-Nikoś? -Zapytałam.
-Lili! Wstałaś, ja nie chciałem cię budzić. -Odpowiedział Nikodem.
-Dobrze.
Wstałam powoli z łóżka i podeszłam do chłopca biorąc go na ręce.
-To jak, jadłeś śniadanie? -Zapytałam.
-Nie. Kacper zawsze mi robi. -Odpowiedział uśmiechnięty.
-No to dziś ja zrobię Ci śniadanie. Na co masz ochotę?
-Nie wiem, Kacper zawsze robi mi płatki.
-Dobrze.
Rozglądałam się po kuchni.
-Dobra.
Wyjęłam z szafki wszystko co powinno mi się przydać. Zrobiłam śniadanie małemu.
-Smacznego. -Powiedziałam podając Nikodemowi talerz.
-Dziękuję. -Odpowiedział zadowolony.
Sama zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na przeciw Nikosia. Wpatrzona w jego szczęśliwe oczy. Cóż, kiedyś zapewne też taka była. Szczęśliwa z różnych powodów. Dziś. A dziś ciężko jest mi cieszyć się czymkolwiek. Coraz mniej się uśmiecham, choć czasem muszę. Czuję się dziwnie, każdego dnia zakładając maskę, szczęśliwej i pogodnej dziewczyny. Muszę , bo po co mam ranić innych swoim płaczem, choć zastanawia mnie jeszcze kogo ja interesuję nie licząc Kacpra i Klaudii. Klaudia! Szybko pobiegłam do pokoju p o telefon,
-No nieźle. 13 połączeń i 36 wiadomości. Ona mnie zabije -Mówiłam sama do siebie.
-Ale że kto? -Powiedział Nagle Kacper.
-Hej, nie śpisz? -Spojrzałam na Kacpra.
-Nie, więc o kogo chodzi?
-Klaudia.
-No to po Tobie. Nikodem Cię obudził?
-Nie, sama. Zrobiłam mu śniadanie, jest w kuchni. Kacper, ja pójdę do Klaudii
-Dobra, ale wróć do mnie później.
-Pewnie.
Pocałowałam Kacpra w policzek zabrałam kurtkę i pobiegłam. Idąc ulicą zobaczyłam Basie.-Zaraz się zacznie. -pomyślałam. Szłam dalej przed siebie. Będąc bliżej Basi zobaczyłam że płacze. Może i jej nienawidzę ale trudno. Podeszłam bliżej,
-Hej, co jest? -Zapytałam.
-Nie twój interes, spadaj! -Odpowiedziała Basia.
Trudno, idąc w zaparte wciąż pytałam.
-Co jest? Pomogę..
-Ty? przecież Ty mnie nienawidzisz! Zresztą, tyle Ci zrobiłam, nie dziwię Ci się.
-Wiem.
-No.
-Więc co jest? -Nalegałam wciąż.
-Filip.
-Boże!
-No właśnie, chciał...
-No??
-Chciał zaciągnąć mnie do łóżka. Wiem że go nienawidziłaś i w ogóle on mówił że go kochałaś. Miałam nadzieję ze zrobię Ci na złość tym jak będę się z nim spotykać. Zresztą, po co ja ci to mówię!
-Basia, ale nic nie było tak?
-Nie. Lili, przepraszam. Tyle między nami się działo! Byłyśmy przyjaciółkami.. Zepsułam wszystko.
-Już Ok -Przytuliłam Ją. -Muszę znaleźć sobie nowego wroga. -Roześmiałam się równo z Basią.
-Fakt. -Odpowiedziała.
-Wracaj do domu, ja muszę lecieć.
-Dobrze, dzięki -Odrzekła Basia.
Szybko pobiegłam do domu Klaudii, po drodze myślałam nad tym co jej powiedzieć. Stanęłam przed jej drzwiami i zapukałam. Czekając kilka minut znów zapukałam.
-Nie ma jej..
Odeszłam. Nagle ktoś otworzył.
-Lili, Klaudii nie ma. -powiedziała Mama Klaudii.
-Dobrze, kiedy będzie?
-Tego nie wiem.
-Dziękuję.
Idąc ulicą zobaczyłam szczeniaka.
-Boże!
Podbiegłam i wzięłam go na ręce. Mokry, wystraszony i głodny.
-Kto mógł Ci to zrobić?