:3

:3

niedziela, 22 lutego 2015

O niej.. : 23

Staliśmy w uścisku gdy nagle do pokoju weszła mama Janka.
-Przyniosłam wam jakąś przekąskę i coś do picia. -Powiedziała kładąc tackę z jedzeniem na stoliku.
Mama Jasia wyszła a my? My dalej staliśmy wtuleni w siebie. Jego perfumy są mega! Nie chciałam żeby mnie puszczał, nic nie może jednak trwać wiecznie. Puścił mnie i spojrzał na mnie.
-Wybacz. -Powiedział nieśmiało.
-Ale co? Miło było przecież! -Powiedziałam uśmiechając się.
-Jesteś mokra. Hmm. -Powiedział Jasiek.
Podszedł do szafy i wyjął koszulkę JDabrowsky Wear, i jakieś spodenki.
-Proszę. -Powiedział podając mi koszulkę. -Idź się może przebież.
-No dzięki.. Gdzie jest łazienka? -Zapytałam.
-Drzwi po prawej. -Powiedział.
Wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki. Zdjęłam mokre ubrania i położyłam na pralce. Założyłam koszulkę Janka i spodenki. Spojrzałam w lustro.
-Wyglądam dziwnie. Ale też miło z jego strony.-Powiedziałam do siebie.
Wyszłam z łazienki i udałam się do pokoju. Janek też już był przebrany.
-Mokre ubrania zostawiłam na pralce. -Powiedziałam.
Janek odwrócił i spojrzał na mnie jakoś inaczej.
-Stało się coś? -Zapytałam dając kosmyk włosów które spadały mi na buzię za ucho.
-Ślicznie wyglądasz! -Powiedział zaczerwieniony.
-Dziękuję. -Odparłam.
Usiadłam na łóżku. Jasiek usiadł obok mnie.
-Więc, może.. Może powiesz czym się interesujesz, powiesz coś o sobie? Hmm? -Zaczął Jaś.
-Co tu gadać... -Odparłam.
Jasiek spojrzał na mnie czekając aż powiem coś o sobie.
-Ech, dobra. No czym mogę się interesować.. Muzyką jak większość nastolatek, uwielbiam śpiewać, dla jednych ładnie dla innych nie do końca. Ja tam sama  nie wiem, mam przeciętny głos. Czasem jakieś wiersze pisze czy coś, rymuje sobie i tyle... A o sobie? Wiesz nie ma co gadać..
-Dobra! Mów, ja słucham. -Powiedział Jaś.
-Heh, o sobie? Co ja mogę powiedzieć. Jestem jak wszyscy, albo i nie. Wesoła - smutna, miła - wredna. Teraz się śmieje - za chwilę płaczę. Jestem trochę dziwna. Częściej płacze niż się uśmiecham, a uśmiecham się tylko na niby. Przy innych, nie chce żeby ludzie pytali co mi jest. Po co mam kogoś zadręczać problemami. Próbowałam podciąć sobie żyły...
-Że co?! -przerwał mi Jan. -Jak to podciąć ! ? Co ty gadasz?! -Krzyczał na mnie.
-Ech.. -Westchnęłam cicho.
Janek złapał mnie za nadgarstek i ścisnął mocno.
-Ej! No weź. -Mówiłam.
W oku zakręciła mi się łezka. Janek przyciągnął mnie mocno do siebie i po raz kolejny przytulił. Siedzieliśmy. Cicho płakałam.
-Ćśś. -Uspokajał mnie Jaś.
Jakoś magicznie to na mnie zadziałało. W brzuchu poczułam motylki. Dalej kurczowo przytulałam się do Janka słuchając bicia jego serca. Siedzieliśmy tak przez jakieś 15 minut gdy nagle..
-Obiecaj mi że już tego nie zrobisz! Obiecaj.. -Mówił Janek łamiącym się głosem.
-Ja nie wiem czy mogę obiecać.. Postaram się.
Czułam że znów kogoś skrzywdziłam. Lili ty idiotko! Jak mogłaś to zrobić! Jeju!
-Dziś mam Live'a.- Powiedział Jaś.
-Hmm?
-Wiesz, YouTuber ma pewne obowiązki. Ja chce jak najbardziej uszczęśliwić swoich fanów, fakt nie muszę tego robić ale robię to dla nich. Gdyby nie moje firanki i karnisze, nie byłoby mnie, w sensie... Na YT. -Powiedział.
-A wytłumaczysz mi co to jest ten Live? -Zapytałam
-A no, live, to taka transmisja prowadzona na żywo. Mogę mieć live z jakiejś gry czy po prostu po to by pobyć z fanami. Dziś właśnie będę mieć z gry.-Tłumaczył Jaś.
Trochę głupio że tak mało wiem, ale jakoś wcześniej mnie to nie interesowało.
-Okey. To może ja pójdę do domu. -Powiedziałam.
-Zostań, możesz dotrzymać mi towarzystwa.! -Powiedział Janek.
-A nie będę Ci przeszkadzać? -Zapytałam..
-Coś ty! Będzie mi miło jak zostaniesz. -Powiedział.
Nie odpowiedziałam. Usiadłam na łóżku.
-To może ja zacznę się przygotowywać. -Powiedział.
-Dobrze-odparłam.
Janek zaczął robić swoje, chodził i zmieniał, ustawiał, sprawdzał. Ja siedziałam cicho i przyglądałam się dokładnie temu co robi.
-Dobra! Gotowe! -Powiedział po 10 minutach sprawdzania. - Mogę zaczynać. -Odparł.
-A o której zaczynasz.
-Już jest 19:05, Zaczynam o 19:30. -Powiedział.
-Okey. -Odpowiedział.
Położył się na łóżku głowę kładąc na moje kolana. Uśmiechnęłam się do niego. Janek zaczął przyglądać mi się z uwagą.
-Coś się stało? -Zapytałam
-Nie. -Powiedział.
Spojrzał na mnie tak jakby chciał coś powiedzieć.  Nagle zaczął robić jakieś głupie miny.
-Hahahaha! -Roześmiałam się głośno. -Co ty robisz głupku?! -Zapytałam śmiejąc się.
-A nic. Chciałem zobaczyć twój uśmiech. -Powiedział zadowolony.
Jasiek podniósł się i wstał.
-Wypadałoby już ogarnąć Twitch'a. -Powiedział Jasiek.
Uśmiechnęłam się do niego przytakując.Janek poszedł na swoje stanowisko. Włączył odliczanie. I zaczął mi się przyglądać.
-Hmm.. Pójdę zrobić Ci herbatę okey? -Zapytałam.
-Jeżeli Ci się chce.  -Powiedział Uśmiechnięty.
Wyszłam z pokoju. Udałam się do kuchni. Wchodząc stała tam mama Jasia.
-Przyszłam zrobić Jankowi herbatę. -Powiedział nieśmiało.
-Tak! Już mu zrobiłam, może zaniesiesz? -Powiedziała mama Jasia uśmiechając się.
-Dobrze. -Odparłam.
-Uważaj, gorące. -Powiedziała kobieta.
Uśmiechnęłam się i wzięłam kubek z herbatą. Udałam się do pokoju. Zatrzymałam się pod drzwiami, Janek już coś mówił. Chyba się zaczęło. Weszłam cicho do pokoju i położyłam herbatę na biurko.
-Dzięki. -Powiedział Jaś.
Uśmiechnęłam się do niego. Wyszłam z pokoju i udałam się na dół. Weszłam do kuchni i usiadłam przy stole.
Patrzyłam jak mama Jasia krząta się po kuchni.
-Ech.. -Westchnęłam
Mama Janka spojrzała na mnie nic nie mówiąc. Uśmiechnęłam sie nieśmiało. Dalej siedziałyśmy w ciszy.

sobota, 21 lutego 2015

Witamy w pałacu :22

W pewnym momencie Jasiek przerwał piosenkę i spojrzał na mnie.
-Czy coś się stało ? -Zapytał.
-Dlaczego? Nie! Po prostu ładny masz głos! I sam rozumiesz.. -Odpowiedziałam zawstydzona.
Janek zaczął przyglądać mi się uważnie. Po chwili zaczął grać dalej. Czułam się jakby to było tylko dla mnie, dla nikogo innego... Nie chciałam mówić Jankowi że widziałam go na YT. Przecież mógł sobie pomyśleć że przyjaźnie się z nim tylko po to by wkręcić się w to wszystko czy coś. Ja nie z tych, postanowiłam udawać że o niczym nie wiem, będzie chciał sam mi powie. Będę milczeć i udawać- w udawaniu i ukrywaniu tego co czuję jestem najlepsza. Uśmiechnęłam się do Janka.
-Co robimy? -Zapytał nagle Jaś.
Położyłam się na kocu i patrzyłam w niebo. Janek bez słowa położył się obok mnie.
-Ta chmura wygląda jak żółwik w wielkim bucie! - Powiedział śmiejąc się.
-Haha! -Roześmiałam się głośno -A ta wygląda jak żyrafa z sześcioma nogami ! -Odparłam.
Leżeliśmy długo mówiąc co przypominają nam chmury na niebie.
-Chyba będzie padać -Powiedział nagle Jaś.
-Możliwe. -Odrzekłam.
Jaś wstał i podał mi rękę, pomagając mi wstać. Pociągnął mnie mocno i wpadłam na niego. Spojrzałam mu w oczy i zauważyłam coś czego nigdy więcej nie widziałam, nawet w oczach Kacpra.
-To ten! Chodźmy ! -Powiedziałam odsuwając się od Janka.
-Jasne! -Powiedział.
Wzięłam koc a Janek zabrał koszyk i gitarę. Szliśmy w ciszy gdy nagle zaczął padać deszcz. Pobiegliśmy do domu Janka, było bliżej niż do domu mojej cioci.
-Może wejdziesz? -Powiedział Janek.
Spojrzałam na niego i przytaknęłam. Weszłam do jego domu. Wyglądał jak pałac Rozglądałam się dookoła zachwycając tym co właśnie mnie otacza.
-Jestem! -Zawołał Janek.
Na końcu korytarza ujrzałam kobietę, wysoką o ciemnych włosach, jasnej karnacji, uśmiechniętą.
-Dzień dobry. -Powiedziałam nieśmiało.
-Dzień dobry. -Odpowiedziała Kobieta.
-Lili to jest moja mama. -Powiedział Jaś.
-Lili! Tak dawno Cię nie widziałam, ostatni raz jak byłaś małą dziewczynką! Wyrosłaś! -Podeszła Mama Jasia.
-Miło znów Panią widzieć. -Powiedziałam, mimo że mało pamiętałam mamę Jasia.
-Może jesteś głodna, chcesz coś do picia? Janku idź zrób coś koleżance. -Mówiła Mama Jasia.
-Nie, dziękuję. Nie trzeba, naprawdę! -Powiedziałam.
-Mamo idziemy do mnie! - Powiedział Jaś.
-Dobrze. -Odparła jego mama.
Janek spojrzał na mnie.
-Chodź -Powiedział,
Udałam się więc za nim. Idąc schodami patrzyłam na to jak stawia kroki, dziwne, wszystko nie w nim zachwyca. Będąc na górze szliśmy długim korytarzem na końcu którego było 5 drzwi. Jasiek podszedł do jednych i otworzył. Tak to chyba Jego pokój.
-Wejdź  -Powiedział.
Weszłam do środka, zauważyłam stanowisko przy którym nagrywał, od razu to przykuło moją uwagę. Był to duży pokój z żółtymi ścianami po prawej stronie obok drzwi była wielka szafa, na przeciw duże łóżko. Spojrzałam raz jeszcze na stanowisko pracy Janka.
-No tak, nie mówiłem. -Zaczął Janek. -Nagrywam filmy na Youtube. -Powiedział.
-Dobrze. -Odparłam krótko.
-I tyle? -Zapytał.
Spojrzałam na niego.
-Wow! Każdy kto się o tym dowiedział, zwariował! Zmieniał się, nagle każdy był przyjacielem. Mało komu mogę zaufać! Każdy jest po to bo jestem trochę sławny, a ty ? Ciebie to nie przejęło. -Mówił pełen podziwu.
Spojrzałam raz jeszcze na niego i uśmiechnęłam się.
-Ale ja wiedziałam, nie liczy się dla mnie czy jesteś sławny czy nie, to nic takiego. To nic nie zmieni! -Mówiłam
Janek nagle mnie przytulił. Nie protestowałam, wręcz przeciwnie, było to miłe, wtuliłam się również w niego, zastygliśmy w uścisku.

