółami. Pocałował mnie, dał mi do zrozumienia że chyba chce być ze mną, minus taki że myślał że się nie dowiem, ma inną, po tej historii z pocałunkiem zaprosił mnie na czekoladę, było miło, zadzwonił mu telefon, zauważyłam że pisało "Kicia" Już wszystko było jasne, nie rozumiem tylko dlaczego tak zrobił! Kacper, nic do niego nie czuję, przysięgam, Ja się zakochałam.. Kacper, wybacz mi!
-W kim? -Posmutniał nagle.
-W Tobie. Wiem głupio wyszło z Filipem, ale ty z Ewką, wybacz mi np błagam
-Nie jestem zły kochanie, jak mogę się gniewać na kogoś takiego? Jesteś moja, nie pozwolę Cię skrzywdzić, Kocham Cię -Powiedział i przytulił.
-Też Cię kocham, nie zostawiaj mnie.
-Nie zostawię!
-Kacper, a była.. -Mówiłam smutna.
-Twoja matka? -Przerwał mi nagle.
-Lub ojciec? -Pytałam z nadzieją.
-Nie, przykro mi. -Odpowiedział smutny, chyba nie chciał mnie dołować.
-Nie no ok..- Chciało mi się płakać
-Była Twoja siostra z bratem. - Powiedział z udawanym uśmiechem
-Tak co mówili?
-Ania płakała, a Piotrek że wrócą wieczorem.
-Ok, eh..-Znów stało mi się smutno, zraniłam ich!
-Coś się stało mała? -Zapytał głaszcząc mnie po ręce.
-Boli mnie.
-Ręka?
-Nie serce, boli że nie przyszli! -Łzy same mi leciały.
-Ej nie płacz! -Pocieszał mnie.
-Nigdy się mną nie interesowała! Jędza! A On? Pije i pije! Nienawidzę ich! Do diabła z taką rodziną! Niech się tu nie pojawiają będzie jednak lepiej! - Mówiłam coś czego naprawdę nie myślałam
-Spokojnie, ja jestem, i będę! Obiecuję.
Wróciła Klaudia.
-Moja mama Cię pozdrawia i pyta jak się czujesz?
-Dzięki, już lepiej.
-Ja Muszę iść, niestety, trzymaj się głupku! Narazie Kacper.
-No pa. - Pożegnałam się z nią.
-Kiedy jej powiesz?
-Że?
-jesteśmy razem
-Eh jesteśmy razem kilka minut, nie martw się. Kacper, dużo osób wie?
-Cała szkoła.
-Cholera! -Zdenerwowałam się, znów te plotki na mój temat, Jezu!
Nagle Ktoś pojawił się w drzwiach, Tak. Moja matka z Anią
-Zostawię Was -Powiedział Kacper całując mnie w policzek
-Dobrze.
Podeszły razem do łóżka, Nic nie mówiły, ta cisza mnie dobija!

piątek, 24 października 2014

Smutna: 7 .

Biegliśmy kawałek przez ulicę by żaden nauczyciel nas nie zauważył. Usiedliśmy razem na ławce, nagle rozpadał się deszcz, nie ruszyliśmy się z miejsca Filip spojrzał na mnie  nagle wstał uklęknął
-Czy mogę prosić do tańca? - Zapytał rozbawiony.
-Oczywiście! -Wstałam. Filip delikatnie złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie, objęłam go lekko za szyję, zaczęliśmy tańczyć. Wszystko inne nagle przestało istnieć, czułam że ta chwila należy tylko do nas, zbliżył się do mnie, serce zaczęło mi mocniej bić. Pocałował mnie lekko w usta, spojrzałam mu głęboko w oczy.
-A to za co? -Zapytałam.
-Za nic mała. Podobasz mi się, bardzo.
-Ale, nie znasz mnie przecież..
-Czuje że jesteś wspaniała, tak mi serce podpowiada, jesteś zła że to zrobiłem?
-Nie, coś ty! To było.. Takie urocze! -Przytuliłam go mocno, nie wiedziałam co więcej mogę zrobić. Nagle oddalił się troszkę.
-Chodźmy, pada strasznie, a Ty jesteś już cała mokra! Nie chcę żebyś mi zachorowała!
Zdjął kurtkę i założył na mnie, po czym złapał mnie za rękę, zabrał mnie do kawiarni.
-Hm, więc? Może gorąca czekolada? Co myślisz?
-Ale.. Ja nie mam żadnej kasy.
-Nie szkodzi, stawiam! Siadaj, ja zaraz przyjdę!
Zrobiłam jak chciał zajęłam miejsce, po chwili przyszedł Filip, usiadł wygodnie obok mnie, objął mnie, oparłam więc głowę o jego ramię, siedzieliśmy tak chwile, po chwili przyniesiono nam Gorącą czekoladę.
-Smakuje? -Zapytał
-Jasne! -Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Masz piękny uśmiech -Powiedział pewny siebie.
-Heh Dziękuję! Ty też -Odpowiedziałam nie śmiało.
Zapadła Cisza.
Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę, nagle zadzwonił jego telefon spojrzałam z ciekawości na wyświetlacz, jedyne co zauważyłam to zdjęcie dziewczyny podpisane "Kicia".
-Zaczekaj, odbiorę! - Szybko wstał i odszedł.
Trochę mnie to zabolało, bo przecież mnie pocałował. Ale po co to zrobił skoro kogoś ma. Szybko wstałam i uciekłam z kawiarni. Nawet się nie oglądnął za mną. Poszłam do parku. Mama dopiero za pół godziny wychodzi do pracy, do szkoły nie wrócę, nie chcę oglądać Kacpra. Dlaczego to wszystko przytrafia się właśnie mi?! Co ja zrobiłam? Siedziałam na ławce, ciągle płakałam, zauważyłam że siedzę tak prawię godzinę, postanowiłam więc iść do domu. Wstała się i wytarłam łzy. Śmiało poszłam przed siebie, przyszłam na przystanek w momencie gdy podjechał autobus. Usiadłam z tyłu, założyłam kaptur od bluzy i włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam muzyke na całego!


Dalsza część w poniedziałek, przepraszam ze tak krótko!

środa, 22 października 2014

Nowy Przyjaciel. : 6.

.. -Powiedz mu o tym, może warto? -Powiedziała Klaudia. Po policzku spłynęło mi kilka łez.
-Ale.. Bo On mówił że nie chce żeby coś się zmieniło, lepiej jak będę milczeć.
-Lili, chcesz z nim być, tak?
-No.. Tak.
-Właśnie, pogadajcie o tym.
Odwróciłam się i zobaczyłam że Ewce chyba się spodobał Kacper, śmiali się.
"Co jeżeli się odkocha ? Może tylko się mu wydaje! Przecież jeszcze ostatnio zachowywał się normalnie, nagle się zmienił i wyznał mi miłość. Może udaje? Nie chce żeby mnie zranił!" Pomyślałam Nagle zobaczyłam jak Ewka przytula się do niego, znają się kilka minut a tu...
-Eh..
Nasz przystanek, szybko wysiadłam z autobusu, Kacper nie zwrócił na mnie nawet uwagi, zaczęłam płakać, nie chciałam żeby toś widział moje łzy. Szybko wbiegłam do szkoły, w przejściu wpadłam na jakiegoś chłopaka, raczej nie widziałam go w mojej szkole,nowy?
-Hej! -Powiedział.
-Jeju przepraszam, ja tylko... Boże, nic Ci nie zrobiłam. - Szybko wtarłam łzy z twarzy.
-Mi nic nie jest, ale widzę że coś Tobie się stało, hmm? Może pomogę? Jestem Filip
-Lili, miło poznać. Nic się nie stało, ja tylko.. Jakoś tak.
-Nic? Dlaczego płakałaś?
-Że co? Nie płakałam.
-Hehe jak sobie chcesz. Ja wiem Swoje, gdzie tak pędzisz, śpieszysz się na lekcje?
-Nie.
-Uciekasz przed czymś?
-Raczej przed kimś!... -BOŻE ! dlaczego to powiedziałam?!
-To znaczy?
Udałam się w stronę mojej '13'. Do szkoły wszedł zadowolony Kacper z Ewką, Klaudia za nimi. Gdy mnie zobaczył jak stoję z Filipem od razu poszedł w inną stronę. Szybko się przebrałam i pobiegłam pod klasę.  Zapomniałam że Filip.. Eh.. Usiadłam pod ścianą i znów zaczęłam płakać, ktoś usiadł obok
-Może potrzebujesz pomocy? - Powiedział Filip podając mi chusteczkę.
-Dzięki- Powiedziałam półgłosem.
-Więc, możesz mówić, nie martw się nikomu nie wygadam, Tylko Ciebie znam w tej szkole.
-Nowy? Do które klasy chodzisz?
-Będę chodził do 'E' ...
-Serio? Ja chodzę do 'E'! -Uśmiechnęłam się nieśmiało..
-Ooo miło! Nowa koleżanka, heh.. Ok, ok zmieniliśmy temat, mów co się stało!
-Bo mam przyjaciela, znamy się 10 lat, dziś rano wyznał mi że mnie kocha, szczerze to nie wiem co o tym mam myśleć, kiedyś też coś do niego czuła, nie jestem pewna czy nadal to czuje.Chyba się obraził na mnie, gdy zobaczyłam go z moją starą przyjaciółką, zrobiło mi się smutno, bo przecież mógł kłamać! a ja nie chce żeby ktoś mnie zranił.. Ja nie chce. -Zaczęłam płakać jak głupia, gdy Filip lekko mnie objął, nie myślałam o tym czy mogę ale przytuliłam go jak najmocniej.
-Będzie dobrze, nie płacz- Powiedział.. Nagle przyszedł Kacper. Spojrzał na nas.
-No, no... -Powiedział. Sama nie wiem o co mu chodzi, nagle przybiegła Ewka, i rzuciła się na Kacpra, była w jego bluzie. Nie zwróciła uwagi na to że ja jestem
-Idziesz kochanie?! -Powiedziała roześmiana. Spojrzałam na nią gdy nagle ona spojrzała na mnie.
-I Ty się odzywasz do mnie?! -Wykrzyczałam do Kacpra. Wstałam i uciekłam do łazienki. Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać bardziej niż wcześniej. Coś czuje że nasza przyjaźń się zakończy, Przyszła Ewka.
-Lili, to nie tak jak myślisz!- Powiedziała.
-Zostaw mnie! Nie znasz go a widać szybko owinęłaś go sobie wokół palca!
-A ty to co?! Święta, znasz tego kolesia? Przytulałaś go! Nie zastanowiłaś się nad tym co Kacper mógł czuć?!
-Że co!? Pocieszał mnie! Może nie znam go, ale nie odbijam go innej jak ty! I Kacper też mógł zastanowić się nad tym co ja czuje! Ale po co, to tylko moje uczucia! Daj mi spokój!
Przybiegła Klaudia.
-Zostaw ją Ewka!
-Ale co ja jej do cholery robię?!
-Idź Sobie rozumiesz!!?
Wkurzona Ewka wyszła. Siedziałam dalej i płakałam, nie wiedziałam co mam zrobić. Klaudia usiadła i przytulała mnie.
-Ćśśś, Lili. On nie jest wart żebyś płakała, spokojnie.
Wstałam i wytarłam twarz.
-Jeszcze zobaczą do czego jestem zdolna.!
Wyszłam z łazienki i wróciłam do Filipa, delikatnie pocałowałam go w policzek, Kacper był obok i widział całą akcję.
-Zależy Ci na tym żeby być dziś w szkole? -Zapytałam Filipa.
-A o co chodzi?
-Może urwiemy się dziś z lekcji, oprowadzę Cię po mieście. Byłeś Tu już?
-Nie. Możemy iść.!
Filip złapał mnie za rękę, uciekliśmy. Mam nadzieje że nikt nas nie wyda. Może to jego pierwszy dzień, mam nadzieję że nie będzie mieć kłopotów przez moją głupotę! No cóż, Mam nadzieje że dzień będzie lepszy niz się zapowiadał, zobaczymy..

poniedziałek, 20 października 2014

Miłość? : 5.

-Baśka! Gdzie masz Sabi!? - Zapytała Klaudia.
-Nie interesuj się! No Kacper.. Super laske Sobie wybrałeś, Lili. Są lepsze, choćby ja!
Skryłam się za Kacprem, nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie kryj się ofiaro losu! - Wykrzyknęła Baśka.
Klaudia podskoczyła z miejsca i chciała coś powiedzieć ale nagle..
-Jeżeli ma tu być ofiarą losu to Ty barbie! Spójrz jak wyglądasz. To że masz tynk na mordzie nie czyni Cie fajnej. - Powiedziała jakaś dziewczyna która właśnie przyszła na przystanek, stała za Baśką.
-Kto to powiedział ?! Kto ma prawo tak się do mnie odzywać?! - Wykrzyknęła czerwona ze złości Baśka.
-Hej, jestem Ewka. Dla Ciebie pani! Masz jakieś ale do tych osób to lepiej idź bo nikt nie ma ochoty Cię słuchać.
-Że co proszę?!
-To samo, no już idź Sobie!
Baśka odeszła zdenerwowana jak nigdy. Zastanawia mnie ta Osoba, kim jest i dlaczego mnie broni, może też chodzi do mojej szkoły ale nigdy nie zwróciłam na nią uwagi.
-Hej - powiedziałam lekko speszona- Znamy się?
-Hej Lili, powiedzmy że tak chodzę do 'b' klasy, byłyśmy razem w przedszkolu. Ewka, pamiętasz?
-Ewka, Ewka... Tak! Jeju nie poznałam Cię! Trochę już czasu minęło. Dlaczego mnie bronisz, przecież to norma, ona zawsze mnie obraża.
-No widzisz. Wiem że ona każdemu musi coś powiedzieć! To norma, kiedyś mnie się uczepiła, ale już ok, zresztą to było dawno, heh..
-A myślałam że mnie od początku nienawidzi. Co tam opowiadaj!
-Bardzo dobrze, a u Ciebie?
-Super, a tak w ogóle to Kacper i Klaudia.
-Hej - Powiedzieli w tym samym momencie.
-Hej wam. Lili czyżby to Twój chłopak?
-Nie! Kolejna, to mój przyjaciel.
-Wybacz, wybacz pasujecie do siebie!
-E tam, nie prawda.
Nagle Kacper posmutniał i odwrócił się. Podeszłam do niego. Ewka i Klaudia zostały same, szybko znalazły wspólny język.
-Ej co jest?
-Jak to co? Nic!
-Jak..
-Mówię że nic! Boże.
-Kacper, porozmawiaj ze mną! Co się do cholery dzieje?!
-To że każdy bierze nas za parę!! Ja już Tak nie mogę, Lili! zależy mi na Tobie rozumiesz to?!
Zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-No właśnie, Kocham Cię rozumiesz!
-Jak to?.. Nie rozumiem!
-Nie ważne, zapomnij że to powiedziałem, nie chce Cię stracić, nie chcę żeby cokolwiek się zmieniło przez to że coś do Ciebie czuje. Przepraszam.
-Ale Kacper..
Nagle podjechał autobus.
-Wsiadaj Lili. - Powiedział Kacper.
Weszłam do autobusu i usiadłam z samego tyłu, Klaudia, Ewka i Kacper zajęli miejsca obok. Całą drogę siedziałam cicho, nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Wiedziałem że tak będzie -Powiedział Kacper.
-Ale jak? Przecież nic się nie stało jest tak jak wcześniej, nie mam humoru i już. -Odpowiedziałam. Wstałam i zmieniłam miejsce. Przyszła do mnie Klaudia.
-O co wam poszło? -zapytała
-Jak o co ? O nic.
-Lili, znam cię już dość długo, więc?
-Kacper powiedział że mnie kocha, a najgorsze to że ja chyba też coś do niego czuje...

czwartek, 16 października 2014

Nowy dzień.: 4.

