:3

:3

środa, 14 stycznia 2015

Nie możliwe.. : 17

Otwieram oczy. Rozglądam się, obok widzę śpiącego jeszcze Kacpra. Zauważyłam również jakiś cień.
-Nikoś? -Zapytałam.
-Lili! Wstałaś, ja nie chciałem cię budzić. -Odpowiedział Nikodem.
-Dobrze. 
Wstałam powoli z łóżka i podeszłam do chłopca biorąc go na ręce.
-To jak, jadłeś śniadanie? -Zapytałam.
-Nie. Kacper zawsze mi robi. -Odpowiedział uśmiechnięty.
-No to dziś ja zrobię Ci śniadanie. Na co masz ochotę?
-Nie wiem, Kacper zawsze robi mi płatki.
-Dobrze.
Rozglądałam się po kuchni. 
-Dobra.
Wyjęłam z szafki wszystko co powinno mi się przydać. Zrobiłam śniadanie małemu.
-Smacznego. -Powiedziałam podając Nikodemowi talerz.
-Dziękuję. -Odpowiedział zadowolony.
Sama zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na przeciw Nikosia. Wpatrzona w jego szczęśliwe oczy. Cóż, kiedyś zapewne też taka była. Szczęśliwa z różnych powodów. Dziś. A dziś ciężko jest mi  cieszyć się czymkolwiek. Coraz mniej się uśmiecham, choć czasem muszę. Czuję się dziwnie, każdego dnia zakładając maskę, szczęśliwej i pogodnej dziewczyny. Muszę , bo po co mam ranić innych swoim płaczem, choć zastanawia mnie jeszcze kogo ja interesuję nie licząc Kacpra i Klaudii. Klaudia! Szybko pobiegłam do pokoju p o telefon,
-No nieźle. 13 połączeń i 36 wiadomości. Ona mnie zabije -Mówiłam sama do siebie.
-Ale że kto? -Powiedział Nagle Kacper.
-Hej, nie śpisz? -Spojrzałam na Kacpra.
-Nie, więc o kogo chodzi? 
-Klaudia. 
-No to po Tobie. Nikodem Cię obudził? 
-Nie, sama. Zrobiłam mu śniadanie, jest w kuchni. Kacper, ja pójdę do Klaudii
-Dobra, ale wróć do mnie później. 
-Pewnie.
Pocałowałam Kacpra w policzek zabrałam kurtkę i pobiegłam. Idąc ulicą zobaczyłam Basie.-Zaraz się zacznie. -pomyślałam. Szłam dalej przed siebie. Będąc bliżej Basi zobaczyłam że płacze. Może i jej nienawidzę ale trudno. Podeszłam bliżej,
-Hej, co jest? -Zapytałam.
-Nie twój interes, spadaj! -Odpowiedziała Basia.
Trudno, idąc w zaparte wciąż pytałam.
-Co jest? Pomogę.. 
-Ty? przecież Ty mnie nienawidzisz! Zresztą, tyle Ci zrobiłam, nie dziwię Ci się.
-Wiem.
-No.
-Więc co jest? -Nalegałam wciąż.
-Filip.
-Boże!
-No właśnie, chciał...
-No??
-Chciał zaciągnąć mnie do łóżka. Wiem że go nienawidziłaś i w ogóle  on mówił że go kochałaś. Miałam nadzieję ze zrobię Ci na złość tym jak będę się z nim spotykać. Zresztą, po co ja ci to mówię!
-Basia, ale nic nie było tak? 
-Nie. Lili, przepraszam. Tyle między nami się działo! Byłyśmy przyjaciółkami.. Zepsułam wszystko. 
-Już Ok -Przytuliłam Ją. -Muszę znaleźć sobie nowego wroga. -Roześmiałam się równo z Basią.
-Fakt. -Odpowiedziała.
-Wracaj do domu, ja muszę lecieć.
-Dobrze, dzięki -Odrzekła Basia.
Szybko pobiegłam do domu Klaudii, po drodze myślałam nad tym co jej powiedzieć. Stanęłam przed jej drzwiami i zapukałam. Czekając kilka minut znów zapukałam.
-Nie ma jej..
Odeszłam. Nagle ktoś otworzył. 
-Lili, Klaudii nie ma. -powiedziała Mama Klaudii.
-Dobrze, kiedy będzie?
-Tego nie wiem. 
-Dziękuję.
Idąc ulicą zobaczyłam szczeniaka.
-Boże!
Podbiegłam i wzięłam go na ręce. Mokry, wystraszony i głodny.
-Kto mógł Ci to zrobić?
Spojrzałam mu w smutne oczka. Oczy powiedzą Ci wszystko... Był przerażona, widać po oczkach.. 

2 komentarze:

  1. Jest ok :D
    Czekam na nn ;)

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    OdpowiedzUsuń