piątek, 20 lutego 2015

Te fotografie. :21

Obudziłam się dość późno. Otwierając oczy oślepiły mnie promienie słońca wpadające przez okno, rozejrzałam się po pokoju. Nie było Jasia. Wstałam i rozejrzałam się po domu. Ciocia siedziała w kuchni popijając kawę.
-Ciociu widziałaś może Janka? -Zapytałam jeszcze nie do końca przytomna.
-Musiał iść do domu, powiedział że się odezwie. Kawy, herbaty? -Odpowiedziała ciocia.
-Narazie dzięki. -Odrzekłam i udałam się do łazienki.
Weszłam do łazienki i wzięłam orzeźwiający prysznic. Szybko się ubrałam. Spodenki i koszula, nie będę robić z siebie księżniczki. Poszłam do pokoju i wysuszyłam włosy, spięłam je w kitkę i poszłam zrobić sobie śniadanie. Wchodząc do kuchni Karol powiedział.
- Janek dzwonił!
-Tak? chciał coś? -Zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-Tak. -Powiedział Karol.
Ciocia chyba wysyłała mu jakieś dziwne sygnały które miały oznaczać by zamilknął. Spojrzałam na nich.
-Więc? -Zapytałam.
-Co? Aa, już nic! Nic. -Mówił Karol
Nie pytałam już o nic, wzięłam jabłko ze stołu i udałam się powoli do pokoju. Wzięłam telefon i zauważyłam ze Kacper dzwonił i pisał.
'Co się z Tobą dzieje? Odpisz jak najszybciej martwię się -Kacper'
Postanowiłam mu odpowiedzieć. Zadzwoniłam do niego.
-Halo? -Odebrał.
-Hej, więc nic się ze mną nie dzieje jestem w Legnicy, możesz mnie zostawić. ? -Zaczęłam mówić
-Lili! -Ucieszył się -Martwiłem się chciałem powiedzieć że ta dziewczyna z którą mnie widziałaś to Karolina...
Nie chciałam już tego słuchać, rozłączyłam się
-Lili jedziemy z Karolem na zakupy, więc zostajesz sama! -Nagle zawołała Ciocia.
-Dobrze. -Odparłam.
Położyłam się na ziemi i dałam nogi na łóżko. Nie planowałam nic, mimo że mogłam, zostałam sama w tak wielkim domu. Włączyłam piosenki i leżałam śpiewając piosenki. Usłyszałam czyjeś kroki zmierzające do mojego pokoju, nie przejęłam się tym, leżałam dalej.
-Bu! -Wykrzyczał Jasiek wbiegając do mojego pokoju.
-Hejo mordko! -Powiedziałam spokojnie.
-Nie przestraszyłaś się ? -Zapytał zadowolony.
-Nope, słyszałam jak idziesz. -Odpowiedziałam.
Janek spojrzał na mnie i chwycił mnie za rękę.
-Chodź. -Powiedział.
-Gdzie? -Zapytałam zaskoczona.
Nie odpowiedział ciągnął mnie za rękę za sobą.
-Czekaj zamknę dom.! -Powiedziałam i szybko zamknęłam drzwi.
Jasiu nie odpowiedział i dalej trzymał mnie za rękę prowadząc w jakieś miejsce. Po kilku minutach pytań typu 'Gdzie mnie prowadzisz'  dotarliśmy nad rzekę. Janek zaprowadził mnie na most.
-Zostań tu. -Powiedział i pobiegł gdzieś.
Jak widać nie mogłam się sprzeciwić więc czekałam grzecznie aż po mnie wróci.
Po długich 10 minutach wrócił.
-Więc ? -Zapytałam lekko poirytowana.
-Chodźmy.-Powiedział spokojnie.
-Aaa! Gdzie?! -Wykrzyczałam.
-Nie pytaj, chodź. -Powiedział.
Udałam się znów za Jankiem zastanawiając się co on kombinuje. Idąc tak za nim patrzyłam na jego kroki. Ręce,ramiona tak silne w których na pewno czułabym się bezpiecznie. Czułabym się ale nigdy też nie poczuje. Nic do niego nie czuje. Chyba. Bo przecież Kacper! Ja już nie wiem. Zobaczyłam rozłożony koc przy wodzie i koszyk. Spojrzałam na Janka lekko zdziwiona.
-Siadaj- Powiedział,
Nie miałam siły na to by znów go pytać o cokolwiek. Usiadłam i czekałam.
Janek usiadł obok mnie bez słowa. Siedzieliśmy tak po prostu, bez żadnego celu, bez niczego, w ciszy, my sami, tutaj gdzie nikt nas nie widzi, młodzi, piękni i szaleni. Nagle Janek wyjął jakąś teczkę.
-Proszę! -Powiedział.
-Co to? -Zapytałam.
-Zdjęcia z dzieciństwa, my razem, chciałem ci coś dać z okazji że znów się widzimy. -Powiedział uśmiechając sie szeroko.
-Dziękuję. -Odrzekłam całując go w policzek.
Wyjęłam zdjęcia z teczki, było ich niewiele, ale były. Oglądałam i nie wierzyłam. My. Mali i szczęśliwi, zadowoleni z życia, zadowoleni i szczęśliwi że mamy siebie. Dziecko wie jednak więcej niż dorosły. Te fotografie, tyle wspomnień przywołały. Uśmiechnęłam się do Jasia. Odwzajemnił. Wziął gitarę którą musiał tu przynieść i spojrzał na mnie.
-To co śpiewamy? -Zapytał.
-Wymyśl coś głupiego! -Powiedziałam .
To co zaczął grać.. Bajka naszego dzieciństwa przy której płakaliśmy za każdym razem. Król Lew. Miłość rośnie wokół nas.
-Zaśpiewasz ze mną? -Zapytał grając wciąż.
-Jasne- Odrzekłam.
Janek zaczął śpiewać, już wiem, wiem skąd go znam ! YouTube, kanał który widziałam u Kacpra. Zatkało mnie, mój przyjaciel którego znałam od małego stał się kimś sławnym. Spojrzałam Na Jasia raz jeszcze i uśmiechnęłam się nieśmiało. On stał się kimś, a ja? A ja wciąż tą samą szarą myszką. Opuściłam głowę i milczałam. Jaś śpiewał a ja słuchałam..

czwartek, 19 lutego 2015

Stara znajomość, Klaudia! : 20

Po chwili byliśmy już pod domem. Zatrzymaliśmy się. Spojrzałam na niego, bardzo chciałam przypomnieć sobie go znam. Staliśmy przez kilka minut jak wryci. Patrzył na mnie jakoś dziwnie, uśmiechnęłam się. Nagle z domu wyszła Ciocia.
-Hej Janku! -Powiedziała.
Spojrzałam na nią.
-No co? Lili? Nie mów że nie pamiętasz! -Roześmiała się.
Spojrzeliśmy z Jankiem na siebie w tym samym momencie. 
-Ale o co chodzi? -Powiedzieliśmy równocześnie.
-Jak o co ? No przecież jak byliście mali przyjaźniliście się! Nigdzie bez siebie nie wychodziliście! Aż szok ze nie pamiętacie, w sumie, to było dość dawno, cóż. Janku powiedz mamie żeby zadzwoniła do mnie. -Powiedziała Ciocia udając się do domu.
Jeszcze raz spojrzałam na chłopaka. Spojrzałam mu głęboko w oczy, tak jak on to zrobił. Przypomniało mi się, wszystko. To jak szczęśliwi byliśmy kilkanaście lat temu, tak się cieszę że mogę znów go spotkać! Ale wiem w środku że to nie o to chodzi, wiem ze widziałam go gdzieś jeszcze. Nagle Janek przytulił mnie.
-Lili! Pamiętam już, wiedziałem że cię znam. -Powiedział szczęśliwym głosem
-Też tak czułam.
-Dasz mi swój numer? -Poprosił mnie nagle.
-Pewno. -Odrzekłam i podałam bez żadnych wątpliwości.
-Widzimy się jutro? -Zapytał.
-Okej.
-Napiszę Ci więc. 
-Oczywiście. -Uśmiechnęłam się szeroko.
Spojrzałam jeszcze raz na niego i uciekłam do domu. Słyszałam tylko jak gdzieś woła swojego psiaka.
Weszłam do domu i zamknęłam drzwi opierając się o nie.
-Ehh! - Westchnęłam głośno.
Zaczęłam bujać w obłokach ,gdy przyszła ciocia i uśmiechnęła się do mnie.
-I jak? Pamiętasz mała?- Zapytała zadowolona.
-Tak! -Powiedziałam
Spojrzałyśmy na siebie i roześmiałyśmy się głośno gdy nagle mój telefon zaczął dzwonić, wyjęłam  go i na wyświetlaczu zobaczyłam ze dzwoni Klaudia.
-O boże! -Powiedziałam do siebie i pobiegłam do swojego pokoju
-Tak? - Odebrałam i powiedziałam spokojnym głosem.
-Lili! Wybacz że mnie nie było! Musimy pogadać, znaczy muszę ci coś powiedzieć -Mówiłam podekscytowana Klaudia.
-Mów. -Powiedziałam zadowolona że jednak nie jest zła.
-Nie uwierzysz! Paweł.. On.. -Mówiła Klaudia.
-No mów co się dzieje bo nie wytrzymam, co Paweł?! -Zaczęłam krzyczeć zaciekawiona.
-Poprosił mnie o rękę! -Wydusiła w końcu z siebie Klaudia.
-Że co proszę?! Jak to?! Że co?! -Mówiłam niedowierzająca. 
-Wiem, jesteśmy ze sobą tak krótko i wiesz, jesteśmy młodzi! Ale wiem ze go kocham najbardziej na świecie! A on kocha mnie! Może wydaje Ci się to dziwne, ale bardzo mi na nim zależy. -Mówiła szczęśliwa.
-Zerwałam z Kacper. -Powiedziałam
-Wybacz nie wiedziałam. -Powiedziała lekko smutna Klaudia.
-Jest ok, spotkałam dziś mojego starego przyjaciela Jasia! Nie widzieliśmy się dobre parę lat! - Powiedział jeszcze lekko smutnym głosem
-To super, jesteś w domu.? -Zapytała.
-Nie, u rodziny, chce odpocząć od tego wszystkiego. Muszę kończyć. Pa -Pożegnałam się bo czułam że zaraz coś we mnie pęknie.
-pa.. -Powiedziała trochę rozczarowana Klaudia.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam wgapiać się w sufi bez jakiegokolwiek celu, bez niczego. Zamknęłam oczy i zaczęłam tworzyć idealne historie. Nie potrafiłam. Znów! Pojawił się ten obraz, okropny obraz który chcę zapomnieć. Kacper i ta dziewczyna. Wzięłam poduszkę i dałam sobie na twarz płacząc jak dziecko.. Nagle usłyszałam jak ktoś zmierza w stronę mojego pokoju, szybko otarłam policzki by nikt nic n ie zauważył. Do pokoju przyszedł Janek.
-Witam panią- Powiedział śmiejąc się.
-Hej.. -Odpowiedziałam półgłosem.
-Moja mama przyszła do twojej cioci.. Wszystko gra? -Zapytał niepewnie.
-Pewno, dlaczego pytasz? -Spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
Podszedł bliżej i przytulił mnie tak jakby czytał mi w myślach. Nie chciałam płakać. Nie przy nim. Usiedliśmy na łóżku, wyjęłam laptopa z plecaka i spojrzałam na Jasia.
-To oglądamy coś ? -Zapytałam uśmiechając się
-Pewnie! -Odpowiedział optymistycznie.
Włączyłam jakieś głupie filmiki na YouTube i oparłam głowę o ramię Jasia. Siedzieliśmy tak przez godzinę śmiejąc się głośno i oglądając głupoty. Nagle Janek chwycił mnie mocno za rękę, podciągnął mój rękaw i spojrzał na mnie mocno ściskając nadgarstek. 
-Ej! To boli- Powiedziałam.
Cała miła atmosfera nagle uciekła gdzieś.
-Powinno! Co to za ślady na ręce? -Zapytał zdenerwowany.
-Jakie ślady? Rozcięłam kiedyś przez przypadek. -Próbowałam się wytłumaczyć.
-Jasne! Idealne linie! Mów! -Mówił Janek ściskając coraz bardziej.
Do oczu napłynęły mi łzy.
-Nie chce o tym mówić okey? Puść.. -Poprosiłam cicho.
Janek puścił moją rękę i przyciągnął mnie do siebie. Poczułam się tak bezpiecznie. Nie chce znów żeby ktoś mnie zranił, nie zwróciłam nawet uwagi że Kacper próbuje się dodzwonić do mnie, Wtuliłam się w Jasia. Ciocia pozwoliła mu u nas zostać, całą noc przesiedzieliśmy oglądając filmy i śmiejąc się. Nad ranem zasnęliśmy obok siebie.. Oby nic się nie zepsuło!

środa, 18 lutego 2015

Uciekamy! ;19

Całą drogę patrzyłam na smutną rzeczywistość za oknem, nie odzywałam się bez słowa. Karol widać postanowił przełamać pierwsze lody i zaczął mówić.
-Więc jak  minął Ci ostatni rok szkolny ? -Zapytał. Widać nie chciał siedzieć w tej ciszy jednak ja nie jestem zdolna do rozmowy.
-Dobrze. -Odpowiedziałam uśmiechając się nieszczerze.
Dalej chciałam siedzieć w ciszy, patrząc na to wszystko.
-Dobra Lili! Wiem ze jest źle, jesteś smutna i zła, każdy czasami tak ma! Ale nie oznacza to do cholery że masz być tak pesymistycznie nastawiona na cały świat, powiedz mi co się stało no! -Karol dalej chciał wycisnąć ze mnie jak najwięcej.
-Ale co mam Ci powiedzieć?! Czuje się źle! Straciłam kogoś na kim mi zależało, do niedana myślałam że też mu zależy, myliłam się. Jest mi po prostu źle, jeszcze to co się dzieje w domu, chce o tym zapomnieć, proszę zakończmy temat. -Powiedziałam do Karola zasmucona.
Nie odpowiedział, spojrzał tylko na mnie współczująco. Włączyłam więc moją piosenkę. -Happysad - 30 raz. Dokładnie wsłuchałam się w słowa i melodię. Zamknęłam oczy. Zasnęłam. Śniłam, śniłam o tym wszystkim, ale mój sen miało inne zakończenie. Ja byłam szczęśliwa, szczęśliwa z nim. A on? On kochał mnie bez granic, kochał za nic. Kochał za to ze byłam, kochał za to że żyłam. To był piękny sen. Dlaczego pozwoliłam mu odejść? Widać nie byłam wystarczająco idealna. Otworzyłam oczy, ciągle jedziemy.
W głowie mam sto myśli. Kim ona była? Co robiła? Czy więcej niż ja znaczyła? Jak widać. Przecież całowała go, a on ? On widać był szczęśliwy. Zawsze chciałam jego szczęścia.
Zatrzymujemy się.
-Hmm? -Spojrzałam na Karola.
-Idę do sklepu, chcesz coś. -Zapytał.
-Nie, chyba nie. Dzięki -Odpowiedziałam.
Chyba jesteśmy już w Legnicy, trochę długo spałam
Postanowiłam wyjść z samochodu, rozprostować kości. Przeszłam kawałek. Rozglądając się do o koła zauważyłam kogoś znajomego, jednak nie mogłam sobie przypomnieć kim jest ten uroczy młodzieniec. Zauważyłam że Karol już wraca więc weszłam do samochodu, wciąż zastanawiało mnie skąd znam tego chłopaka. Karol schował zakupy i ruszyliśmy.
-I jak, jesteśmy prawie na miejscu. Co chcesz dziś robić.? - Zapytał.
-Może przejdę się, dawno mnie tu nie było. U mnie padało, a tu? Mega pogoda! -Uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Okey.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Ciocia już czekała, nie zdążyłam wysiąść a ona już zaczęła mnie przytulać na przywitanie.
-Witaj Lili! Jak dawno Cię nie widziałam, wyrosłaś! -Cieszyła się Ciocia.
-Ciociu! Dusisz mnie! -Roześmiałam się.
-Wybacz. -Uśmiechnęła się.
Karol zabrał mój bagaż. Pomogłam mu. Zaprowadził mnie do pokoju gościnnego.
-To tutaj będziesz mieszkać! -Zaśmiał się Karol
-Tak jest! -Powiedziałam
Rozpakowałam się do połowy. Stwierdziłam że nie będę dnia marnować. Zabrałam bluzę i pobiegłam na dół.
-Ciociu idę się przejść. -Powiedziałam
-Dobrze, ale nie wróć za późno. -Odpowiedziała
Wyszłam z domu i udałam się w drogę, oczywiście włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę.
Tak dawno mnie tu nie było. Od wielu dni nie byłam tak szczęśliwa jak dziś. Pamiętam drogę, pobiegłam na polanę na którą często chodziliśmy z Karolem. Roześmiałam się głośno i biegałam jak idiotka goniąc swe marzenia. Byłam szczęśliwa. Myśląc że nikogo tu nie będzie nie powstrzymywałam się. Zaczęłam śpiewać, śpiewam tylko sama, przy kimś się wstydzę. Szłam przed siebie nie zwracając uwagi na nic.Nagle potknęłam się o kogoś.
-Aaa! - Krzyknęłam.
-Aaa!.
-Przepraszam, ja nie wiedziałam że ktoś tu.. Wybacz mi! -Zaczerwieniłam się jak burak.
-Jest dobrze. -Odpowiedział nieznajomy.
Podał mi rękę i pociągnął pomagając mi wstać.
-Dzięki. -Spojrzałam w oczy chłopaka..
Nie mogłam sobie przypomnieć skąd znam te piwne oczy.
-Cała przyjemność po mojej stronie. Jestem Jan. -Przedstawił się.
Jan... Wciąż nic.
-A ja Lili. Przepraszam jeszcze raz.
-Nie jesteś stąd prawda? -Zapytał.
-Tak, skąd wiesz?. -Odpowiedziałam zdziwiona. -Przyjechałam do Cioci.
-Tak, może znam, jak się nazywa.?
-Małgosia.
-Ooo! Ma syna Karola, tak ? -Uśmiechnął się do mnie chłopak.
-Tak, skąd wiesz?
-Mieszkam niedaleko. Hehe, często tu jesteś?
-Nie, ostatni raz kilka lat temu byłam.
Czułam że gdzieś już go widziałam, wciąż nie pamiętam skąd.
-Jasne.
-Ari! -zawołał Janek.
-Spojrzałam na niego zdziwiona. Jasiek uśmiechnął się tylko. Nagle przybiegł wielki pies o jasnej sierści.
-Jezu! -Wykrzyczałam wystraszona.
-Hah! Nie bój się, nic Ci nie zrobi.
Spojrzałam na Jana, zaufałam mu.
-Odprowadzę Cię, jeżeli chcesz. -Zaproponował.
-Jasne, miło z Twojej strony.
Ruszyliśmy w drogę. Nie wiedziałam co mówić, wciąż czuje ze znam go, nie wiem skąd.
-Ładnie śpiewasz. -Powiedział.
Opuściłam głowę i zaczerwieniłam się jak burak.
-Oj, nie wstydź się!
Nie odpowiedziałam. Milczeliśmy....



poniedziałek, 9 lutego 2015

Sama. Happysad. Legnica :O ? :18

Skryłam go pod bluzą i ruszyłam do domu Kacpra.
-Już dobrze mały. -Mówiłam do pieska który dygotał z zimna.
Podchodząc pod dom Kacpra zauważyłam go jak stoi przed domem, w tym rzecz że nie był sam. Dziwnie się poczułam. Wysoka ciemno włosa dziewczyna przytulała go czule.
-To na pewno nic nie znaczy. - Próbowałam sobie wmówić lecz w środku czułam inaczej.
Przez chwile obserwowałam ich, nic takiego się nie działo gdy nagle dziewczyna pocałowała mojego Kacpra, a on? On nic nie zrobił. Widocznie podobało mu się. Po policzku spłynęła mi łza. Otarłam twarz nie chciałam by coś zauważył. Wyszłam z ukrycia i ruszyłam w ich stronę.
-Lili. -Powiedział Kacper jak gdyby nigdy nic.
Tajemnicza dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie. Zauważyła psiaka którego miałam pod bluzą.
-Miko! Mój pies, skąd ty go masz?! -Wykrzyczała.
-Znalazłam na ulicy. Na przyszłość pilnuj go. -Powiedziałam dając jej go w ręce.
Weszłam do domu i usłyszałam jak nieznajoma mówi.
-Widzimy się niebawem kochany.
Nie wytrzymałam. Pobiegłam do pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Przyszedł Kacper.
-Ej! Co ty robisz?! - Krzyczał zaskoczony.
-Jak to co? Pakuję się! Zostaw mnie i idź do tej twojej koleżanki.
-O co ci chodzi? Właśnie to koleżanka, nic nie znaczy! -tłumaczył się.
-Daj se spokój! Widziałam jak cię całuje a ty? ty nie protestowałeś.
Kacpra zatkało.
-Właśnie. -Powiedziałam
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam. Kacper złapał mnie za rękę.
-Przepraszam -Powiedział łamiącym się głosem.
Nie wytrzymał i rozpłakał się.
-Myślisz że to mnie zatrzyma? Dzięki. -Odrzekłam też płacząc.
Wyszłam z mieszkania. Zatrzymałam się na ulicy.
-I co ja teraz mam zrobić? Nic nie wiem. -Mówiłam do siebie.
Powoli udałam się przed siebie. Zaczął padać silny deszcz. Idąc wspominałam wszystko co było. Nagle jakiś samochód zatrzymał się .
-Wsiadaj. -Powiedział ktoś.
-Ale ja Cie nie znam. -odpowiedziałam
-Znasz Lili!
Nic nie powiedziałam i ruszyłam dalej.
-Karol idiotko! Twój kuzyn. - Powiedział do mnie.
-Jeju wybacz. Nie poznałam.
Karol wysiadł, zabrał moją torbę i dał do bagażnika.
-Wszystko gra? -Spojrzał na mnie i zapytał.
-Pewnie. -Odpowiedziałam.
Wsiadłam do samochodu i zdjęłam mokrą bluzę.
-Co ty tu robisz?  -Zapytałam.
-W odwiedziny przyjechałem mordko. -Uśmiechnął się.
Nic nie odpowiedziałam.
-Happysad -Mów mi dobrze. Daj głośniej! -Wykrzyczałam gdy usłyszałam piosenkę w radiu.
-Nie wiedziałem że słuchasz takiej muzyki. -Powiedział Karol.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz.- Odpowiedziałam.
-Fakt, płakałaś, dlaczego? -Zapytał.
-Co? Nie.. Znaczy nie nic! Nie ważne.
Karol znów spojrzał na mnie.
-Jesteśmy. -Uśmiechnął się Karol.
Wysiadłam. Karol zabrał moją torbę. Udaliśmy się do domu.
-Jestem! -Powiedziałam.
-Lili? -Zawołała mama.
Zamilkłam. Szybko pobiegłam do pokoju. Zamknęłam się w swoich czterech ścianach. Po kilku minutach ktoś zapukał.
-Mogę.? -Zapytał Karol.
-Jasne.
-Lili, więc jest sprawa. Za kilka dni i tak są wakacje, widzę że coś się dzieje, byłaś w szpitalu, może chcesz odpocząć od tego miejsca? Zabieram cię do siebie.
Zastanowiłam się przez chwile.
-Racja. Odpocznę.
Spakowałam się.
-Jestem gotowa!
Karol przyszedł po mój bagaż i załadował do samochodu. Troszkę czekał ale ok, w drogę. Legnico szykuj się..