A więc... Kolejny dzień. Wtorek. Jak zawsze ten sam scenariusz. Dziś wstałam troszkę wcześniej na prośbę Kacpra. Zazwyczaj była to 7:20. dziś jest 7:00. Wychodząc z domu zauważam Kacpra siedzącego na ławce.
-Hej!- Zawołałam.
-Oooo, hej!- podbiegł do mnie- Dziś coś wcześniej.
-No wiesz wzięłam Sobie do serca co mówiłeś. A ty co tu robisz tak wcześnie?
-Wiesz coś czułem że będziesz wcześniej. Nie myliłem się.
-No tak, idziemy?
-Jasne chodź.
Wzięłam torbę na ramie i powoli ruszyłam, zapadła cisza..
-Więc, wyspana? -Nagle zapytał Kacper.
-Jasne! Jak nigdy, jednak ta drzemka na historii jakoś pomogła!
-Haha, no widzisz, musisz częściej spać na lekcjach.
-Nie gadaj nawet! Ehh..
Po paru minutach doszliśmy na przystanek, usiadłam obok Kacpra. Lekko oparłam głowę o jego ramię, nagle pojawiła się Klaudia.
-No! Czy może ja o czymś nie wiem?!
Gwałtownie odsunęłam się od Niego.
-O co Ci chodzi Klaudia? -Zapytałam lekko zdenerwowana.
-A no nic. Tak słodko razem wyglądaliście. Co tak wcześnie? Lili? zawsze biegniesz jak głupia by zdążyć.
-Widzisz, ludzie się zmieniają!
-Kacper co tak cicho siedzisz?! Może wam przeszkadzam..?
-Klaudia... Jesteś nie poważna! - Powiedział Kacper.
-No co?! Stwierdzam fakty!
Po drugiej stronie ulicy zauważyłam Baśke, dzisiaj bez Sabiny. Może się pokłóciły.. albo coś jej jest. Nie ważne nie mój problem! Klaudia jak widać też ją dostrzegła.
-Nienawidzę tej plastikowej lali! Wykrzyczała Klaudia.
-Ej, nie obrażaj jej! Ładna nawet, może przesadza z makijażem ale mi nawet się podoba. -Powiedział Kacper.
Spojrzałam na niego, nie wiem czy jestem zazdrosna, jakoś dziwnie się poczułam. Nie chciałam słuchać jak o Niej opowiada.
-Znalazłam super piosenkę! - Szybko zmieniłam temat- Blue Fundation- Eyes On Fire (Zeds Dead Remix).
-Co? A  ok! To posłucham jak będę mógł. - Dziwnie odpowiedział Kacper.
Wstałam i odeszłam kawałek.
-Coś się stało ? -Podszedł i zapytał Kacper.
-Dlaczego pytasz?
-Jak mówiłem o Baśce nagle zmieniłaś temat, może jestes zazdrosna? -Zażartował.
-Co Ty wogóle gadasz?! Głupek!
-Oj nie denerwuj sie!
Klaudia uważnie nam się przyglądała.
-Zimno jakoś, eh było się ubrać- Powiedziała..
Nagle Kacper zdjął Kurtkę i Założył na mnie.
-Ej..
-Nic nie mów, mi jest ciepło.
-Dzięki, to miłe.
-Proszę.
Nagle mnie przytulił, miłe uczucie w środku wróciło.
-Jak słodko razem wyglądacie! - Mówiła Klaudia uśmiechając się do nas.
Pocałowałam go delikatne w policzek.
-No pewnie, to Mój Romeo!
-A oto moja Julia!
Zaczęliśmy się śmiać, nie trwało to długo, zawitała u nas Baśka. Już mnie mdli. Widzę że Klaudia ma ochotę coś jej powiedzieć, spojrzałam na nią i zrozumiała że ma jednak siedzieć cicho.

https://www.youtube.com/watch?v=x7bIbVlIqEc#t=365
      

poniedziałek, 13 października 2014

Śpiąca Księżniczka. : 3.

... Pan spojrzał na mnie, czułam że dziś wypadnie na mnie.Skryłam się za podręcznikiem powtarzałam w myślach "Tylko nie osiem, tylko nie ja!"
- No to zapraszamy.... - cisza ciągle trwała, nauczyciel spojrzał na klasę - Może osie.... Osiemnaście! Oskar zapraszamy do odpowiedzi.
Odetchnęłam z ulgą, upiekło mi się. Gdy Oskar odpowiadał na całkiem nieznany mi temat ja zapomniałam o rzeczywistości. Położyłam się na ławce.
-Tylko nie śpi- powiedział rozbawiony Kacper.
-Nie martw się !-Odpowiedziałam
Odwróciłam głowę i zamknęłam oczy, no cóż, jednak zasnęłam.
-Lili!.. Ej!.. Lili! - Ktoś wołał.. Otworzyłam oczy i zaczęłam się przeciągać.
-Jak.. Wyspałaś się? - Powiedział Nauczyciel historii.
-Słucham?..- Wstałam jak by mnie prąd przeleciał- Jezu. Przepraszam bardzo... Nie wiem co się stało.
-Dobrze, siadaj, tylko Proszę na przyszłość nie śpij na mojej lekcji!
Zaczerwieniłam się, wyglądałam jak burak, klasa zaczęła się śmiać.
-Przepraszam. -Usiadłam. Kacper spojrzał na mnie.
-Śpiąca księżniczka. Wyspałaś się? - Mówił do mnie drwiąc ze mnie..
-Kacper, błagam. Zresztą, mogłeś mnie obudzić!
-Oj wybacz. Zapamiętam Sobie.
Cały dzień chodziłam ja Zombie, dostałam 3 z niemieckiego, no cóż nie idzie mi dobrze w szkole, ale staram się! Wychodząc ze szkoły zatrzymał mnie Kacper.
-Czekaj, mała!
-Noo..?
- Dziś wracamy na piechotę!
-Serio? ..
- Tak, tak, nie obchodzi mnie że nie chcesz.
 Jakoś dziwnie się czułam gdy Kacper był blisko, zawsze to samo uczucie. Miłe ciepło w środku. Czy ja nadal go kocham? Nie! Przecież.... Ja nie mogę. On nie może wiedzieć o tym! A myślałam że mi przeszło... Zatrzymaliśmy się obok kwiaciarni.
-Zaczekaj - powiedział Kacper. Co on znów kombinuje, po kilku minutach wyszedł. Trzymał coś za plecami.
-Co tam masz ? -zapytałam. Wręczył mi 6 czerwonych róż, za co?
- Proszę księżniczko.- Patrzyłam nie mogąc nic powiedzieć...
-Za.. za co?
-Jak za co? znamy się już pełne 10 lat! -Przytulił mnie mocno. Chciałam żeby to trwało wiecznie.
-Ale ja nic nie mam dla Ciebie..
-Wystarczy mi że jesteś.
Uśmiechnęłam się do niego i wyruszyliśmy w dalszą drogę, Było cudownie! Śmialiśmy się, było naprawdę niezwykle. Ale droga nie trwała wiecznie, zatrzymaliśmy się pod moim domem.
- No.. no to do jutra. - Powiedziałam smutna że musimy się rozstać.
-Pewnie. Ale nie spóźnij się.. znów.- mówił znów rozbawiony. Po chwili nachylił się, ciepło w środku
 czułam coraz bardziej, spojrzał mi głęboko w oczy po czym szybko pocałował mnie w policzek i uciekł.
-Pa! -Zawołałam..
-Pa.. - Odpowiedział.
Odwróciłam się i zauważyłam Ania, moją starszą siostrę w oknie, Szybko pobiegłam do domu. Ania sidziała i udawała że nic nie wie.
-Jak dużo widziałaś? -Zapytałam..
-Zdecydowanie dużo, wiedziałam że On Cię kocha! To piękne ! Przyjaźń 10 lat. Jak On na Ciebie patrzy! Och!
-Przestań Ania, on mnie nie kocha! To tylko przyjaciel... Naprawdę!
-A te kwiatki to od Kogo?
-Od Kacpra.. Ale to rocznica, dokładnie 10 lat temu go poznałam..
-Lili, on na pewno coś do Ciebie czuje, to widać..
Poszłam do swojego pokoju i szybko się przebrałam,  położyłam się i zaczęłam czytać moją książkę, do domu wrócił  pijany ojciec. Odłożyłam książkę, zaczęłam płakać, nienawidzę go!  Czy nie może być normalnie?! Nagle przyszedł SMS, to Kacper
"Uśmiechnij się. Dobranoc Księżniczko:*" Chyba czyta mi w myślach, kocham go Coraz mocniej. Tak mi się wydaje, wiele dla mnie znaczy. Przytuliłam się do mojego pluszaka i po kilku minutach płaczu zasnęłam..

czwartek, 9 października 2014

Pierwszy dzwonek. : 2.

Siedziałam przy oknie patrząc na nudny obraz który powtarzał się codziennie, ludzie przepychający się by jak najszybciej dostać się do pracy. Trochę smutno.. Mój kuzyn -Arek, zginął gdy tak samo śpieszył się rano do pracy, Przechodząc przez pasy uderzył w niego samochód, Powstrzymuje się jak mogę by nie płakać, Kacper jednak znał mnie tak długo że widział o co chodzi, objął mnie lekko..
-Uśmiechnij się, proszę… Nie martw się przecież będzie dobrze.. Spójrz z tej strony, wkurzyłaś Baśkę więc punkt dla Ciebie!
Spojrzałam w stronę Baśki czułam w kościach jak bardzo mnie nienawidzi. No cóż, nie zależy mi na tym żeby przepadała za mną. Pora wysiadać, wstałam i zabrałam torbę, wybiegłam z autobusu i szybkim krokiem udałam się w stronę mojej szkoły.
-Zwolnij Lili, mamy czas! – Zawołał Kacper.
Zatrzymałam się. Kacper podszedł do mnie, jakoś inaczej niż zwykle patrzył na mnie, zaniepokoiło mnie to, bo co znów zrobiłam?
-Chodź szybko, Klaudia na nas czeka w szkole!
-Eh, idę.. A takie pytanie, co robisz po szkole?
Spojrzałam na niego lekko wystraszona..
- Emm.. Znaczy.. Ja? Nic, nic! Brak planów, a stało się coś?
-Nie tak tylko pytam, myślałem że gdzieś się razem wybierzemy czy coś… Ale jeżeli nie chcesz to Rozumiem.
-Z Tobą?! Chce zawsze ! – Uderzyłam go lekko w ramie uśmiechając się nieśmiało. Spojrzał na mnie.
-Chodź~, bo Klaudia znów strzeli focha, wiesz jaka ona..
-Wiem, wiem..
Szliśmy resztę drogi nic nie mówiąc.. Kacper wyprzedził mnie nagle i otworzył drzwi kłaniając się rozbawiony.
- Proszę bardzo Piękna pani!
- Ależ dziękuje, bardzo Pan uprzejmy!
Zadowoleni weszliśmy do szkoły na holu czekała już lekko zdenerwowana Klaudia.
- Co wam tak wesoło? Zresztą nie ważne! za 10 minut zaczyna się lekcja, ile można na was czekać?!
- Oj nie denerwuj się- Powiedziałam spokojnie- Mamy jeszcze pełne 10 minut, zresztą pierwsza dziś Historia, nie wiem jak wam ale mi się nie spieszy! – Udałam się w stronę szafek, widząc zdenerwowaną Klaudię chciałam uciekać, znam ją już długo ale czasem mnie przeraża. Patrząc w stronę mojej pechowej ’13′ zauważyłam że stoi tam Baśka, chciałam się wycofać ale stali za mną Kacper i Klaudia.
-IDŹ! – Powiedzieli w tym samym czasie.
Chcąc czy nie musiałam, podeszłam.
-Baśka, czy będziesz tak miła i odsuniesz się, gdyż chcę dostać się do mojej szafki.
- Oj, no nie wiem.. Nie!- powiedziała śmiejąc się.
- Odsuń się Baśka Bo pogadamy inaczej! – wykrzyczała zdenerwowana Klaudia.
- Milcz Klaudia nikt Cię o zdanie nie pytał! – Powiedziała Madzia.
- Ciebie też plastikowa lalo!.
- Dobra cisza! Baśka odsuń się chce wyjąc książki!
Baśka odeszła ale wiem że ta kłótnia nie jest ostatnią dzisiaj. Zabrał książki i udałam się pod salę. Akurat zadzwonił dzwonek i zjawił się nauczyciel. Otworzył klasę i wpuścił wszystkich do środka, usiadłam tam gdzie zwykle czwarta ławka pod oknem.. Wypakowałam się. Pan jak zwykle powiedział
- No to dziś pytamy, ktoś chętny ?
Cisza zapadła w klasie…
- Dobrze to sam wybiorę, zapraszam numer….
Modliłam się by nie wypadło na mnie!

Spóźniona.: 1.

Nowy dzień, dokładnie poniedziałek. Leniwie obracam się na drugi bok. „Chyba pora wstać” pomyślałam, nie mam najmniejszej ochoty, znów szkoła! Może i to mój obowiązek ale przecież ponad 90% rzeczy z lekcji nigdy nie przyda się mi w życiu! Ktoś otwiera drzwi do mojego pokoju, odsłania żaluzje i wpuszcza światło do pomieszczenia, promienie przedostające się do środka oślepiają mnie.
-Wstawaj! – powiedział donośnym głosem mój starszy brat Piotrek.
-Daj mi pięć minut – Powiedziałam
-Dobra! za pięć minut wracam jak będziesz w łóżku wyciągnę Cię siłą..
-Dzięki.
Zasłoniłam twarz poduszką próbując zapomnieć że dziś pierwszy dzień tygodnia. Po chwili znów wrócił Piotrek
-Dobra, Twoje pięć minut minęło, wstawaj bo znów się spóźnisz!
Na pół przytomna wstałam i leniwym krokiem udałam się w stronę łazienki. Poranna toaleta zajęła mi kilka minut, dobrze że nie jestem typem dziewczyn z toną tapety na twarzy.. Ubrałam się, bez żadnych zaskakujących efektów, Zwykła bluza i Jeansy. Upięłam włosy, patrzę na telefon, już siódma dwadzieścia! Muszę wychodzić! Biegnę po schodach w dół, przed moim nosem otwierają się drzwi.
-Lili, idziesz?!
Tak to Kacper mój przyjaciel, znamy się już tak długo… Kiedyś byłam w nim głupio zakochana, przeszło mi… Przynajmniej tak myślę…
-Już, idę! Wybacz.
-Zimno dziś, może ubrała byś coś jeszcze, zmarzniesz.
-Nie mamy czasu, Chodź bo się spóźnimy!
Chwyciłam go za rękę i wybiegłam, ciągnąc go za Sobą, po chwili puściłam go, trochę głupio, bo przecież mógł Sobie coś pomyśleć. Spojrzałam na zegarek.
-Nie mam zamiaru się znów spóźnić!
Zaczęłam biec na przystanek.
-Zaczekaj! – słyszałam tylko jak Kacper krzyczy gdzieś z tyłu.
-Idealnie! – Autobus jeszcze nie przyjechał, usiadłam więc, Kacper przyszedł i usiadł Obok..
-Może zamiast gonić autobus, wyjdź wcześniej ?!
-Oj tam, przezywasz.. Kilka razy się zdarzyło!
-Kilka razy? Żartujesz?!
-Dobra, już nic nie mów, zdarza się nawet najlepszym.
Gdy Kacper chciał coś powiedzieć podjechał autobus. Usiadłam gdzieś z tyłu, Kacper oczywiście obok. W powietrzu czułam zapach przereklamowanych perfum, ta to Baśka i jej ‚świta’ Sabi i Madzik. Sabi była kiedyś moją przyjaciółką zanim Baśka i Magda pojawiły się w szkole..
-No, no kogo my tu Mamy, Lili i Kacper, hmmm… – Powiedziała z ironią.
-Baśka! Czy to znów ty? Już miałam nadzieje że tir Cię przejechał..
Zauważyłam Jak Sabina śmieje się z tego co powiedziałam.
Miło Było patrzeć jak zdenerwowana Baśka siada dalej…