:3

:3

środa, 19 listopada 2014

Niedzielny Poranek. : 12

Niedziela? Czuje czyjś oddech na szyi  Delikatnie się podnoszę, Kacper spokojnie śpi obok mnie. Próbuję wstać tak by go nie obudzić. Jenak nagle chwyta mnie i ciągnie do siebie.
-Hej, gdzie uciekasz?- Pyta mnie.
-Nie chciałam Cię obudzić, chciałam zrobić nam śniadanie- Odpowiadam Spokojnie.
-No trudno. Pomogę Ci. -Mówię
-Nie, nie musisz! Leż ja się tym zajmę!.
Szybko udałam się do łazienki zrobić ze sobą porządek. Szybko ubrałam się i poczesałam. Wychodząc z łazienki weszłam do pokoju, Kacpra nie ma.
-Kacper?! Gdzie jesteś?! -Pytałam
-Kuchnia! -Odpowiedział.
Przyszłam do kuchni. Nie było mnie kilkanaście minut a on zajął się wszystkim.
-Siadaj, zaraz będzie gotowe -Powiedział.
-Wiesz, jesteś moim gościem, to ja powinnam zająć się tym. Może pomogę?
-Nie. Siadaj.
Usiadłam wiec przy stole, Kacper podał mi już gotowe śniadanie. Czułam się dość dziwnie. Raczej ja powinnam się zając Tym, nie on!
-Smacznego -Powiedział siadając naprzeciw mnie.
-Dzięki. -Odpowiedziałam.
Wzięliśmy się do jedzenia, nikt nie robił mi śniadania, zawsze musiałam sama. Miłe. Po zjedzeniu wstałam i zaczęłam sprzątać.
-Pomogę - Powiedział Kacper.
-Nie ma mowy! Zrobiłeś śniadanie, ja posprzątam! -Odpowiedziałam.
-No dobra, dobra! Nie denerwuj się -Powiedział uśmiechnięty.
-Nie denerwuję się. Idź do pokoju.
Wzięłam się do sprzątania. Po kilku minutach wróciłam do Kacpra.
-To co robimy? -Zapytał Kacper
-Nie wiem.. -Odpowiedziałam.
Usiadłam na łóżko a Kacper położył się kładąc głowę na moich kolanach. Delikatnie głaszcząc go po głowie myślałam nad tym co wydarzyło się wczoraj.
-Lili ? -Zaczął Kacper. -Czego chciał Filip?
-Filip? Nie wiem! Też mnie to zastanawia.
-Może on coś do Ciebie poczuł i...
Przerwałam mu.
-Daj spokój! Nigdy! Nie miałam wpływu na to co się wydarzyło! Nie miałam pojęcia że się tu zjawi. Nie wiem czego ode mnie chciał. Nie interesuje mnie to w każdym bądź razie! Jego problem. Nie wracajmy do tego..
-Ale Lili! Musiał mieć powód dla którego się tu zjawił! - Kacper wciąż drążył temat.
-Naprawdę nie wiem dlaczego on tu się zjawił. -Próbowałam wszystko wytłumaczyć.
Nagle Kacper usiadł obok mnie.
-Lili! Powiedz mi co się stało tamtego dnia.
-A co miało się stać? Nic się nie stało, przecież znasz już całą prawdę, co tu jeszcze mówić.
-Ale przecież musiał mieć powód dla którego się tu zjawił!
-Noe mówię że nie wiem. Może go sumienie ruszyło za to że wylądowałam w szpitalu...
-Mówiłaś że to nie przez niego.
-Nie chodzi o to...
Wstałam i podeszłam do okna, Kacper stanął za mną.
-To o co chodzi?
-Zrobiłam to bo czułam się samotna! Nie wiesz jak to jest być samemu!
Jak to samemu? -Kacper posmutniał -Przecież zawsze miałaś mnie, mi możesz zaufać. i Klaudia! Co z Klaudią!? Mówicie Sobie o wszystkim.
-No tak, ale są tematy o których mówić nie chcę.
-Wracając, Filip zjawił się u Ciebie bez powodu?
-Przecież mówię. Nie wiem jaki był tego cel zapytaj go..!Nie wiem co myśleć wszystko jest chore! Nie wiem czego chciał, trudno jego problem..
-No dobrze -Powiedział Kacper przytulając mnie.
Wyglądając przez okno zauważyłam Klaudię która już biegła do moich drzwi. Nie pukając wbiegła do domu.
-Lili ! Paweł coś do mnie czuję!! -Wykrzyczała.
-Gratuluję! -powiedział Kacper śmiejąc się.
-Kacper? -Powiedziała zaczerwieniona Klaudia..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz