Skryłam go pod bluzą i ruszyłam do domu Kacpra.
-Już dobrze mały. -Mówiłam do pieska który dygotał z zimna.
Podchodząc pod dom Kacpra zauważyłam go jak stoi przed domem, w tym rzecz że nie był sam. Dziwnie się poczułam. Wysoka ciemno włosa dziewczyna przytulała go czule.
-To na pewno nic nie znaczy. - Próbowałam sobie wmówić lecz w środku czułam inaczej.
Przez chwile obserwowałam ich, nic takiego się nie działo gdy nagle dziewczyna pocałowała mojego Kacpra, a on? On nic nie zrobił. Widocznie podobało mu się. Po policzku spłynęła mi łza. Otarłam twarz nie chciałam by coś zauważył. Wyszłam z ukrycia i ruszyłam w ich stronę.
-Lili. -Powiedział Kacper jak gdyby nigdy nic.
Tajemnicza dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie. Zauważyła psiaka którego miałam pod bluzą.
-Miko! Mój pies, skąd ty go masz?! -Wykrzyczała.
-Znalazłam na ulicy. Na przyszłość pilnuj go. -Powiedziałam dając jej go w ręce.
Weszłam do domu i usłyszałam jak nieznajoma mówi.
-Widzimy się niebawem kochany.
Nie wytrzymałam. Pobiegłam do pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Przyszedł Kacper.
-Ej! Co ty robisz?! - Krzyczał zaskoczony.
-Jak to co? Pakuję się! Zostaw mnie i idź do tej twojej koleżanki.
-O co ci chodzi? Właśnie to koleżanka, nic nie znaczy! -tłumaczył się.
-Daj se spokój! Widziałam jak cię całuje a ty? ty nie protestowałeś.
Kacpra zatkało.
-Właśnie. -Powiedziałam
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam. Kacper złapał mnie za rękę.
-Przepraszam -Powiedział łamiącym się głosem.
Nie wytrzymał i rozpłakał się.
-Myślisz że to mnie zatrzyma? Dzięki. -Odrzekłam też płacząc.
Wyszłam z mieszkania. Zatrzymałam się na ulicy.
-I co ja teraz mam zrobić? Nic nie wiem. -Mówiłam do siebie.
Powoli udałam się przed siebie. Zaczął padać silny deszcz. Idąc wspominałam wszystko co było. Nagle jakiś samochód zatrzymał się .
-Wsiadaj. -Powiedział ktoś.
-Ale ja Cie nie znam. -odpowiedziałam
-Znasz Lili!
Nic nie powiedziałam i ruszyłam dalej.
-Karol idiotko! Twój kuzyn. - Powiedział do mnie.
-Jeju wybacz. Nie poznałam.
Karol wysiadł, zabrał moją torbę i dał do bagażnika.
-Wszystko gra? -Spojrzał na mnie i zapytał.
-Pewnie. -Odpowiedziałam.
Wsiadłam do samochodu i zdjęłam mokrą bluzę.
-Co ty tu robisz? -Zapytałam.
-W odwiedziny przyjechałem mordko. -Uśmiechnął się.
Nic nie odpowiedziałam.
-Happysad -Mów mi dobrze. Daj głośniej! -Wykrzyczałam gdy usłyszałam piosenkę w radiu.
-Nie wiedziałem że słuchasz takiej muzyki. -Powiedział Karol.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz.- Odpowiedziałam.
-Fakt, płakałaś, dlaczego? -Zapytał.
-Co? Nie.. Znaczy nie nic! Nie ważne.
Karol znów spojrzał na mnie.
-Jesteśmy. -Uśmiechnął się Karol.
Wysiadłam. Karol zabrał moją torbę. Udaliśmy się do domu.
-Jestem! -Powiedziałam.
-Lili? -Zawołała mama.
Zamilkłam. Szybko pobiegłam do pokoju. Zamknęłam się w swoich czterech ścianach. Po kilku minutach ktoś zapukał.
-Mogę.? -Zapytał Karol.
-Jasne.
-Lili, więc jest sprawa. Za kilka dni i tak są wakacje, widzę że coś się dzieje, byłaś w szpitalu, może chcesz odpocząć od tego miejsca? Zabieram cię do siebie.
Zastanowiłam się przez chwile.
-Racja. Odpocznę.
Spakowałam się.
-Jestem gotowa!
Karol przyszedł po mój bagaż i załadował do samochodu. Troszkę czekał ale ok, w drogę. Legnico szykuj się..
Krócej niż ostatnio... ale jest ok :D
OdpowiedzUsuńPostaraj się pisać dłuższe rozdziały, dodawaj opisy i emocje, rozpisuj się coraz bardziej ;)
Czekam na nn :)
Dużo weny i żelków życzę
Żelcio
Tak jest! Jakoś nie wiedziałam co napisać troche miałam zamułe ii wiesz..
Usuń