Po namiętnym pocałunku odchyliłam się delikatnie. Nagle ktoś pod drzwiami puścił piosenkę którą kiedyś śpiewał Jan- Miłość Rośnie wokół nas. Spojrzałam na Jasia który uśmiechał się patrząc na drzwi, dał znak głową że mam je otworzyć, byłam bliżej więc wyciągnęłam rękę a tam Paweł.
-Hej ! -Powiedziałam -Co ty tu robisz?
-A podziwiam te piękne drzwi -Mówił z drwiną w głosie.
-Tak, tak a piosenka sama się włączyła. -Mówiłam uśmiechając się.
-Piosenka? Aaa ta piosenka! Naprawdę nie wiem jak to się mogło stać. -Po tych słowach Paweł wybuchł śmiechem.
Jaś spojrzał na mnie i też zaczął się śmiać. Paweł wszedł do pokoju i oparł się o Jasia śmiejąc się jak jakiś gbur.
-Co za ludzie. -wymamrotałam pod nosem.
Stałam i czekałam aż bracia łaskawie się uspokoją. W końcu nie wytrzymałam i poszłam do łazienki, wzięłam niewielką miskę i napełniłam całą zimną wodą. Udałam się do pokoju gdzie Paweł i Jaś leżeli na ziemi wciąż się śmiejąc.
I co ich tak bawi? Pomyślałam. Bez zastanowienia wylałam na obu miskę zimnej wody co od razu postawiło ich na nogi. Widząc ich obu zdziwionych roześmiałam się, obok mnie stanęła mama Jasia i spojrzała na nich.
Co tu się dzieje? -Zaśmiała się widząc jak po Pawłowi i Jasiokowi spływały strumyki wody. Janek spojrzał na mnie i wyszeptał,
-Po Tobie mała.
Instynkt podpowiedział mi że pora uciekać.
-Ja nic nie wiem! -Zawołałam .
Ruszyłam i pobiegłam schodami w dół, wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi Jasiowi przed nosem. Ruszyłam prosto przed siebie, nie patrząc pod nogi, z racji iż nie jestem typem sportowca dość szybko zmęczył mnie bieg, postanowiłam jednak nie poddawać się i biegłam nadal.
-Aaa- Usłyszałam nagle krzyk Jasia.
Odwróciła się i zobaczyłam go leżącego na ziemi. Szybko podeszłam w jego stronę.
-Co się stało? -Zapytałam zaskoczona.
-Nic! -Powiedział wstając i łapiąc mnie.
Wziął mnie na ręce i zaśmiał się głośno.
-Janku puść mnie! Natychmiast ! -Krzyczałam.
-Teraz Ty będziesz mokra- Powiedział idąc w stronę rzeki która płynęła niedaleko.
-Nie! Nie, nie! -Krzyczałam bijąc go po plecach.
-Oj nic Ci nie będzie! -Powiedział zadowolony wchodząc do rzeki i rzucając mnie delikatnie do wody. -To rewanż.
-Rewanż ? Ty oberwałeś z miski ja siedzę w rzece! -Wykrzyczałam.
Janek spojrzał na mnie robiąc minę zbitego szczeniaka.
-Oh ! pomógłbyś mi wstać -Wymamrotałam oburzona.
Jaś podał mi rękę, nie spodziewał się przebiegu sytuacji. Pociągnęłam go mocno do siebie. Niezdarnie, lecz jednak na moją korzyść upadł obok. Wstałam i spojrzałam na niego.
-Teraz jest rewanż ! -Powiedziałam śmiejąc się.
-Ha, ha, ha . Śmieszne. -Powiedział ironicznie, wstając.
Wyszliśmy z wody, spojrzałam na Jasia który również patrzył na mnie.
-No odwróć się! -Powiedziałam.
Nie protestował, odwrócił się. Zdjęłam koszulkę i wykręciłam ją, strumyk wody spadł na ziemie.
Spodnie sobie daruję.
Zakładając koszulkę spojrzałam w stronę Jasia który patrzył na mnie jak wryty.
-Miałeś się odwrócić i nie patrzeć! -Wykrzyczałam zbulwersowana.
-Wybacz, musiałem. -Powiedział robiąc po raz drugi minę szczeniaka.
Spojrzałam na niego nie odzywając się. Postanowiłam poudawać obrażoną i złą. Z grymasem na twarzy udałam się do domu.
-Ej! Lilka! Czekaj, no nie obrażaj się! -Mówił Jaś.
W głębi śmiałam się jak opętana, po twarzy jednak nie dawałam tego poznać. Nie zła ze mnie aktoreczka skoro tak dobrze ukrywam swoje uczucia. Zadarłam nosa i nie odwracając się szłam dalej.
Janek złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Motylki wróciły, delikatnie przygryzłam wargę patrząc w inną stronę, ludzie patrzyli na nas.
-Chciałbym przygryźć Ci tą wargę -Wyszeptał mi do ucha.
Opuściłam głowę i wyrwałam się z rąk Jasia, uciekałam w stronę domu niestety pech tak chciał że złapał mnie po raz drugi.
-Gdziekolwiek byś nie chciała iść i tak Cię znajdę. -Powiedział zbliżając swoją twarz do mojej.
Już miał mnie pocałować gdy podbiegły dwie dziewczyny krzycząc jego imię.
Fanki, czyli tak to wygląda, spotykają go i od razu podbiegają z piskiem.
Oddaliłam się kawałek by nie przeszkadzać im w robieniu zdjęć .
Jedna spojrzała na mnie wrogo.
-Jasiu nie mówiłeś że masz dziewczynę. -Powiedziała.
-Bo jeszcze nie mam -Odparł uśmiechając się do mnie.
To co zrobiła było chyba spowodowane zazdrością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz