:3

:3

niedziela, 14 grudnia 2014

Filip, Klaudia?! : 15

-Uuu ktoś tu sie wkurzył! -Powiedziała zadowolona Baśka.
-Daruj Sobie co? Nie mam zamiaru wciąż słuchać Twych żałosnych tekstów! Próbujesz sie dowartościować obrażając mnie czy jak? Nie będę Twoim popychadłem więc daruj Sobie.
Odwróciłam się i odeszłam, nagle podbiegł do mnie Kacper.
-No nie źle! Powiedziałaś jej, słowa nie powiedziała jak odeszłaś. Dobrze zrobiłaś. -Kacper uśmiechnął się do mnie.
-No dzięki, wiesz znudziło mi się ciągle dogadywanie z nią, trochę tego za dużo było! -Odpowiedziałam.
-Dobra! Więc idziemy na gorącą czekoladę, ja stawiam! A i nie chcę słyszeć żadnego 'nie'! -
-Ale..
-Żadnego 'Ale'! -Powiedział Kacper i chwycił mnie za rękę.
No cóż słowa nie mogłam powiedzieć bo siłą zaciągnął mnie do kawiarni.
-Zajmij miejsce. Ja zamówię. -Powiedział Kacper.
Jak powiedział tak zrobiłam, zajęłam miejsce. Po krótkiej chwili przyszedł Kacper.
-Noo... -Zaczął Kacper.
-Noo co? - Powiedziałam. -O nie. -Szybko zasłoniłam się.
-Co? Kto tam ? -Kacper odwrócił się. -Filip.
-Kacper chodźmy może. -Poprosiłam Kacpra.
-Wybacz, byliśmy pierwsi, jeżeli ktoś ma iść to on. -Oznajmił Kacper.
Próbuję zrobić wszystko by tylko mnie nie zauważył.
-Lili ! -Zawołał Kacper.
-No i ukrywanie za nic. -Powiedziałam cicho.
-I jej chłopak. -Dodał Kacper
-Aha, więc Lili pogadamy może- Mówił Filip w ogóle nie zwracając uwagi na Kacpra.
-Daruj Sobie. Ona nie będzie z Tobą gadać! Idź lepiej chyba że znów chcesz oberwać! -Powiedział Kacper pewny Siebie
-Kacper, sama potrafię rozwiązać swoje problemy! -Powiedziałam Do Kacpra.
-Dobra, wołaj mnie jak coś będzie się dziać. - Mówił Kacper.
-Dobrze.
Lekko zestresowana udałam się z Filipem na zewnątrz.
-Więc O czym chcesz pogadać. -Powiedziałam pewna Siebie.
-O nic specjalnego, może przeprosić bym na początku chciał...
-Przeprosiłeś,  wszystko? -Szybko mu przerwałam.
Nagle przybiegła Klaudia nie zauważając mnie.
-Przepraszam Filip, trochę zajęta byłam, ale już jestem więc co jest -Mówiła zadyszana. -Lili..
-Klaudia?! -Wykrzyczałam.
Nagle z kawiarni wyskoczył Kacper.
-Klaudia co ty z tym idiotą!? -Wykrzyczał równie zdziwiony co ja.
-Lili! Kacper! Ja wam to wyjaśnię! -Mówiła Klaudia próbująca wytłumaczyć się z tej całej akcji.
-Może ja was zostawię. -Powiedział Filip próbujący wycofać się z tego zamieszania.
-Nikt nigdzie się nie ruszy dopóki ja nie dowiem się o co chodzi! -Zaczęłam krzyczeć.
-Lili! Ja Ci wszystko wytłumaczę -Mówiła Klaudia.
-No ja mam nadzieję, słucham Cię! Co masz mi do powiedzenia. -Mówiła wciąż zdenerwowana.
-Bo wy się pokłóciliście! Filip próbował Cię odzyskać po wszystkim a ja miałam mu pomóc. -tłumaczyła się Klaudia.
-Przecież wiesz że ja jestem z Kacprem, więc do licha po co próbowałaś zeswatać mnie z Filipem, jeszcze po tym co zrobił! -Mówiłam do Klaudii.
Kacper z Filipem uważnie przyglądali się całej sytuacji.
-Ale to nie tak! -Krzyczała Klaudia ze łzami w oczach.
-A ja myślałam że mam prawdziwą przyjaciółkę, myliłam się. -Powiedziałam smutna do Klaudii.
Spojrzałam na Kacpra i uciekłam. Kacper udał się za mną.
-Lili. -Wołał.
-Co?
-I co? Koniec przyjaźni? Od tak ?-Mówił Kacper.
-A chcesz żeby zniszczyła nasz związek ? -Odpowiedziałam.
-No nie, więc? Co z tym zrobisz? -Pytał Kacper.
-Jeszcze nie wiem, chce do domu. -Odpowiedziałam.
-Chodźmy. -Powiedział Kacper.
Złapał mnie za rękę i w ciszy udaliśmy się do mojego domu. Kacper odprowadził mnie pod sam dom.
-Więc, pójdę już -Powiedział Kacper.
-Dobrze. Pa -Odpowiedziałam.
Kacper delikatnie pocałował mnie w policzek na pożegnania.
-Pa, jak coś, dzwoń -Oznajmił.
Weszłam do domu. Udałam się do pokoju. Otwierając drzwi..
-Mama?! Co ty tu.. Kto Cię -Mówiłam zdziwiona.
-Ania. -Odpowiedziała.
-Anka! Kto Ci pozwolił! Ja jej tu nie chce widzieć! -Krzyczałam
Nie czekając na odpowiedź wybiegłam z domu. Szybko pobiegłam do Kacpra. Wpadłam na niego niedaleko.
-Lili, co jest? -Kacper złapał mnie mocno za ręce.
-Matka jest w domu, nie wrócę tam mogę do Ciebie ..
Kacper nie dał mi dokończyć.
-Jasne! -Przerwał mi- Zawsze będziesz u mnie mile widziana!
-Dzięki.
Razem z Kacprem udaliśmy się do niego. wchodząc do domu przybiegł Nikodem - młodszy brat Kacpra. Rzucił się na Kacpra.
-Jesteś! -Wykrzyczał zadowolony. -Lili!
-Hej młody- Powiedziałam Do Nikodema i przytuliłam go.
-Niko, daj jej odetchnąć -Mówił Kacper.
-Coś Ty to mój ulubieniec! -Mówiłam zadowolona.
-Oj bo będę Zazdrosny -Powiedział Kacper.
-Lili zostaniesz u nas? -Zapytał Nikodem.
Spojrzałam na Kacpra a ten uśmiechnął się do mnie...

wtorek, 9 grudnia 2014

Spacer.. : 14

Obudziłam się. Pół przytomna usiadłam na łóżku. Nie jestem sama, słyszę jakieś odgłosy dobiegające z kuchni. Wystraszona wstałam i powoli udałam się do kuchni.
-Kacper? - Spojrzałam zdziwiona -Co ty tu robisz?!
-Lili, chciałem pogadać. -Powiedział ze smutkiem w głosie.
-O czym ty chcesz gadać? -Wykrzyczałam trochę zdenerwowana.
-O wszystkim moja droga, o wszystkim. A i nie unoś się tak, okey?
-Wyjdź, dobra? Wyjdź bo Ci przywalę!
-Nie. -Powiedział Kacper stanowczo.
-Wywalę Cię siłą! -Wykrzyczałam.
-Ok, idę! Ale jeszcze pogadamy. -Mówił Kacper udając się w stronę wyjścia .
-Żegnam. -Odpowiedziałam  spokojnie.
Zostałam sama. No cóż, mój wybór. Ktoś przyszedł do domu.
-Lili?! -Zawołała moja siostra.
-Tak?
-O jesteś w domu!
-Nie długo, idę na spacer, stało się coś?
-Nie, tak tylko pytam. Piotrek gdzie?
-Jak gdzie? Pytasz się jakbyś nie wiedziała u Julki jest. Dobra ja idę już nie chce mi się w domu siedzieć! - Zabrałam i wyleciałam z domu jak ptak. Wyjęłam słuchawki włączyłam muzykę. Powolnym krokiem idę przed siebie. Zatrzymuję się.
-Znów te same przereklamowane perfumy? -Powiedziałam cicho do Siebie.
Wyjęłam jedna słuchawkę z ucha.
-Lili! - Powiedziała Baśka roześmiana. -Skąd te ciuchy ? Na śmietniku znalazłaś?
-Wiesz, Twój styl mnie inspiruje więc nie dziw się. -Odpowiedziałam Ze spokojem,
-Bardzo zabawne!
Znów udało mi się ją wkurzyć. Przeszłam obok niej spokojnie. Dalej widzę znajomą mi postać. Ewka. Już chcę się wycofać gdy...
-Lili zaczekaj!  -Podbiegła do mnie -Hej.
-Cześć, co jest ? -Powiedziałam lekko zaskoczone.
-Chciałam Cię przeprosić, wiesz za to wszystko.
-Nie ma o czym gadać!
Ucieszyłam się faktem że możemy być przyjaciółkami.
-Więc jak tam u Ciebie moja kochana ? -Zapytała.
-Wiesz jest ok, pokłóciłam się tylko z Kacprem. A jak U Ciebie?
-Wiem, Kacper mi pisał że coś jest nie tak, u mnie dobrze.
Jakoś dziwnie się poczułam. Nadal utrzymują kontakt? Nie mam ochoty o tym myśleć, przecież to jego interes z kim gada, mi nic do tego.
-Wiesz ja muszę lecieć. -Szybko uciekłam nie żegnając się nawet z nią.
Szybko uciekłam od niej. Znów włożyłam słuchawki u udałam się dalej. Nag;le telefon. Kacper. Postanowiłam odebrać.
-Co jest?
-Gdzie jesteś byłem właśnie u Ciebie w domu!
-Na spacer poszłam, zresztą nie ważne!
Rozłączyłam się nadal mam w głowie to że utrzymuje kontakt z Ewką. Niby ok jego sprawa ale jestem zazdrosna. Rozmyślając o wszystkim udałam się dalej. Idę powoli przed Siebie. Nagle Ktoś łapie mnie od tyłu.
-Lili! Dlaczego uciekasz? -Powiedział Kacper.
-Jezu nie strasz mnie!
-Jezusa w to nie mieszaj moja złota. Hm gdzie idziemy?
-MY? Ja idę gdzieś tam.. A  ty to nie wiem.
-Ja idę z Tobą, chciałem przeprosić.
Nagle Kacper przytulił mnie czule. Nie protestowałam.
-Lili!  -Baśka zawołała.
-Znów Ty? Prześladujesz mnie czy co?
-Może nie w miejscu publicznym, Kacper nie wierzę że wybrałeś taką ofiarę~!
-O nie tego za wiele! -Wykrzyczałam do Baśki. 

sobota, 29 listopada 2014

Kacperr... :13

-No ja, czy coś się stało Klaudio ? -Pytał Kacper ledwo wstrzymując śmiech.
-Nie, nie nic. Ja do Lili. Lili mogę Cię prosić ? - Widać jak Klaudia czerwieni się coraz bardziej.
-Jasne, chodź do pokoju, Kacper zaczekasz? -Odpowiedziałam spokojnie.
-Jasne, idźcie, bo przecież Paweł hahah! - Kacper nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Klaudia spojrzała na niego niezadowolona.
-Dobra chodź. - Chwyciłam ją za rękę i zaciągnęłam do pokoju. Usiadłyśmy na łóżko.
-Więc o co chodzi ? - Zapytałam.
-Jak już słyszałaś Paweł..
-No wiem, i co on Cię lubi, lubi że lubi? -Spojrzałam uśmiechnięta na Klaudię.
-Tak! Chyba.. Nie wiem.. Tak! -Mówiła niezdecydowana Klaudia.
Zaniepokoiło mnie jej zachowanie.
-Boże! Klaudia o co chodzi?!
-Bo wczoraj jak wracaliśmy od Ciebie on mi powiedział że mnie bardzo lubi.. i pocałował mnie! -Powiedziała Klaudia padając na łóżko szczęśliwa.
Nagle do pokoju wpadł Kacper.
-Jakie to słodkie! On musi Cię kochać! Nie wiem po co to ukrywałaś tylko! -Powiedział skacząc i klaszcząc w ręce jak mała dziewczynka.
-Kacper! Podsłuchiwałeś ! - Wstała Klaudia  czerwona bardziej niż wtedy gdy wbiegła do domu.
Wstałam powoli i spojrzałam na Kacpra.
-Oj, ładnie to tak mój kochany? - Mówiłam do Kacpra tłumiąc śmiech w Sobie.
-Wy się śmiejcie, a ja nie wiem co robić! - Klaudia usiadła smutna.
Szczęście unoszące się w powietrzu zniknęło.Wraz z Kacper spoważnieliśmy, widać było że Klaudię coś trapi.
-Co się dzieje kochana? -Zapytałam siadając wraz z Kacper obok niej.
-Bo gdy mnie pocałował, nagle uciekł! Może on nie chciał?! Może powiedział to bez powodu, ja już nie wiem. - Powiedziała powstrzymując łzy.
-Ej, musiał mieć powód, tak? Sama powiedziałaś, powiedział Ci że Cię lubi, skoro Cię tak lubi to wiesz.. - Próbując uspokoić Klaudię nagle zaczyna płakać.
-Lili co ja mam zrobić ?! -Mówiła.
-Zadzwoń do niego, przecież musi Ci to wytłumaczyć. Klaudia spokojnie. -Przytulając ją starałam się opanować sytuację.
Kacper niespodziewanie wstał i wyszedł z pokoju.
-Ej! -Zawołam do niego. -Co jest?! Kacper!
On jednak jak głuchy nie zwracał uwagi. Nagle usłyszałam silne trzaśnięcie drzwiami.
-Nie idziesz za nim? -zapytała Klaudia.
-Nie wiem o co mu chodzi, później z nim o tym pogadam, teraz Ty masz problem. -Mówiłam zdezorientowana do Klaudii.
-Lili -Mówiła Klaudia wstając -Ja poradzę sobie, może z nim pogadam jeżeli będę miała tyle odwagi, zajmij się Kacprem, nie chce wam związku zniszczyć.
 -Ej nie mów tak.
-Lili idź do niego.
-Ale...
-Idź, zrób to dla mnie.
Klaudia nie musiała długo prosić. Zabrałam bluzę i udałam się za Kacprem, nie musiałam długo szukać. Siedział na ławce.
-Ej.. -Powiedziałam do Niego.
-Klaudia gdzie? -Powiedział wkurzony.
-O co chodzi? -Posmutniałam.
-O co? O nic!
Kacper wstał. Szybko chwyciłam go za rękę
-Zaczekaj -Powiedziałam.
-Co znów?! -Wykrzyczał Kacper wyszarpując się.
-Co.. Co zrobiłam? Przepraszam -Mówiłam -Pójdę.
Szybko uciekłam od niego.
-Lili! -Wołał.
Udawałam głuchą. Skryłam się w domu. Załamana usiadłam pod drzwiami. Klaudia wciąż czekała u mnie.
-Lili co się stało? -Szybko podbiegła do mnie
-Kacper, ja nie wiem. Co zrobiłam? Zapytałam się o co chodzi, on tylko.. On wstał , chciałam go zatrzymać wyszarpał się. co ja znów zrobiłam Klaudia? Jestem beznadziejna! -Mówiłam wciąż do niej.
-Ej już dobrze, chodź, chodź do pokoju.-Uspokajała mnie.
Wraz z Klaudią poszłyśmy do pokoju.
-Idź do domu, -Powiedziałam półgłosem.
-I mam Cię zostawić samą? Zapomnij! Już raz zostałaś sama..
Przerwał Klaudii Kacper wpadający do domu.
-Lili! Przepraszam! -Wykrzyczał.
-Kacper idź, idź lepiej. -Mówiła Klaudia.
Leżałam patrząc na to, Kacper starał się wejść do pokoju, Klaudia nie chciała do tego dopuścić, rozpłakałam się bardziej.
-Kacper wynoś się! -Wykrzyczała Klaudia wyrzucając Kacpra z domu.
Nie chcę tego. Postanowiłam że pójdę spać.
-Klaudia, chcę spać, idź do domu, Jeżeli będzie się coś działo zadzwonię.
-Dobrze, Pójdę. Śpij dobrze.
Klaudia wyszła, zostałam sama. Położyłam się na drugi bok i zasnęłam..

środa, 19 listopada 2014

Niedzielny Poranek. : 12

Niedziela? Czuje czyjś oddech na szyi  Delikatnie się podnoszę, Kacper spokojnie śpi obok mnie. Próbuję wstać tak by go nie obudzić. Jenak nagle chwyta mnie i ciągnie do siebie.
-Hej, gdzie uciekasz?- Pyta mnie.
-Nie chciałam Cię obudzić, chciałam zrobić nam śniadanie- Odpowiadam Spokojnie.
-No trudno. Pomogę Ci. -Mówię
-Nie, nie musisz! Leż ja się tym zajmę!.
Szybko udałam się do łazienki zrobić ze sobą porządek. Szybko ubrałam się i poczesałam. Wychodząc z łazienki weszłam do pokoju, Kacpra nie ma.
-Kacper?! Gdzie jesteś?! -Pytałam
-Kuchnia! -Odpowiedział.
Przyszłam do kuchni. Nie było mnie kilkanaście minut a on zajął się wszystkim.
-Siadaj, zaraz będzie gotowe -Powiedział.
-Wiesz, jesteś moim gościem, to ja powinnam zająć się tym. Może pomogę?
-Nie. Siadaj.
Usiadłam wiec przy stole, Kacper podał mi już gotowe śniadanie. Czułam się dość dziwnie. Raczej ja powinnam się zając Tym, nie on!
-Smacznego -Powiedział siadając naprzeciw mnie.
-Dzięki. -Odpowiedziałam.
Wzięliśmy się do jedzenia, nikt nie robił mi śniadania, zawsze musiałam sama. Miłe. Po zjedzeniu wstałam i zaczęłam sprzątać.
-Pomogę - Powiedział Kacper.
-Nie ma mowy! Zrobiłeś śniadanie, ja posprzątam! -Odpowiedziałam.
-No dobra, dobra! Nie denerwuj się -Powiedział uśmiechnięty.
-Nie denerwuję się. Idź do pokoju.
Wzięłam się do sprzątania. Po kilku minutach wróciłam do Kacpra.
-To co robimy? -Zapytał Kacper
-Nie wiem.. -Odpowiedziałam.
Usiadłam na łóżko a Kacper położył się kładąc głowę na moich kolanach. Delikatnie głaszcząc go po głowie myślałam nad tym co wydarzyło się wczoraj.
-Lili ? -Zaczął Kacper. -Czego chciał Filip?
-Filip? Nie wiem! Też mnie to zastanawia.
-Może on coś do Ciebie poczuł i...
Przerwałam mu.
-Daj spokój! Nigdy! Nie miałam wpływu na to co się wydarzyło! Nie miałam pojęcia że się tu zjawi. Nie wiem czego ode mnie chciał. Nie interesuje mnie to w każdym bądź razie! Jego problem. Nie wracajmy do tego..
-Ale Lili! Musiał mieć powód dla którego się tu zjawił! - Kacper wciąż drążył temat.
-Naprawdę nie wiem dlaczego on tu się zjawił. -Próbowałam wszystko wytłumaczyć.
Nagle Kacper usiadł obok mnie.
-Lili! Powiedz mi co się stało tamtego dnia.
-A co miało się stać? Nic się nie stało, przecież znasz już całą prawdę, co tu jeszcze mówić.
-Ale przecież musiał mieć powód dla którego się tu zjawił!
-Noe mówię że nie wiem. Może go sumienie ruszyło za to że wylądowałam w szpitalu...
-Mówiłaś że to nie przez niego.
-Nie chodzi o to...
Wstałam i podeszłam do okna, Kacper stanął za mną.
-To o co chodzi?
-Zrobiłam to bo czułam się samotna! Nie wiesz jak to jest być samemu!
Jak to samemu? -Kacper posmutniał -Przecież zawsze miałaś mnie, mi możesz zaufać. i Klaudia! Co z Klaudią!? Mówicie Sobie o wszystkim.
-No tak, ale są tematy o których mówić nie chcę.
-Wracając, Filip zjawił się u Ciebie bez powodu?
-Przecież mówię. Nie wiem jaki był tego cel zapytaj go..!Nie wiem co myśleć wszystko jest chore! Nie wiem czego chciał, trudno jego problem..
-No dobrze -Powiedział Kacper przytulając mnie.
Wyglądając przez okno zauważyłam Klaudię która już biegła do moich drzwi. Nie pukając wbiegła do domu.
-Lili ! Paweł coś do mnie czuję!! -Wykrzyczała.
-Gratuluję! -powiedział Kacper śmiejąc się.
-Kacper? -Powiedziała zaczerwieniona Klaudia..

piątek, 14 listopada 2014

Gość? ;11

-Filip? Co Ty tu robisz?! Mogę wiedzieć? -Pytałam nie dowierzając.
-Hej Lili, mogę wejść? -Zapytał speszony.
-Nie, nie możesz! Czego tu szukasz?!  -Pytałam zdenerwowana.
-Lili, stało się coś? -Zawołał Kacper.
-Nie! Wszystko gra. -Odpowiedziałam  -Zaraz przyjdę!.
Kacper jednak wyczuł to że coś nie gra, przyszedł do nas.
-Co on tu robi? -Zapytał zaskoczony.
-Ja.. Ja nie wiem. -Próbowała wytłumaczyć to dlaczego Filip zjawił się u mnie.
-Chciałem pogadać z Lili, gdybyś był tak uprzejmy, zostaw nas samych. -Powiedział Filip.
-Was samych? Lili to moja dziewczyna i mam prawo tu zostać, lepiej ty znikaj bo będziemy inaczej gadać. - Powiedział dość zdenerwowany Kacper odpychając Filipa.
-Ej! Uważaj co? To sprawa między  mnie a Lili -Mówił wciąż Filip.
-Spokój! Nie mamy sobie nic do powiedzenia idź Sobie!
Przyszła Klaudia z Pawłem.
-Co tu się dzieje ? -Zapytała półgłosem.
-Nie rozumiesz co ona mówi! Spadaj! Nie chce Cie tu - Wybuchnął Kacper i mocniej popchnął Filipa, Filip Upadł na ziemie.
-Ej! Spokój! -Zaczęłam krzyczeć. -Nie chce tu żadnych bójek! Filip! Idź! Pokazałeś na co Cię stać!
-Wiem że byłaś w szpitalu przeze mnie! -Wykrzyczał. Kacper, Paweł i Klaudia spojrzeli na mnie.
-Kto mówił że to przez Ciebie? Miałam własne powody, zejdź mi z oczu ! Nie chce Cię tu widzieć !
-Lili! Powiedz mi to moja wina?! -Zapytał Filip.
-Nie ! Nie rozumiem tylko po co całowałeś mnie skoro miałeś dziewczynę. Zresztą to nie istotne.!
-Całowałeś moją dziewczynę?! -Wykrzyczał Kaper rzucając się na Filipa z pięściami . Próbowałam go zatrzymać, ale na marne.
-Zabiję Cie! -Krzyczał Kacper.
-Boże! Przestańcie ! Co wy robicie! -Krzyczałam, łzy zaczęły mi napływać do oczu.-Paweł zrób coś!
Paweł szybko rozdzielił Kacpra i Filipa.
-Jeszcze Cie dorwę! -Zawołał Kacper. Zauważyłam tylko jak Filip trzymał się za rękę, był od krwi, chyba miał rozcięty policzek. Zauważyłam też że Kacper ma krew na buzi.
-Boże! Kacper nic Ci nie jest? -Pytałam.
-Jestem cały, Lili on Cie całował -Zapytał Kacper zasmucony.
-Tak, ale nie byliśmy razem! Kacper przepraszam! -Mówiłam  zdenerwowana.
-Już dobrze, i Tak Cię kocham. -Odpowiedział Przytulając mnie.
-Chodź do domu, jesteś od krwi.
Chwyciłam Go za rękę i zaprowadziłam do łazienki, wyjęłam apteczkę i sprawdziłam co mu jest.
-Masz łuk brwiowy trochę rozcięty ale nic poważnego, chyba. I krew z nosa, masz chusteczkę przytrzymaj.
-Dziękuję.- Powiedział.
Zmyłam krew z jego twarzy po czym nakleiłam plaster na łuk.
-Powinno być dobrze, coś czuję ze siniak pod okiem będzie, pójdę po lód, idź do salonu usiądź.
-Czekaj Lili. -Zatrzymał mnie Kacper gdy miałam wyjść, przyciągnął mnie do Siebie. -Nie idziesz, dam  radę, później się tym zajmiemy. -Mówił.
-Ale...
-Nie ma Ale.- Uśmiechnął się do mnie.
Ach! Kocham ten jego uśmiech! Przytulił mnie mocno. Miałam nadzieję że będzie to trwać już wiecznie. Wtuliłam się w niego, tylko w jego ramionach czuje się bezpiecznie.
-Lili! -Zawołała nagle Klaudia.
-Już Idę -Odpowiedziałam jej.-Chodźmy dam Ci tego lodu.
-Och! Jak ty się o mnie troszczysz jesteś Kochana! -powiedział zadowolony Kacper.
-No wiem, widzisz ciesz się że masz mnie hah! - Powiedziałam Śmiejąc się.
-Dobra, dobra! Nie przechwalaj się! Wiemy że masz najlepszego chłopaka w szkole! -Mówił Kacper.
-W Szkole? Na świecie! -Roześmiałam się głośno -Hahaha
Wróciliśmy do Klaudii i Pawła.
-Więc Kacper, jak się czujesz? -Zapytał Paweł.
-Jest dobrze! Mam nadzieję tylko że da nam spokój!
-Pójdę po lód i po jakiś sok. -Powiedziałam.
-Pomogę Ci! -Powiedziała Klaudia.
Udałyśmy się do kuchni wyjęłam lód a Klaudia zabrała sok.
-Dawaj ten polik bucu! -Powiedział do Kacpra.
-Oj, jak to mówisz!? Do własnego chłopaka.
-Wybacz!
Przyłożyłam lód do jego policzka.
-Trzymaj -Powiedziałam
-Minęło kilka godzin, rozmawialiśmy o tym co dzisiaj się stało, Klaudia streściła mi cały tydzień. no cóż.
-Musimy już iść- Powiedziała Klaudia.
-Dobrze! Dzięki że wpadliście, jutro się widzimy -Powiedziałam Do Klaudii, odprowadziłam ich do drzwi.
-Ach! -Padłam na Kanapę- jestem wykończona! Poszła bym spać. Ej..
-Tak Lili?
-Zostaniesz dziś u mnie na noc? -Zapytałam
-Jasne -Odpowiedział Zadowolony.
Zaprowadziłam go Do pokoju.
-Pójdę się tylko rozebrać.
-Poczekam.
Po kilku minutach wróciłam Do Kacpra który już leżał w moim łóżku.
-Kładź się- Powiedział.
-No już!
Położyłam sie obok, Kacper pocałował mnie delikatnie w czoło i przytulił
-Śpij dobrze -Powiedział
-Ty też. -odpowiedziałam i zasnęłam.
Kolejny dzień pełen przygód skończył się. Znów coś mnie spotkało, moje życie jest serio zwariowane!

czwartek, 13 listopada 2014

Powrót: 10

.. Minęło 5 dni. Wychodzę ze szpitala, wolność?! W końcu! Przed szpitalem czeka Kacper.
-Hej mała! I jak się czujesz? -Zapytał Kacper przytulając mnie na powitanie.
-Myślałam ze tam nie wytrzymam! Boże ! Nigdy więcej. Jeszcze.. - Ugryzłam się w język.
-Noo?
-A nic! Gdzie Klaudia?
-Mówiła że dołączy do nas. 
-Co ona znów planuje?
-Mnie nie pytaj! Ja nic nie wiem! -Mówił Kacper, czuje że coś ukrywa. Za długo go znam.
-No pewnie.. - Zakrywam rękawem opatrunek na ręce. Zatrzymuję się. To co właśnie zobaczyłam wstrząsnęło mną. Nie mogę się ruszyć.
-Ej co się stało? -Kacper rozgląda się dookoła. Zauważył to co ja. Chwycił mnie mocno i próbował zabrać.
-Lili chodź! Rozumiesz!? Idziemy!!
-Kto jest!? Z kim ona! To ze ojciec pije nie znaczy że ona ma z innymi ! Kacper!- Zaczęłam się wyrywać. Kacper nie wytrzymał i puścił. Biegłam w stronę matki.
-Lili zaczekaj! Nie idź tam! -Kacper wciąż biegnie za mną.
-Daj mi spokój!
Podbiegłam do niej i odepchnęłam ją.
-Jak mogłaś mi to zrobić!? Nie pomyślałaś o mnie! A ojciec! Kto to jest? -Krzyczę zdenerwowana ze łzami w oczach. -Wyszłam ze szpitala a Ty nawet mnie nie odebrałaś Co z Ciebie za matka!
-Matka? -Zapytał koleś z którym stała Moja matka. -Masz dziec?
-Brawo! Nawet mu nie powiedziałaś?!  Jestem Lili, córka tej idiotki!
-Lili opanuj się ! To Robert... - mówiła matka bez żadnych uczuć
-Jaki Robert! Boże ! Jesteś okropna.! Nie chcę Cię znać!
Przybiegł Kacper i siłą mnie zabrał od nich. Mam ochotę jej przywalić! . 
-Zostaw mnie! Puszczaj!! 
-Nie puszczę Cie dopóki się nie uspokoisz! -Mówił Kacper trzymając coraz mocniej.
Uspokoiłam sie. Spojrzałam za Siebie, nawet nie spojrzała na mnie. Jej nowy facet był ważniejszy. Rozpłakałam się.
-Chce do domu. Zabierz mnie. -Mówiłam półgłosem. Złapał mnie delikatnie za rękę.
-Chodź, spokojnie.
Po kilku minutach dołączyła do nas Klaudia. 
-Siema! Lili! Jak tam, jak się czujesz? -Spojrzała na mnie. -Ej co jest?
-Widziała mamę z innym -Odpowiedział za mnie Kacper. Klaudia zamilkła.
-Chodźmy do domu, szybko! -Powiedziała Klaudia.
Po kilku minutach byliśmy w domu. Trochę się uspokoiłam.
-Chcecie co do picia ? Nie wiem... -Zapytała,
-Nie -Odpowiedzieli w tym samym czasie. 
-Zamówimy Pizze! -Zawołała Klaudia. -Nie smuć smutasie głupi! Uśmiechnij się! Wyszłaś ze szpitala, trzeba się cieszyć! 
-Dokładnie! -Zawołał Kacper.
-Jasne że tak. - Powiedziałam
Nie zapomniałam tego co dziś zobaczyłam ale w każdym bądź razie muszę udawać szczęśliwą, nie chce zasmucać Klaudia i Kacpra. Niech przynajmniej oni są szczęśliwi! Klaudia zadzwoniła po swojego 'KOLEGE' Który w minutę był u nas. włączyła muzykę, po kilku minutach przyjechała Pizza. Klaudia odebrała. Paweł- Znajomy Klaudii przywitał się. 
-To pójdę po cod do picia! -Powiedziałam. 
-Pomogę Ci! -Zawołał Kacper.
Szybko poszłam Do kuchni. Wyjęła pepsi i szklanki. 
-Czekaj- Powiedział Kacper.
Stanęłam przy blacie, Kacper podszedł i stanął na przeciw mnie. Chwycił mnie za biodra.
-Hmm, stało się coś? -zapytała.
-Nie, dlaczego?
-A nie wiem. tak tylko pytam.
-Co to za Paweł?
-Aaaa tak, no stary hah Znajomy Klaudii, tylko że Klaudia jest w nim zakochana, widać że on w niej też.
-Nie da się ukryć -Powiedział Kacper- Ale nie ważne, skoro jesteśmy tu sami mam chwilkę... 
Przybliżył się i delikatnie dotknął swoimi wargami moich. Ten pocałunek był wspaniały! Niestety nic nie trwa wiecznie. Po kilku minutach zawitała Klaudia.
-Co wy tu! Uuuuu! Zakochani. No wybaczcie muszę wam przerwać Ja tam Sama z Pawłem a przecież jesteśmy u Ciebie Lili.- Mówiła Klaudia.
-No tak.-Powiedziałam.
Klaudia zabrała napój i szklanki. Kacper pocałował mnie jeszcze raz i złapał za rękę.
-Chodź.
Gdy weszliśmy do pokoju przyszła Ania, kochana siostra.
-Witam was. Lili wyszłaś! Mogłaś zadzwonić! - Powiedziała Ania rzucając się na mnie
-Hej, Kacper mnie odebrał! Wszystko ok.
-Wiecie co, ja wam nie będę przeszkadzać więc się ulatniam, Miłej zabawy. 
Ania zostawiła nas samych,  ktoś zapukał do drzwi.
-Pójdę otworzyć -Powiedziałam
Podbiegłam i otworzyłam. Zaskoczyło mnie to co zobaczyłam.
-Filip?! 
-Hej Lili....

Fanpage;3

https://www.facebook.com/pages/Kinia-Blog/1510539499205232?skip_nax_wizard=true&ref_type Zapraszam!

wtorek, 28 października 2014

Rozmowa ... : 9.

-Dlaczego to zrobiłaś? -Zapytała mama. Czułam że ją to ie interesuje, nie miałam zamiaru nic udawać.
-A serio Cie to obchodzi?! Nie wydaje mi się! Przyszłaś tu z litości? Jeżeli tak to dziękuję, możesz wyjść. Nie chcę matki która ma mnie gdzieś! -Krzyczałam na całą sale zdenerwowana.
-Lili nie mów tak. -Mówiła wciąż spokojnie.
-Co mam nie mówić!? Taka jest prawda, nie chce żebyś przychodziła bo musisz! Lepiej idź! Gdybyś się mną zajmowała nie leżałabym tu!
Mama nic już nie powiedziała, bez żadnego słowa wyszła.
-Dziękuję -Powiedziałam załamana tym ze jednak jej na mnie nie zależy.
-Dlaczego Ona tu przychodzi skoro mnie nie chce? -Wciąż mówiłam.
-Spokojnie, wiesz jaka ona jest! Nie potrafi okazywać uczuć, nie miej jej za złe! -Mówiła Ania.
-Jak mam nie mieć za złe? Przecież nigdy się mną nie interesowała, a gdy nagle wylądowałam w szpitalu, robi mi łaskę tym że się zjawia! Nienawidzę jej no!
-Przestań! Jak się nie interesowała! Była przy tobie a ty jak się jej odwdzięczasz!?
-Że co? Zawsze gdy chciałam się przytulić mówiła że nie ma czasu! Tyle chciałam jej opowiedzieć, ale po co? Nigdy nie zapytała mnie jak się czuję, co u mnie! Nie potrafiłam nigdy z nią rozmawiać. Dlaczego? Dlatego właśnie ze się nie interesowała! Jeżeli też masz zamiar jej bronić idź!
-Nie! -Krzyczała Ania.
Nagle przyszła Pielęgniarka.
-Proszę Wyjść. -Powiedziała Do Ani. -Wszystko dobrze?
-Tak ,dziękuję. Mam Tylko prośbę, był u mnie pewien chłopak, mogłaby pani sprawdzić czy nadal jest i zawołać go?
Pielęgniarka zrobiła To o co prosiłam. Kacper przyszedł po minucie
-Słyszałem Jak krzyczałaś na nią. Wszystko gra?
-Nienawidzę jej no! Zawsze miała mnie gdzieś i robi mi łaskę tym że w ogóle się tu zjawia! Kacper , wracaj już do domu.
-Nie ma mowy! Zostaję tu!
-Jestem już zmęczona tym wszystkim, chcę odpocząć.
-Jutro znów wrócę. Kocham.
Na pożegnanie pocałował mnie delikatnie.
-Też, pa.
Kacper wyszedł. Zostałam Sama, nie wiem co myśleć. Nie mogę się ruszyć z miejsca. Nie mam ochoty wciąż tak leżeć! Nagle zjawiła się Pielęgniarka z jakąś nową Kobietą, nie znam jej.
-Lili, pani chciała z Tobą porozmawiać.
-Ale o czym? -Pytałam.
-Wiesz..- Mówiła pielęgniarka.
-No dobra?
Kobieta usiadła obok łóżka.
-Więc Lili, jestem psychologiem, mów mi Ewa.
-No dobrze. o czym chce pani rozmawiać?
- O tym co się stało. Dlaczego to zrobiłaś?
-Dlatego że już nie radziłam sobie z problemami, nikt mnie nie słuchał, zresztą nie chciałam nikomu głowy zawracać własnymi problemami, wiem nie było to mądre, ale dla mnie było to wyjście. Samobójstwo - Zero problemów, inni też mieliby spokój.
-Przecież wiesz że to nie wyjście,  myślałaś wcześniej o samobójstwie lub o okaleczaniu się.
-Tak, często -Nie chciałam już kłamać. - Miałam często to w głowie, kiedyś próbowałam się okaleczać, mam kilka blizn, ale nikt o tym nie wiedział. Bałam się mówić, Coś pękło we mnie, samo tak, wzięłam żyletkę i zrobiłam to co miałam.
-Lili. Są jakieś konkretne powody?
-Są. Rodzina i przyjaciele.
-Możesz dokładniej.
-Mogę, ale czy muszę dziś?
-Nie, nie musisz, chce Ci tylko pomóc.
-Dziękuję ale może innym razem.
-Dobrze, będę  tu za kilka dni.
-Żegnam
-Do widzenia Lili.
Psycholog poszła do pani doktor która się mną zajmowała. Rozmawiały, wiem że o mnie, było widać, zresztą o kim innym. PO chwili przyszedł mi SMS, od nie znajomego numeru.
"Wracaj do zdrowia. Ewka"
Jezu, ciekawe że zaczęła mi współczuć. Nie odpisałam jej, nie miałam ochoty. Dołuje mnie dzisiejszy dzień, to że matka przyszła, jeżeli miała się tak zachować, mogła w ogóle się tu nie pokazywać! Dobrze że ojciec nie przyszedł.. Jeszcze by mnie siłą wyciągnął pod pretekstem że nic mi nie jest, Alkohol jednak zmienia ludzi. Zamknęła oczy chcąc zasnąć. Wcześniej wymyślam idealne historie. Bajki które raczej się nie spełnią, warto marzyć!

poniedziałek, 27 października 2014

Szpital: 8.

..Po kilku dołujących piosenkach byłam na miejscu, wysiadłam i pobiegłam do domu, nie mam ochoty  żeby żyć, wszystko się zawaliło. Przebrałam się w suche cichy. Poszłam do pokoju i położyłam się, szczerze nie wiem co mam zrobić, wszystko jest okrutne! Cały ten świat! Rozpłakałam się tak bardzo że chyba pół miasta mnie słyszało. Po chyba godzinie płaczu poszłam do łazienki . Zmyłam ślady łez ze swej bladej i jakże niewinnej twarzy, po czym znów udałam się do swojego pokoju który nazywałam królestwem, by znów stać się księżniczką. Historia z Kacprem i Filipem za bardzo mnie zraniła, wiem że każdy lubi mnie ranić i robią to dość często ale tym razem już nie mogę, nie jestem Emo, ale wiele razy myślałam o cięciu się, Dziś już wiem że to wszystko mnie zmusza do tego! Poszłam po żyletkę i usiadłam w kącie, łzy płynęły mi jedna za drugą. Napisałam SMS'a do Kacpra "Przepraszam, nie mogę". Siedziałam  w płaczu 15 minut, w końcu odpisał. "Co ty gadasz?! Za chwilę u Ciebie będę! Czekaj!". Nie odpisałam, nie miałam co, wzięłam kartkę i znów napisałam, "Przepraszam wszystkich." Wzięłam się do roboty,
-Raz, dwa, trzy! - I mocnym ruchem przejechałam po nadgarstku, krew popłynęła strumykiem w sekundę, nie skończyło się na tym, powtórzyłam to kilka razy. Płakałam tak bardzo że nie słyszałam jak ktoś wchodzi. Byłam na pół przytomna, zauważyłam tylko rozmazaną postać, był to Kacper.
-Lili! Coś ty narobiła!- Wykrzyczał ze łzami w oczach Kacper
-Przepraszam Cię.- Odpowiedziałam cicho.
Szybko złapał mnie za rękę i związał by krew się nie lała, zadzwonił na pogotowie.
-Nie zamykaj oczu! Rozumiesz! Patrz na mnie!- Krzyczał wciąż.
Dalej nie wiem co się działo, obudziłam się dopiero następnego dnia w szpitalu. Obok łóżka siedzieli zapłakani Kacper i Klaudia.
-Hej..- Powiedziała.
-LILI! - Powiedzieli w tym samym czasie.
Klaudia rzuciła się na mnie i zaczęła przytulać.
-Dlaczego to zrobiłaś!? Boże ! Nienawidzę Cie! Jak mogłaś! Chciałaś nas zostawić! -Krzyczała Klaudia, zdenerwowana i zapłakana.
-Ja, ja nie! To oni, oni chcieli tego! Najpierw Kacper, później Filip. Ja jestem do niczego!- Rozpłakałam się i odwróciłam się.
-Idź -Powiedział Kacper do Klaudii. Klaudia posłusznie wyszła.
-Kacper usiadł obok łóżka.
-Hej. -powiedział spokojnie.
-Idź Sobie, już mnie zraniliście!
-Nie, Pamiętasz jak mówiłem ze mi na Tobie zależy? Kocham Cię przecież i wiesz o tym dobrze, Ewka Nic dla mnie nie znaczy i możesz myśleć Sobie co chcesz. Wiem jak to wyglądało..
-Nie tłumacz się! -Przerwałam mu.
-Będę, wysłuchaj mnie. Wiem jak to wyglądało, chciałem sprawdzić czy będziesz zazdrosna, wiem głupio wyszło, nie pomyślałem, wybacz, nigdy sobie nie wybaczę Tego co zrobiłem! Ewka wyjeżdża, powiedziałem jej żeby mi dała spokój bo Ciebie kocham! Uwierz mi Błagam! Księżniczko, błagam. -Kacper zaczął Płakać.
-Wybaczę, Ewki nie chcę już widzieć! - Mówiłam, nie mogłam przestać płakać.
-Co Filip Ci zrobił? Był tu, kazał przeprosić, ale wywaliłem go. Zrobił Ci coś?
-Zrobił, nie chce mówić, wstydzę się.
-Zabije gnoja! Co on Ci zrobił Lili! Mów!
-Nie to co myślisz! Uspokój się!
-Uf. więc mów, co jest?
-Bo nie byliśmy w szkole, stwierdził że mu się spodobałam, i takie tam, nie będę męczyć szczegółami. Pocałował mnie, dał mi do zrozumienia że chyba chce być ze mną, minus taki że myślał że się nie dowiem, ma inną, po tej historii z pocałunkiem zaprosił mnie na czekoladę, było miło, zadzwonił mu telefon, zauważyłam że pisało "Kicia" Już wszystko było jasne, nie rozumiem tylko dlaczego tak zrobił! Kacper, nic do niego nie czuję, przysięgam, Ja się zakochałam.. Kacper, wybacz mi!
-W kim? -Posmutniał nagle.
-W Tobie. Wiem głupio wyszło z Filipem, ale ty z Ewką, wybacz mi np błagam
-Nie jestem zły kochanie, jak mogę się gniewać na kogoś takiego? Jesteś moja, nie pozwolę Cię skrzywdzić, Kocham Cię -Powiedział i przytulił.
-Też Cię kocham, nie zostawiaj mnie.
-Nie zostawię!
-Kacper, a była.. -Mówiłam smutna.
-Twoja matka? -Przerwał mi nagle.
-Lub ojciec? -Pytałam z nadzieją.
-Nie, przykro mi. -Odpowiedział smutny, chyba nie chciał mnie dołować.
-Nie no ok..- Chciało mi się płakać
-Była Twoja siostra z bratem. - Powiedział z udawanym uśmiechem
-Tak co mówili?
-Ania płakała, a Piotrek że wrócą wieczorem.
-Ok, eh..-Znów stało mi się smutno, zraniłam ich!
-Coś się stało mała? -Zapytał głaszcząc mnie po ręce.
-Boli mnie.
-Ręka?
-Nie serce, boli że nie przyszli! -Łzy same mi leciały.
-Ej nie płacz! -Pocieszał mnie.
-Nigdy się mną nie interesowała! Jędza! A On? Pije i pije! Nienawidzę ich! Do diabła z taką rodziną! Niech się tu nie pojawiają będzie jednak lepiej! - Mówiłam coś czego naprawdę nie myślałam
-Spokojnie, ja jestem, i będę! Obiecuję.
Wróciła Klaudia.
-Moja mama Cię pozdrawia i pyta jak się czujesz?
-Dzięki, już lepiej.
-Ja Muszę iść, niestety, trzymaj się głupku! Narazie Kacper.
-No pa. - Pożegnałam się z nią.
-Kiedy jej powiesz?
-Że?
-jesteśmy razem
-Eh jesteśmy razem kilka minut, nie martw się. Kacper, dużo osób wie?
-Cała szkoła.
-Cholera! -Zdenerwowałam się, znów te plotki na mój temat, Jezu!
Nagle Ktoś pojawił się w drzwiach, Tak. Moja matka z Anią
-Zostawię Was -Powiedział Kacper całując mnie w policzek
-Dobrze.
Podeszły razem do łóżka, Nic nie mówiły, ta cisza mnie dobija!

piątek, 24 października 2014

Smutna: 7 .

Biegliśmy kawałek przez ulicę by żaden nauczyciel nas nie zauważył. Usiedliśmy razem na ławce, nagle rozpadał się deszcz, nie ruszyliśmy się z miejsca Filip spojrzał na mnie  nagle wstał uklęknął
-Czy mogę prosić do tańca? - Zapytał rozbawiony.
-Oczywiście! -Wstałam. Filip delikatnie złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie, objęłam go lekko za szyję, zaczęliśmy tańczyć. Wszystko inne nagle przestało istnieć, czułam że ta chwila należy tylko do nas, zbliżył się do mnie, serce zaczęło mi mocniej bić. Pocałował mnie lekko w usta, spojrzałam mu głęboko w oczy.
-A to za co? -Zapytałam.
-Za nic mała. Podobasz mi się, bardzo.
-Ale, nie znasz mnie przecież..
-Czuje że jesteś wspaniała, tak mi serce podpowiada, jesteś zła że to zrobiłem?
-Nie, coś ty! To było.. Takie urocze! -Przytuliłam go mocno, nie wiedziałam co więcej mogę zrobić. Nagle oddalił się troszkę.
-Chodźmy, pada strasznie, a Ty jesteś już cała mokra! Nie chcę żebyś mi zachorowała!
Zdjął kurtkę i założył na mnie, po czym złapał mnie za rękę, zabrał mnie do kawiarni.
-Hm, więc? Może gorąca czekolada? Co myślisz?
-Ale.. Ja nie mam żadnej kasy.
-Nie szkodzi, stawiam! Siadaj, ja zaraz przyjdę!
Zrobiłam jak chciał zajęłam miejsce, po chwili przyszedł Filip, usiadł wygodnie obok mnie, objął mnie, oparłam więc głowę o jego ramię, siedzieliśmy tak chwile, po chwili przyniesiono nam Gorącą czekoladę.
-Smakuje? -Zapytał
-Jasne! -Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Masz piękny uśmiech -Powiedział pewny siebie.
-Heh Dziękuję! Ty też -Odpowiedziałam nie śmiało.
Zapadła Cisza.
Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę, nagle zadzwonił jego telefon spojrzałam z ciekawości na wyświetlacz, jedyne co zauważyłam to zdjęcie dziewczyny podpisane "Kicia".
-Zaczekaj, odbiorę! - Szybko wstał i odszedł.
Trochę mnie to zabolało, bo przecież mnie pocałował. Ale po co to zrobił skoro kogoś ma. Szybko wstałam i uciekłam z kawiarni. Nawet się nie oglądnął za mną. Poszłam do parku. Mama dopiero za pół godziny wychodzi do pracy, do szkoły nie wrócę, nie chcę oglądać Kacpra. Dlaczego to wszystko przytrafia się właśnie mi?! Co ja zrobiłam? Siedziałam na ławce, ciągle płakałam, zauważyłam że siedzę tak prawię godzinę, postanowiłam więc iść do domu. Wstała się i wytarłam łzy. Śmiało poszłam przed siebie, przyszłam na przystanek w momencie gdy podjechał autobus. Usiadłam z tyłu, założyłam kaptur od bluzy i włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam muzyke na całego!


Dalsza część w poniedziałek, przepraszam ze tak krótko!

środa, 22 października 2014

Nowy Przyjaciel. : 6.

.. -Powiedz mu o tym, może warto? -Powiedziała Klaudia. Po policzku spłynęło mi kilka łez.
-Ale.. Bo On mówił że nie chce żeby coś się zmieniło, lepiej jak będę milczeć.
-Lili, chcesz z nim być, tak?
-No.. Tak.
-Właśnie, pogadajcie o tym.
Odwróciłam się i zobaczyłam że Ewce chyba się spodobał Kacper, śmiali się.
"Co jeżeli się odkocha ? Może tylko się mu wydaje! Przecież jeszcze ostatnio zachowywał się normalnie, nagle się zmienił i wyznał mi miłość. Może udaje? Nie chce żeby mnie zranił!" Pomyślałam Nagle zobaczyłam jak Ewka przytula się do niego, znają się kilka minut a tu...
-Eh..
Nasz przystanek, szybko wysiadłam z autobusu, Kacper nie zwrócił na mnie nawet uwagi, zaczęłam płakać, nie chciałam żeby toś widział moje łzy. Szybko wbiegłam do szkoły, w przejściu wpadłam na jakiegoś chłopaka, raczej nie widziałam go w mojej szkole,nowy?
-Hej! -Powiedział.
-Jeju przepraszam, ja tylko... Boże, nic Ci nie zrobiłam. - Szybko wtarłam łzy z twarzy.
-Mi nic nie jest, ale widzę że coś Tobie się stało, hmm? Może pomogę? Jestem Filip
-Lili, miło poznać. Nic się nie stało, ja tylko.. Jakoś tak.
-Nic? Dlaczego płakałaś?
-Że co? Nie płakałam.
-Hehe jak sobie chcesz. Ja wiem Swoje, gdzie tak pędzisz, śpieszysz się na lekcje?
-Nie.
-Uciekasz przed czymś?
-Raczej przed kimś!... -BOŻE ! dlaczego to powiedziałam?!
-To znaczy?
Udałam się w stronę mojej '13'. Do szkoły wszedł zadowolony Kacper z Ewką, Klaudia za nimi. Gdy mnie zobaczył jak stoję z Filipem od razu poszedł w inną stronę. Szybko się przebrałam i pobiegłam pod klasę.  Zapomniałam że Filip.. Eh.. Usiadłam pod ścianą i znów zaczęłam płakać, ktoś usiadł obok
-Może potrzebujesz pomocy? - Powiedział Filip podając mi chusteczkę.
-Dzięki- Powiedziałam półgłosem.
-Więc, możesz mówić, nie martw się nikomu nie wygadam, Tylko Ciebie znam w tej szkole.
-Nowy? Do które klasy chodzisz?
-Będę chodził do 'E' ...
-Serio? Ja chodzę do 'E'! -Uśmiechnęłam się nieśmiało..
-Ooo miło! Nowa koleżanka, heh.. Ok, ok zmieniliśmy temat, mów co się stało!
-Bo mam przyjaciela, znamy się 10 lat, dziś rano wyznał mi że mnie kocha, szczerze to nie wiem co o tym mam myśleć, kiedyś też coś do niego czuła, nie jestem pewna czy nadal to czuje.Chyba się obraził na mnie, gdy zobaczyłam go z moją starą przyjaciółką, zrobiło mi się smutno, bo przecież mógł kłamać! a ja nie chce żeby ktoś mnie zranił.. Ja nie chce. -Zaczęłam płakać jak głupia, gdy Filip lekko mnie objął, nie myślałam o tym czy mogę ale przytuliłam go jak najmocniej.
-Będzie dobrze, nie płacz- Powiedział.. Nagle przyszedł Kacper. Spojrzał na nas.
-No, no... -Powiedział. Sama nie wiem o co mu chodzi, nagle przybiegła Ewka, i rzuciła się na Kacpra, była w jego bluzie. Nie zwróciła uwagi na to że ja jestem
-Idziesz kochanie?! -Powiedziała roześmiana. Spojrzałam na nią gdy nagle ona spojrzała na mnie.
-I Ty się odzywasz do mnie?! -Wykrzyczałam do Kacpra. Wstałam i uciekłam do łazienki. Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać bardziej niż wcześniej. Coś czuje że nasza przyjaźń się zakończy, Przyszła Ewka.
-Lili, to nie tak jak myślisz!- Powiedziała.
-Zostaw mnie! Nie znasz go a widać szybko owinęłaś go sobie wokół palca!
-A ty to co?! Święta, znasz tego kolesia? Przytulałaś go! Nie zastanowiłaś się nad tym co Kacper mógł czuć?!
-Że co!? Pocieszał mnie! Może nie znam go, ale nie odbijam go innej jak ty! I Kacper też mógł zastanowić się nad tym co ja czuje! Ale po co, to tylko moje uczucia! Daj mi spokój!
Przybiegła Klaudia.
-Zostaw ją Ewka!
-Ale co ja jej do cholery robię?!
-Idź Sobie rozumiesz!!?
Wkurzona Ewka wyszła. Siedziałam dalej i płakałam, nie wiedziałam co mam zrobić. Klaudia usiadła i przytulała mnie.
-Ćśśś, Lili. On nie jest wart żebyś płakała, spokojnie.
Wstałam i wytarłam twarz.
-Jeszcze zobaczą do czego jestem zdolna.!
Wyszłam z łazienki i wróciłam do Filipa, delikatnie pocałowałam go w policzek, Kacper był obok i widział całą akcję.
-Zależy Ci na tym żeby być dziś w szkole? -Zapytałam Filipa.
-A o co chodzi?
-Może urwiemy się dziś z lekcji, oprowadzę Cię po mieście. Byłeś Tu już?
-Nie. Możemy iść.!
Filip złapał mnie za rękę, uciekliśmy. Mam nadzieje że nikt nas nie wyda. Może to jego pierwszy dzień, mam nadzieję że nie będzie mieć kłopotów przez moją głupotę! No cóż, Mam nadzieje że dzień będzie lepszy niz się zapowiadał, zobaczymy..

poniedziałek, 20 października 2014

Miłość? : 5.

-Baśka! Gdzie masz Sabi!? - Zapytała Klaudia.
-Nie interesuj się! No Kacper.. Super laske Sobie wybrałeś, Lili. Są lepsze, choćby ja!
Skryłam się za Kacprem, nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie kryj się ofiaro losu! - Wykrzyknęła Baśka.
Klaudia podskoczyła z miejsca i chciała coś powiedzieć ale nagle..
-Jeżeli ma tu być ofiarą losu to Ty barbie! Spójrz jak wyglądasz. To że masz tynk na mordzie nie czyni Cie fajnej. - Powiedziała jakaś dziewczyna która właśnie przyszła na przystanek, stała za Baśką.
-Kto to powiedział ?! Kto ma prawo tak się do mnie odzywać?! - Wykrzyknęła czerwona ze złości Baśka.
-Hej, jestem Ewka. Dla Ciebie pani! Masz jakieś ale do tych osób to lepiej idź bo nikt nie ma ochoty Cię słuchać.
-Że co proszę?!
-To samo, no już idź Sobie!
Baśka odeszła zdenerwowana jak nigdy. Zastanawia mnie ta Osoba, kim jest i dlaczego mnie broni, może też chodzi do mojej szkoły ale nigdy nie zwróciłam na nią uwagi.
-Hej - powiedziałam lekko speszona- Znamy się?
-Hej Lili, powiedzmy że tak chodzę do 'b' klasy, byłyśmy razem w przedszkolu. Ewka, pamiętasz?
-Ewka, Ewka... Tak! Jeju nie poznałam Cię! Trochę już czasu minęło. Dlaczego mnie bronisz, przecież to norma, ona zawsze mnie obraża.
-No widzisz. Wiem że ona każdemu musi coś powiedzieć! To norma, kiedyś mnie się uczepiła, ale już ok, zresztą to było dawno, heh..
-A myślałam że mnie od początku nienawidzi. Co tam opowiadaj!
-Bardzo dobrze, a u Ciebie?
-Super, a tak w ogóle to Kacper i Klaudia.
-Hej - Powiedzieli w tym samym momencie.
-Hej wam. Lili czyżby to Twój chłopak?
-Nie! Kolejna, to mój przyjaciel.
-Wybacz, wybacz pasujecie do siebie!
-E tam, nie prawda.
Nagle Kacper posmutniał i odwrócił się. Podeszłam do niego. Ewka i Klaudia zostały same, szybko znalazły wspólny język.
-Ej co jest?
-Jak to co? Nic!
-Jak..
-Mówię że nic! Boże.
-Kacper, porozmawiaj ze mną! Co się do cholery dzieje?!
-To że każdy bierze nas za parę!! Ja już Tak nie mogę, Lili! zależy mi na Tobie rozumiesz to?!
Zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-No właśnie, Kocham Cię rozumiesz!
-Jak to?.. Nie rozumiem!
-Nie ważne, zapomnij że to powiedziałem, nie chce Cię stracić, nie chcę żeby cokolwiek się zmieniło przez to że coś do Ciebie czuje. Przepraszam.
-Ale Kacper..
Nagle podjechał autobus.
-Wsiadaj Lili. - Powiedział Kacper.
Weszłam do autobusu i usiadłam z samego tyłu, Klaudia, Ewka i Kacper zajęli miejsca obok. Całą drogę siedziałam cicho, nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Wiedziałem że tak będzie -Powiedział Kacper.
-Ale jak? Przecież nic się nie stało jest tak jak wcześniej, nie mam humoru i już. -Odpowiedziałam. Wstałam i zmieniłam miejsce. Przyszła do mnie Klaudia.
-O co wam poszło? -zapytała
-Jak o co ? O nic.
-Lili, znam cię już dość długo, więc?
-Kacper powiedział że mnie kocha, a najgorsze to że ja chyba też coś do niego czuje...

czwartek, 16 października 2014

Nowy dzień.: 4.

A więc... Kolejny dzień. Wtorek. Jak zawsze ten sam scenariusz. Dziś wstałam troszkę wcześniej na prośbę Kacpra. Zazwyczaj była to 7:20. dziś jest 7:00. Wychodząc z domu zauważam Kacpra siedzącego na ławce.
-Hej!- Zawołałam.
-Oooo, hej!- podbiegł do mnie- Dziś coś wcześniej.
-No wiesz wzięłam Sobie do serca co mówiłeś. A ty co tu robisz tak wcześnie?
-Wiesz coś czułem że będziesz wcześniej. Nie myliłem się.
-No tak, idziemy?
-Jasne chodź.
Wzięłam torbę na ramie i powoli ruszyłam, zapadła cisza..
-Więc, wyspana? -Nagle zapytał Kacper.
-Jasne! Jak nigdy, jednak ta drzemka na historii jakoś pomogła!
-Haha, no widzisz, musisz częściej spać na lekcjach.
-Nie gadaj nawet! Ehh..
Po paru minutach doszliśmy na przystanek, usiadłam obok Kacpra. Lekko oparłam głowę o jego ramię, nagle pojawiła się Klaudia.
-No! Czy może ja o czymś nie wiem?!
Gwałtownie odsunęłam się od Niego.
-O co Ci chodzi Klaudia? -Zapytałam lekko zdenerwowana.
-A no nic. Tak słodko razem wyglądaliście. Co tak wcześnie? Lili? zawsze biegniesz jak głupia by zdążyć.
-Widzisz, ludzie się zmieniają!
-Kacper co tak cicho siedzisz?! Może wam przeszkadzam..?
-Klaudia... Jesteś nie poważna! - Powiedział Kacper.
-No co?! Stwierdzam fakty!
Po drugiej stronie ulicy zauważyłam Baśke, dzisiaj bez Sabiny. Może się pokłóciły.. albo coś jej jest. Nie ważne nie mój problem! Klaudia jak widać też ją dostrzegła.
-Nienawidzę tej plastikowej lali! Wykrzyczała Klaudia.
-Ej, nie obrażaj jej! Ładna nawet, może przesadza z makijażem ale mi nawet się podoba. -Powiedział Kacper.
Spojrzałam na niego, nie wiem czy jestem zazdrosna, jakoś dziwnie się poczułam. Nie chciałam słuchać jak o Niej opowiada.
-Znalazłam super piosenkę! - Szybko zmieniłam temat- Blue Fundation- Eyes On Fire (Zeds Dead Remix).
-Co? A  ok! To posłucham jak będę mógł. - Dziwnie odpowiedział Kacper.
Wstałam i odeszłam kawałek.
-Coś się stało ? -Podszedł i zapytał Kacper.
-Dlaczego pytasz?
-Jak mówiłem o Baśce nagle zmieniłaś temat, może jestes zazdrosna? -Zażartował.
-Co Ty wogóle gadasz?! Głupek!
-Oj nie denerwuj sie!
Klaudia uważnie nam się przyglądała.
-Zimno jakoś, eh było się ubrać- Powiedziała..
Nagle Kacper zdjął Kurtkę i Założył na mnie.
-Ej..
-Nic nie mów, mi jest ciepło.
-Dzięki, to miłe.
-Proszę.
Nagle mnie przytulił, miłe uczucie w środku wróciło.
-Jak słodko razem wyglądacie! - Mówiła Klaudia uśmiechając się do nas.
Pocałowałam go delikatne w policzek.
-No pewnie, to Mój Romeo!
-A oto moja Julia!
Zaczęliśmy się śmiać, nie trwało to długo, zawitała u nas Baśka. Już mnie mdli. Widzę że Klaudia ma ochotę coś jej powiedzieć, spojrzałam na nią i zrozumiała że ma jednak siedzieć cicho.

https://www.youtube.com/watch?v=x7bIbVlIqEc#t=365
      

poniedziałek, 13 października 2014

Śpiąca Księżniczka. : 3.

... Pan spojrzał na mnie, czułam że dziś wypadnie na mnie.Skryłam się za podręcznikiem powtarzałam w myślach "Tylko nie osiem, tylko nie ja!"
- No to zapraszamy.... - cisza ciągle trwała, nauczyciel spojrzał na klasę - Może osie.... Osiemnaście! Oskar zapraszamy do odpowiedzi.
Odetchnęłam z ulgą, upiekło mi się. Gdy Oskar odpowiadał na całkiem nieznany mi temat ja zapomniałam o rzeczywistości. Położyłam się na ławce.
-Tylko nie śpi- powiedział rozbawiony Kacper.
-Nie martw się !-Odpowiedziałam
Odwróciłam głowę i zamknęłam oczy, no cóż, jednak zasnęłam.
-Lili!.. Ej!.. Lili! - Ktoś wołał.. Otworzyłam oczy i zaczęłam się przeciągać.
-Jak.. Wyspałaś się? - Powiedział Nauczyciel historii.
-Słucham?..- Wstałam jak by mnie prąd przeleciał- Jezu. Przepraszam bardzo... Nie wiem co się stało.
-Dobrze, siadaj, tylko Proszę na przyszłość nie śpij na mojej lekcji!
Zaczerwieniłam się, wyglądałam jak burak, klasa zaczęła się śmiać.
-Przepraszam. -Usiadłam. Kacper spojrzał na mnie.
-Śpiąca księżniczka. Wyspałaś się? - Mówił do mnie drwiąc ze mnie..
-Kacper, błagam. Zresztą, mogłeś mnie obudzić!
-Oj wybacz. Zapamiętam Sobie.
Cały dzień chodziłam ja Zombie, dostałam 3 z niemieckiego, no cóż nie idzie mi dobrze w szkole, ale staram się! Wychodząc ze szkoły zatrzymał mnie Kacper.
-Czekaj, mała!
-Noo..?
- Dziś wracamy na piechotę!
-Serio? ..
- Tak, tak, nie obchodzi mnie że nie chcesz.
 Jakoś dziwnie się czułam gdy Kacper był blisko, zawsze to samo uczucie. Miłe ciepło w środku. Czy ja nadal go kocham? Nie! Przecież.... Ja nie mogę. On nie może wiedzieć o tym! A myślałam że mi przeszło... Zatrzymaliśmy się obok kwiaciarni.
-Zaczekaj - powiedział Kacper. Co on znów kombinuje, po kilku minutach wyszedł. Trzymał coś za plecami.
-Co tam masz ? -zapytałam. Wręczył mi 6 czerwonych róż, za co?
- Proszę księżniczko.- Patrzyłam nie mogąc nic powiedzieć...
-Za.. za co?
-Jak za co? znamy się już pełne 10 lat! -Przytulił mnie mocno. Chciałam żeby to trwało wiecznie.
-Ale ja nic nie mam dla Ciebie..
-Wystarczy mi że jesteś.
Uśmiechnęłam się do niego i wyruszyliśmy w dalszą drogę, Było cudownie! Śmialiśmy się, było naprawdę niezwykle. Ale droga nie trwała wiecznie, zatrzymaliśmy się pod moim domem.
- No.. no to do jutra. - Powiedziałam smutna że musimy się rozstać.
-Pewnie. Ale nie spóźnij się.. znów.- mówił znów rozbawiony. Po chwili nachylił się, ciepło w środku
 czułam coraz bardziej, spojrzał mi głęboko w oczy po czym szybko pocałował mnie w policzek i uciekł.
-Pa! -Zawołałam..
-Pa.. - Odpowiedział.
Odwróciłam się i zauważyłam Ania, moją starszą siostrę w oknie, Szybko pobiegłam do domu. Ania sidziała i udawała że nic nie wie.
-Jak dużo widziałaś? -Zapytałam..
-Zdecydowanie dużo, wiedziałam że On Cię kocha! To piękne ! Przyjaźń 10 lat. Jak On na Ciebie patrzy! Och!
-Przestań Ania, on mnie nie kocha! To tylko przyjaciel... Naprawdę!
-A te kwiatki to od Kogo?
-Od Kacpra.. Ale to rocznica, dokładnie 10 lat temu go poznałam..
-Lili, on na pewno coś do Ciebie czuje, to widać..
Poszłam do swojego pokoju i szybko się przebrałam,  położyłam się i zaczęłam czytać moją książkę, do domu wrócił  pijany ojciec. Odłożyłam książkę, zaczęłam płakać, nienawidzę go!  Czy nie może być normalnie?! Nagle przyszedł SMS, to Kacper
"Uśmiechnij się. Dobranoc Księżniczko:*" Chyba czyta mi w myślach, kocham go Coraz mocniej. Tak mi się wydaje, wiele dla mnie znaczy. Przytuliłam się do mojego pluszaka i po kilku minutach płaczu zasnęłam..

czwartek, 9 października 2014

Pierwszy dzwonek. : 2.

Siedziałam przy oknie patrząc na nudny obraz który powtarzał się codziennie, ludzie przepychający się by jak najszybciej dostać się do pracy. Trochę smutno.. Mój kuzyn -Arek, zginął gdy tak samo śpieszył się rano do pracy, Przechodząc przez pasy uderzył w niego samochód, Powstrzymuje się jak mogę by nie płakać, Kacper jednak znał mnie tak długo że widział o co chodzi, objął mnie lekko..
-Uśmiechnij się, proszę… Nie martw się przecież będzie dobrze.. Spójrz z tej strony, wkurzyłaś Baśkę więc punkt dla Ciebie!
Spojrzałam w stronę Baśki czułam w kościach jak bardzo mnie nienawidzi. No cóż, nie zależy mi na tym żeby przepadała za mną. Pora wysiadać, wstałam i zabrałam torbę, wybiegłam z autobusu i szybkim krokiem udałam się w stronę mojej szkoły.
-Zwolnij Lili, mamy czas! – Zawołał Kacper.
Zatrzymałam się. Kacper podszedł do mnie, jakoś inaczej niż zwykle patrzył na mnie, zaniepokoiło mnie to, bo co znów zrobiłam?
-Chodź szybko, Klaudia na nas czeka w szkole!
-Eh, idę.. A takie pytanie, co robisz po szkole?
Spojrzałam na niego lekko wystraszona..
- Emm.. Znaczy.. Ja? Nic, nic! Brak planów, a stało się coś?
-Nie tak tylko pytam, myślałem że gdzieś się razem wybierzemy czy coś… Ale jeżeli nie chcesz to Rozumiem.
-Z Tobą?! Chce zawsze ! – Uderzyłam go lekko w ramie uśmiechając się nieśmiało. Spojrzał na mnie.
-Chodź~, bo Klaudia znów strzeli focha, wiesz jaka ona..
-Wiem, wiem..
Szliśmy resztę drogi nic nie mówiąc.. Kacper wyprzedził mnie nagle i otworzył drzwi kłaniając się rozbawiony.
- Proszę bardzo Piękna pani!
- Ależ dziękuje, bardzo Pan uprzejmy!
Zadowoleni weszliśmy do szkoły na holu czekała już lekko zdenerwowana Klaudia.
- Co wam tak wesoło? Zresztą nie ważne! za 10 minut zaczyna się lekcja, ile można na was czekać?!
- Oj nie denerwuj się- Powiedziałam spokojnie- Mamy jeszcze pełne 10 minut, zresztą pierwsza dziś Historia, nie wiem jak wam ale mi się nie spieszy! – Udałam się w stronę szafek, widząc zdenerwowaną Klaudię chciałam uciekać, znam ją już długo ale czasem mnie przeraża. Patrząc w stronę mojej pechowej ’13′ zauważyłam że stoi tam Baśka, chciałam się wycofać ale stali za mną Kacper i Klaudia.
-IDŹ! – Powiedzieli w tym samym czasie.
Chcąc czy nie musiałam, podeszłam.
-Baśka, czy będziesz tak miła i odsuniesz się, gdyż chcę dostać się do mojej szafki.
- Oj, no nie wiem.. Nie!- powiedziała śmiejąc się.
- Odsuń się Baśka Bo pogadamy inaczej! – wykrzyczała zdenerwowana Klaudia.
- Milcz Klaudia nikt Cię o zdanie nie pytał! – Powiedziała Madzia.
- Ciebie też plastikowa lalo!.
- Dobra cisza! Baśka odsuń się chce wyjąc książki!
Baśka odeszła ale wiem że ta kłótnia nie jest ostatnią dzisiaj. Zabrał książki i udałam się pod salę. Akurat zadzwonił dzwonek i zjawił się nauczyciel. Otworzył klasę i wpuścił wszystkich do środka, usiadłam tam gdzie zwykle czwarta ławka pod oknem.. Wypakowałam się. Pan jak zwykle powiedział
- No to dziś pytamy, ktoś chętny ?
Cisza zapadła w klasie…
- Dobrze to sam wybiorę, zapraszam numer….
Modliłam się by nie wypadło na mnie!

Spóźniona.: 1.

Nowy dzień, dokładnie poniedziałek. Leniwie obracam się na drugi bok. „Chyba pora wstać” pomyślałam, nie mam najmniejszej ochoty, znów szkoła! Może i to mój obowiązek ale przecież ponad 90% rzeczy z lekcji nigdy nie przyda się mi w życiu! Ktoś otwiera drzwi do mojego pokoju, odsłania żaluzje i wpuszcza światło do pomieszczenia, promienie przedostające się do środka oślepiają mnie.
-Wstawaj! – powiedział donośnym głosem mój starszy brat Piotrek.
-Daj mi pięć minut – Powiedziałam
-Dobra! za pięć minut wracam jak będziesz w łóżku wyciągnę Cię siłą..
-Dzięki.
Zasłoniłam twarz poduszką próbując zapomnieć że dziś pierwszy dzień tygodnia. Po chwili znów wrócił Piotrek
-Dobra, Twoje pięć minut minęło, wstawaj bo znów się spóźnisz!
Na pół przytomna wstałam i leniwym krokiem udałam się w stronę łazienki. Poranna toaleta zajęła mi kilka minut, dobrze że nie jestem typem dziewczyn z toną tapety na twarzy.. Ubrałam się, bez żadnych zaskakujących efektów, Zwykła bluza i Jeansy. Upięłam włosy, patrzę na telefon, już siódma dwadzieścia! Muszę wychodzić! Biegnę po schodach w dół, przed moim nosem otwierają się drzwi.
-Lili, idziesz?!
Tak to Kacper mój przyjaciel, znamy się już tak długo… Kiedyś byłam w nim głupio zakochana, przeszło mi… Przynajmniej tak myślę…
-Już, idę! Wybacz.
-Zimno dziś, może ubrała byś coś jeszcze, zmarzniesz.
-Nie mamy czasu, Chodź bo się spóźnimy!
Chwyciłam go za rękę i wybiegłam, ciągnąc go za Sobą, po chwili puściłam go, trochę głupio, bo przecież mógł Sobie coś pomyśleć. Spojrzałam na zegarek.
-Nie mam zamiaru się znów spóźnić!
Zaczęłam biec na przystanek.
-Zaczekaj! – słyszałam tylko jak Kacper krzyczy gdzieś z tyłu.
-Idealnie! – Autobus jeszcze nie przyjechał, usiadłam więc, Kacper przyszedł i usiadł Obok..
-Może zamiast gonić autobus, wyjdź wcześniej ?!
-Oj tam, przezywasz.. Kilka razy się zdarzyło!
-Kilka razy? Żartujesz?!
-Dobra, już nic nie mów, zdarza się nawet najlepszym.
Gdy Kacper chciał coś powiedzieć podjechał autobus. Usiadłam gdzieś z tyłu, Kacper oczywiście obok. W powietrzu czułam zapach przereklamowanych perfum, ta to Baśka i jej ‚świta’ Sabi i Madzik. Sabi była kiedyś moją przyjaciółką zanim Baśka i Magda pojawiły się w szkole..
-No, no kogo my tu Mamy, Lili i Kacper, hmmm… – Powiedziała z ironią.
-Baśka! Czy to znów ty? Już miałam nadzieje że tir Cię przejechał..
Zauważyłam Jak Sabina śmieje się z tego co powiedziałam.
Miło Było patrzeć jak zdenerwowana Baśka siada dalej…