Obudziłam się dość późno. Otwierając oczy oślepiły mnie promienie słońca wpadające przez okno, rozejrzałam się po pokoju. Nie było Jasia. Wstałam i rozejrzałam się po domu. Ciocia siedziała w kuchni popijając kawę.
-Ciociu widziałaś może Janka? -Zapytałam jeszcze nie do końca przytomna.
-Musiał iść do domu, powiedział że się odezwie. Kawy, herbaty? -Odpowiedziała ciocia.
-Narazie dzięki. -Odrzekłam i udałam się do łazienki.
Weszłam do łazienki i wzięłam orzeźwiający prysznic. Szybko się ubrałam. Spodenki i koszula, nie będę robić z siebie księżniczki. Poszłam do pokoju i wysuszyłam włosy, spięłam je w kitkę i poszłam zrobić sobie śniadanie. Wchodząc do kuchni Karol powiedział.
- Janek dzwonił!
-Tak? chciał coś? -Zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-Tak. -Powiedział Karol.
Ciocia chyba wysyłała mu jakieś dziwne sygnały które miały oznaczać by zamilknął. Spojrzałam na nich.
-Więc? -Zapytałam.
-Co? Aa, już nic! Nic. -Mówił Karol
Nie pytałam już o nic, wzięłam jabłko ze stołu i udałam się powoli do pokoju. Wzięłam telefon i zauważyłam ze Kacper dzwonił i pisał.
'Co się z Tobą dzieje? Odpisz jak najszybciej martwię się -Kacper'
Postanowiłam mu odpowiedzieć. Zadzwoniłam do niego.
-Halo? -Odebrał.
-Hej, więc nic się ze mną nie dzieje jestem w Legnicy, możesz mnie zostawić. ? -Zaczęłam mówić
-Lili! -Ucieszył się -Martwiłem się chciałem powiedzieć że ta dziewczyna z którą mnie widziałaś to Karolina...
Nie chciałam już tego słuchać, rozłączyłam się
-Lili jedziemy z Karolem na zakupy, więc zostajesz sama! -Nagle zawołała Ciocia.
-Dobrze. -Odparłam.
Położyłam się na ziemi i dałam nogi na łóżko. Nie planowałam nic, mimo że mogłam, zostałam sama w tak wielkim domu. Włączyłam piosenki i leżałam śpiewając piosenki. Usłyszałam czyjeś kroki zmierzające do mojego pokoju, nie przejęłam się tym, leżałam dalej.
-Bu! -Wykrzyczał Jasiek wbiegając do mojego pokoju.
-Hejo mordko! -Powiedziałam spokojnie.
-Nie przestraszyłaś się ? -Zapytał zadowolony.
-Nope, słyszałam jak idziesz. -Odpowiedziałam.
Janek spojrzał na mnie i chwycił mnie za rękę.
-Chodź. -Powiedział.
-Gdzie? -Zapytałam zaskoczona.
Nie odpowiedział ciągnął mnie za rękę za sobą.
-Czekaj zamknę dom.! -Powiedziałam i szybko zamknęłam drzwi.
Jasiu nie odpowiedział i dalej trzymał mnie za rękę prowadząc w jakieś miejsce. Po kilku minutach pytań typu 'Gdzie mnie prowadzisz' dotarliśmy nad rzekę. Janek zaprowadził mnie na most.
-Zostań tu. -Powiedział i pobiegł gdzieś.
Jak widać nie mogłam się sprzeciwić więc czekałam grzecznie aż po mnie wróci.
Po długich 10 minutach wrócił.
-Więc ? -Zapytałam lekko poirytowana.
-Chodźmy.-Powiedział spokojnie.
-Aaa! Gdzie?! -Wykrzyczałam.
-Nie pytaj, chodź. -Powiedział.
Udałam się znów za Jankiem zastanawiając się co on kombinuje. Idąc tak za nim patrzyłam na jego kroki. Ręce,ramiona tak silne w których na pewno czułabym się bezpiecznie. Czułabym się ale nigdy też nie poczuje. Nic do niego nie czuje. Chyba. Bo przecież Kacper! Ja już nie wiem. Zobaczyłam rozłożony koc przy wodzie i koszyk. Spojrzałam na Janka lekko zdziwiona.
-Siadaj- Powiedział,
Nie miałam siły na to by znów go pytać o cokolwiek. Usiadłam i czekałam.
Janek usiadł obok mnie bez słowa. Siedzieliśmy tak po prostu, bez żadnego celu, bez niczego, w ciszy, my sami, tutaj gdzie nikt nas nie widzi, młodzi, piękni i szaleni. Nagle Janek wyjął jakąś teczkę.
-Proszę! -Powiedział.
-Co to? -Zapytałam.
-Zdjęcia z dzieciństwa, my razem, chciałem ci coś dać z okazji że znów się widzimy. -Powiedział uśmiechając sie szeroko.
-Dziękuję. -Odrzekłam całując go w policzek.
Wyjęłam zdjęcia z teczki, było ich niewiele, ale były. Oglądałam i nie wierzyłam. My. Mali i szczęśliwi, zadowoleni z życia, zadowoleni i szczęśliwi że mamy siebie. Dziecko wie jednak więcej niż dorosły. Te fotografie, tyle wspomnień przywołały. Uśmiechnęłam się do Jasia. Odwzajemnił. Wziął gitarę którą musiał tu przynieść i spojrzał na mnie.
-To co śpiewamy? -Zapytał.
-Wymyśl coś głupiego! -Powiedziałam .
To co zaczął grać.. Bajka naszego dzieciństwa przy której płakaliśmy za każdym razem. Król Lew. Miłość rośnie wokół nas.
-Zaśpiewasz ze mną? -Zapytał grając wciąż.
-Jasne- Odrzekłam.
Janek zaczął śpiewać, już wiem, wiem skąd go znam ! YouTube, kanał który widziałam u Kacpra. Zatkało mnie, mój przyjaciel którego znałam od małego stał się kimś sławnym. Spojrzałam Na Jasia raz jeszcze i uśmiechnęłam się nieśmiało. On stał się kimś, a ja? A ja wciąż tą samą szarą myszką. Opuściłam głowę i milczałam. Jaś śpiewał a ja słuchałam..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz