Nowy dzień, dokładnie poniedziałek. Leniwie obracam się na drugi bok.
„Chyba pora wstać” pomyślałam, nie mam najmniejszej ochoty, znów szkoła!
Może i to mój obowiązek ale przecież ponad 90% rzeczy z lekcji nigdy
nie przyda się mi w życiu! Ktoś otwiera drzwi do mojego pokoju, odsłania
żaluzje i wpuszcza światło do pomieszczenia, promienie przedostające
się do środka oślepiają mnie.
-Wstawaj! – powiedział donośnym głosem mój starszy brat Piotrek.
-Daj mi pięć minut – Powiedziałam
-Dobra! za pięć minut wracam jak będziesz w łóżku wyciągnę Cię siłą..
-Dzięki.
Zasłoniłam twarz poduszką próbując zapomnieć że dziś pierwszy dzień tygodnia. Po chwili znów wrócił Piotrek
-Dobra, Twoje pięć minut minęło, wstawaj bo znów się spóźnisz!
Na pół przytomna wstałam i leniwym krokiem udałam się w stronę łazienki.
Poranna toaleta zajęła mi kilka minut, dobrze że nie jestem typem
dziewczyn z toną tapety na twarzy.. Ubrałam się, bez żadnych
zaskakujących efektów, Zwykła bluza i Jeansy. Upięłam włosy, patrzę na
telefon, już siódma dwadzieścia! Muszę wychodzić! Biegnę po schodach w
dół, przed moim nosem otwierają się drzwi.
-Lili, idziesz?!
Tak to Kacper mój przyjaciel, znamy się już tak długo… Kiedyś byłam w nim głupio zakochana, przeszło mi… Przynajmniej tak myślę…
-Już, idę! Wybacz.
-Zimno dziś, może ubrała byś coś jeszcze, zmarzniesz.
-Nie mamy czasu, Chodź bo się spóźnimy!
Chwyciłam go za rękę i wybiegłam, ciągnąc go za Sobą, po chwili puściłam
go, trochę głupio, bo przecież mógł Sobie coś pomyśleć. Spojrzałam na
zegarek.
-Nie mam zamiaru się znów spóźnić!
Zaczęłam biec na przystanek.
-Zaczekaj! – słyszałam tylko jak Kacper krzyczy gdzieś z tyłu.
-Idealnie! – Autobus jeszcze nie przyjechał, usiadłam więc, Kacper przyszedł i usiadł Obok..
-Może zamiast gonić autobus, wyjdź wcześniej ?!
-Oj tam, przezywasz.. Kilka razy się zdarzyło!
-Kilka razy? Żartujesz?!
-Dobra, już nic nie mów, zdarza się nawet najlepszym.
Gdy Kacper chciał coś powiedzieć podjechał autobus. Usiadłam gdzieś z
tyłu, Kacper oczywiście obok. W powietrzu czułam zapach przereklamowanych perfum, ta to Baśka i jej ‚świta’ Sabi i Madzik. Sabi
była kiedyś moją przyjaciółką zanim Baśka i Magda pojawiły się w
szkole..
-No, no kogo my tu Mamy, Lili i Kacper, hmmm… – Powiedziała z ironią.
-Baśka! Czy to znów ty? Już miałam nadzieje że tir Cię przejechał..
Zauważyłam Jak Sabina śmieje się z tego co powiedziałam.
Miło Było patrzeć jak zdenerwowana Baśka siada dalej…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz