:3

:3

sobota, 21 marca 2015

Stanowimy jedność? : 25

I powietrzu unosił się zapach pięknych perfum Janka. Zamknęłam oczy, pierwsze co się ujawniło to uśmiech Jasia. Chyba to był błąd, po zrobieniu dwóch kroków przewróciłam się.
-Haha, co ty chodzić nie potrafisz mordko? -Roześmiał się Janek.
-No ha ha ha bardzo śmieszne. -Zaśmiałam się ironicznie.
-Oj no wiesz..  - Mówił wciąż Jaś próbujący nie roześmiać się.-Wstawaj. -Powiedział podając mi rękę.
Uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę pociągając mocno do siebie. Jaś upadł prosto na mnie, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział półszeptem.
-Z bliska masz jeszcze piękniejsze oczy niż myślałam. -Mówił zbliżając swoją twarz do mojej.
Nagle moje serce przyśpieszyło. Zaczęłam szybciej oddychać. Poczułam oddech Janka na swojej twarzy.
-No nieźle . -Powiedział Kacper.
-Co Ty tu robisz?! -Zawołałam zdenerwowana.
-I znów się nie udało.. -Powiedział cicho zawiedziony Jaś.
Spojrzałam na niego zdziwiona, Jaś odwrócił spojrzenie. Wstałam. Kacper podszedł i objął mnie, szybko go odepchnęłam.
-Czego szukasz ? -Zapytałam.
-Kłopotów jak widać. -Powiedział Karol który zmierzał w naszą stronę.
-Kolejny ? -Zapytał Kacper. -Puszczalska.
Odwróciłam się nic nie mówiąc.
-Puszczalska! -Zawołał Kacper raz jeszcze.
-Przesadziłeś gościu. -Powiedział Jaś.
Janek ruszył z pięściami w stronę Kacpra. Jan uderzył Kacpra w twarz, Kacper pod wpływem siły Jasia upadł na ziemie z zakrwawioną twarzą.
-Boże! -Zawołałam.
Janek spojrzał na mnie.
-Lili przepraszam! Nie mogłem słuchać jak ten idiota obraża moją księżniczkę. - Usprawiedliwiał się Jaś.
Spojrzałam na Kacpra.
-Cierp. -Powiedziałam do leżącego na ziemi chłopaka.
Odwróciłam się i odeszłam. Karol udał się za mną.
-Mama, znaczy toja ciocia pytała czy wracasz do domu? martwiła się. -Mówił Karol.
-Ona zostaje u mnie. -Powiedział Jaś nie dopuszczając mnie do słowa.
Uśmiechnęłam się do Karola. Odszedł, Janek spojrzał na mnie.
-Chodź do domu. -Powiedział.
Przytaknęłam. Będąc pod domem Jasia powiedziałam.
-Nie musiałeś już udawać że coś do mnie czujesz. Danie mu w mordę wystarczyło.
-Nie udawałem -Powiedział cicho.
Janek wszedł do domu. Udałam się za nim.
Przecież ja go nie mogę kochać, on mnie też nie! Jak to ? ale... On może mieć każdą. Jest wspaniały. Jest kimś, ma tyle wiernych fanek, czy on do mnie coś czuje? Nie, nie! Lili idiotko skończ wymyślać..
-Idź do mojego pokoju. -Powiedział Jaś.
Bez słowa udałam się do pokoju, usiadłam na łóżku. Po chwili przyszedł Janek. Usiadł obok mnie. Siedzieliśmy bez słowa.
-Jak to nie udawałeś? -Powiedziałam łamiącym się głosem. Starałam się nie płakać.
-Nie płacz. -Mówił Jaś który wiedział już że znów jest coś nie tak.
-Przepraszam jestem okropna, tylko płacze. -Odparłam.
-Cudownie się śmiejesz, kocham gdy się śmiejesz. Tak wiem dopiero co znów się spotkaliśmy. Lili może miałem kilka lat ale byłas moją pierwszą miłością. Stanowimy jedność, czy ty tak nie uważasz. ? -Powiedział Jan.
-Nie wiem co uważam, co myślę, co czuję, powtarzałam sobie ciągle że nie mogę się w Tobie zakochać. Janku! Nie mogę! Nie mogę a to zrobiłam, przepraszam. Ty jesteś kimś! Ja jestem nikim.
-Nawet tak nie mów. Koniec tematu, kochasz mnie, a ja też coś do ciebie poczułem. Rozumiem nie chcesz mnie. -Powiedział Janek.
Wstałam i podeszłam do drzwi, nagle Jaś złapał mnie za rękę.
-Nie idziesz. -Powiedział.
Spojrzałam na niego. Już trochę ochłonęłam. Nie rozpłakałam się za bardzo. Janek zaczął robić głupie miny typu 'Mina pedofila'
-Co ty robisz? -Powiedziałam uśmiechając się.
-Wiesz co rymuje się z Janek? -Zapytał.
-No?
-Gwałt. -Roześmiał się.
Spojrzałam na niego wielkimi oczami.
-Oj mordo! -Podszedł do mnie i chwycił mnie za biodra.-Wiem ze nie chcesz, ale ja chcę, a ja dostaję to czego chcę.- Powiedział Jaś całując mnie w usta.
Jego usta były tak delikatne, miękkie i słodkie. Pierwszy raz tak się czułam, nawet przy Kacprze nie czułam czegoś takiego.
Co to może znaczyć?

piątek, 20 marca 2015

On... : 24

Niezręczna cisza została przerwana. Ktoś wszedł do kuchni.
-Jestem mamo! -Powiedział chłopak który stał w drzwiach.
Spojrzałam na niego nieśmiało.
-Kto to ? -Zapytał zaskoczony.
-Paweł to Lili przyjaciółka Jasia, Lili oto Paweł, starszy brat Jasia. -Powiedziała mama Jasia uśmiechnięta.
-Cześć. -Powiedziałam nieśmiało.
-No hej, czyżby mój mały braciszek znalazł sobie dziewczynę? -Zaśmiał się Paweł.
-Nie! -Powiedziała speszona. -Znaczy nie, ja, ja jestem przyjaciółką Jasia, znaczy ja do cioci przyjechałam i wiesz. Bo ten ja znam Janka z dzieciństwa. -Próbowałam się wytłumaczyć.
-Wiem, wiem. A co robi Jasio? -Zapytał Pawko.
-Live'a ma.. -Powiedziałam.
Paweł nic nie powiedział tylko uśmiechnął się do mnie. Pobiegł na górę, z ciekawości poszłam za nim. Otworzył powoli drzwi.
-Siemasz! -Zawołał.
Zaglądając przez ramie Pawła zobaczyłam jak wystraszony Jaś podskoczył.
-Paweł! -Zawołał. -Właśnie miałem live'a kończyć. -Odrzekł.
Paweł wszedł do pokoju, chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą.
-Nie! -Krzyknęłam.
Jaś zamilknął. Nagle powiedział
-Nie, nie, to nie moja dziewczyna, znajoma, dowiecie się w swoim czasie mordeczki! Kończymy live'a na koniec jeszcze piosenka : Coldplay- Paradise. -Włączył muzykę i zaczął wyłączać wszystko po kolei.
Po zakończeniu piosenki usiadł wygodnie.
-Uff -Odetchnął.
Nagle mój telefon zaczął dzwonić, wyjęłam i odebrałam.
-Halo? -Powiedziałam.
-Lili! Wracaj do domu, jakiś chłopak do ciebie przyszedł, szybko! -Powiedziała ciocia spanikowana.
-Że co? Zaraz będę! -Powiedziałam.
Jak stałam tak też wybiegłam z domu.
-Lili! -Zawołał Jaś.
Nic już nie odpowiedziałam. Biegnąc do domu myślałam kto to może być. Dobiegając do domu zobaczyłam znajomą mi osobę. Kacper.
-O nie.. -Powiedziałam do siebie.
Kacper zobaczył mnie i zaczął biec w  moją stronę. Rzucił się na mnie.
-Lili, słońce, tęskniłem! Dlaczego mnie zostawiłaś?! Dlaczego nic nie powiedziałaś? -Zaczął  zalewać mnie pytaniami.
-Jak mnie tu ku*wa znalazłeś!? -Wybuchłam ze złości.
Kacper spojrzał na mnie.
-Normalnie. -Odpowiedział.
-Spadaj ! Dobra ? Spadaj do tej swojej niuni! Przez Ciebie uciekłam. Odejdź. -Odwróciłam się i odeszłam.
Kacper pobiegł za mną, złapał mnie z całej siły za rękę.
-Co ty do cholery robisz!? Puszczaj mnie idioto! -Zaczęłam krzyczeć.
Kacper zaczął mnie ciągnąć za sobą.
-Wracasz ze mną. -Powiedział.
-Aaaa! -Zaczęłam krzyczeć.
Przybiegł Jaś, odepchnął Kacpra i spojrzał na mnie.
-Co się dzieje kochanie? -Zapytał.
Spojrzałam na niego zaskoczona.
-Może mi pomożesz? -Powiedział szeptem.
-Więc skarbie, dzieje się coś? -Zapytał znów.
Poczułam motylki w brzuchu, znaczy, dziwnie, po tym gdy powiedział 'skarbie' poczułam się bezpiecznie i jakoś inaczej. Nie! Ja nie mogę się w nim zakochać! Błagam nie!
Spojrzałam na Kacpra.
-Nie, misiu. Wszystko gra. -Odpowiedziałam chcąc, nie chcąc.
-Lili? Dżej? Znaczy Dąbrowski ? Co? Skąd ty go znasz? -Dziwił się Kacper.
-Mam tu ciocię, i wiesz, w dzieciństwie jakoś się znaliśmy, ale zapomniałam o nim, a teraz.. -Mówiłam.
-A teraz ona jest moją dziewczyną! -Powiedział Jasiek uśmiechając się.
-Że co ? Ha! Szybko się pocieszyłaś idiotko! Już masz innego! Puszczalska! -Wybuchnął Kacper -A ja sie starałem!
-Starałeś!? Kacper, lizałeś się z jakąś dziunią, nawet nie protestowałeś, i co? odejdź. -Powiedziałam.
Zaczęłam płakać, odwróciłam się i odeszłam. Kacper ciągle stał w miejscu jak wryty. Uciekłam kawałek i usiadłam na ławce, po paru minutach przyszedł Janek.
-Nie warto płakać mordko, przez kogoś takiego, nie, nie ! -Powiedział i pocałował mnie  w głowę.
Oparłam się lekko o niego i siedziała patrząc przed siebie.
-Och mała! Nie smuć się! Na mnie kiedyś mówili Janek, Janek pacanek! Ale żyje! Weź! -Powiedział Janek.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Jasia.
-Pacanek.- Powiedziałam cicho.
Jaś uśmiechnął się do mnie. Wstał i podał mi rękę.
-Chodź! -Powiedział.
-Gdzie? -Zapytałam.
-Do domu mordko. -Uśmiechnął się.
Złapałam go za rękę i ruszyliśmy do domu. W głowie mam jedną myśl. Nie mogę się zakochać!