Całą drogę patrzyłam na smutną rzeczywistość za oknem, nie odzywałam się bez słowa. Karol widać postanowił przełamać pierwsze lody i zaczął mówić.
-Więc jak minął Ci ostatni rok szkolny ? -Zapytał. Widać nie chciał siedzieć w tej ciszy jednak ja nie jestem zdolna do rozmowy.
-Dobrze. -Odpowiedziałam uśmiechając się nieszczerze.
Dalej chciałam siedzieć w ciszy, patrząc na to wszystko.
-Dobra Lili! Wiem ze jest źle, jesteś smutna i zła, każdy czasami tak ma! Ale nie oznacza to do cholery że masz być tak pesymistycznie nastawiona na cały świat, powiedz mi co się stało no! -Karol dalej chciał wycisnąć ze mnie jak najwięcej.
-Ale co mam Ci powiedzieć?! Czuje się źle! Straciłam kogoś na kim mi zależało, do niedana myślałam że też mu zależy, myliłam się. Jest mi po prostu źle, jeszcze to co się dzieje w domu, chce o tym zapomnieć, proszę zakończmy temat. -Powiedziałam do Karola zasmucona.
Nie odpowiedział, spojrzał tylko na mnie współczująco. Włączyłam więc moją piosenkę. -Happysad - 30 raz. Dokładnie wsłuchałam się w słowa i melodię. Zamknęłam oczy. Zasnęłam. Śniłam, śniłam o tym wszystkim, ale mój sen miało inne zakończenie. Ja byłam szczęśliwa, szczęśliwa z nim. A on? On kochał mnie bez granic, kochał za nic. Kochał za to ze byłam, kochał za to że żyłam. To był piękny sen. Dlaczego pozwoliłam mu odejść? Widać nie byłam wystarczająco idealna. Otworzyłam oczy, ciągle jedziemy.
W głowie mam sto myśli. Kim ona była? Co robiła? Czy więcej niż ja znaczyła? Jak widać. Przecież całowała go, a on ? On widać był szczęśliwy. Zawsze chciałam jego szczęścia.
Zatrzymujemy się.
-Hmm? -Spojrzałam na Karola.
-Idę do sklepu, chcesz coś. -Zapytał.
-Nie, chyba nie. Dzięki -Odpowiedziałam.
Chyba jesteśmy już w Legnicy, trochę długo spałam
Postanowiłam wyjść z samochodu, rozprostować kości. Przeszłam kawałek. Rozglądając się do o koła zauważyłam kogoś znajomego, jednak nie mogłam sobie przypomnieć kim jest ten uroczy młodzieniec. Zauważyłam że Karol już wraca więc weszłam do samochodu, wciąż zastanawiało mnie skąd znam tego chłopaka. Karol schował zakupy i ruszyliśmy.
-I jak, jesteśmy prawie na miejscu. Co chcesz dziś robić.? - Zapytał.
-Może przejdę się, dawno mnie tu nie było. U mnie padało, a tu? Mega pogoda! -Uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Okey.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Ciocia już czekała, nie zdążyłam wysiąść a ona już zaczęła mnie przytulać na przywitanie.
-Witaj Lili! Jak dawno Cię nie widziałam, wyrosłaś! -Cieszyła się Ciocia.
-Ciociu! Dusisz mnie! -Roześmiałam się.
-Wybacz. -Uśmiechnęła się.
Karol zabrał mój bagaż. Pomogłam mu. Zaprowadził mnie do pokoju gościnnego.
-To tutaj będziesz mieszkać! -Zaśmiał się Karol
-Tak jest! -Powiedziałam
Rozpakowałam się do połowy. Stwierdziłam że nie będę dnia marnować. Zabrałam bluzę i pobiegłam na dół.
-Ciociu idę się przejść. -Powiedziałam
-Dobrze, ale nie wróć za późno. -Odpowiedziała
Wyszłam z domu i udałam się w drogę, oczywiście włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę.
Tak dawno mnie tu nie było. Od wielu dni nie byłam tak szczęśliwa jak dziś. Pamiętam drogę, pobiegłam na polanę na którą często chodziliśmy z Karolem. Roześmiałam się głośno i biegałam jak idiotka goniąc swe marzenia. Byłam szczęśliwa. Myśląc że nikogo tu nie będzie nie powstrzymywałam się. Zaczęłam śpiewać, śpiewam tylko sama, przy kimś się wstydzę. Szłam przed siebie nie zwracając uwagi na nic.Nagle potknęłam się o kogoś.
-Aaa! - Krzyknęłam.
-Aaa!.
-Przepraszam, ja nie wiedziałam że ktoś tu.. Wybacz mi! -Zaczerwieniłam się jak burak.
-Jest dobrze. -Odpowiedział nieznajomy.
Podał mi rękę i pociągnął pomagając mi wstać.
-Dzięki. -Spojrzałam w oczy chłopaka..
Nie mogłam sobie przypomnieć skąd znam te piwne oczy.
-Cała przyjemność po mojej stronie. Jestem Jan. -Przedstawił się.
Jan... Wciąż nic.
-A ja Lili. Przepraszam jeszcze raz.
-Nie jesteś stąd prawda? -Zapytał.
-Tak, skąd wiesz?. -Odpowiedziałam zdziwiona. -Przyjechałam do Cioci.
-Tak, może znam, jak się nazywa.?
-Małgosia.
-Ooo! Ma syna Karola, tak ? -Uśmiechnął się do mnie chłopak.
-Tak, skąd wiesz?
-Mieszkam niedaleko. Hehe, często tu jesteś?
-Nie, ostatni raz kilka lat temu byłam.
Czułam że gdzieś już go widziałam, wciąż nie pamiętam skąd.
-Jasne.
-Ari! -zawołał Janek.
-Spojrzałam na niego zdziwiona. Jasiek uśmiechnął się tylko. Nagle przybiegł wielki pies o jasnej sierści.
-Jezu! -Wykrzyczałam wystraszona.
-Hah! Nie bój się, nic Ci nie zrobi.
Spojrzałam na Jana, zaufałam mu.
-Odprowadzę Cię, jeżeli chcesz. -Zaproponował.
-Jasne, miło z Twojej strony.
Ruszyliśmy w drogę. Nie wiedziałam co mówić, wciąż czuje ze znam go, nie wiem skąd.
-Ładnie śpiewasz. -Powiedział.
Opuściłam głowę i zaczerwieniłam się jak burak.
-Oj, nie wstydź się!
Nie odpowiedziałam. Milczeliśmy....
Świetne :3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny Post ^^
To chyba będzie mój ulubiony dział z Jaśkiem ;3
Dziękuję bardzo! Mam nadzieje że mnie nie zostawisz ;3 Dziś nowa część!
Usuń