Obudził mnie krzyk. Tym razem to nie sen. -Pomyślałam. Zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju. Serce przyśpieszyło. Krzyk kobiety.
-Mama? -Wyszeptałam.
Zbiegłam na dół. Weszłam do kuchnie, stała tam moja mama i mama Jasia, całej sytuacji przyglądał się Janek. Zauważył mnie.
-Lili. -Powiedział cicho.
-Lili! Co ty tu robisz?! Miałaś być u ciotki, pakuj się, wracamy.! -Powiedziała stanowczym głosem moja mama.
Z jednej strony cieszyłam się że ją widzę, co jak co ale to moja mama... a z drugiej, złość i nienawiść! Co ona tutaj robi?! Spojrzałam na nią.
-Nie. -Powiedziałam półgłosem.
-Co nie? Jak nie? Wracamy. -Odrzekła zbliżając się w moją stronę.
W powietrzu unosił się smród wódki. Piła.
-Nigdzie nie idę. -Powiedziałam.
Nagle moja mama uderzyła mnie w policzek rozcinając go pierścionkiem który był źle założony. Pod wpływem siły uderzyłam głową w ścianę. Spojrzałam na nią a po policzku spłynął mi strumyk gorzkich łez.
-Proszę wyjść! Natychmiast! Bo zadzwonię na policję! -Wykrzyczała mama Jasia.
Jasiek podbiegł do mnie zabierając moje ręce z krwawiącego policzka.
-Nie dotykaj. -Powiedział cicho.
Płakałam tak bardzo że zaczęłam dusić się własnymi łzami. Janek kazał mi usiąść, tak też zrobiłam.Wziął apteczkę i zaczął przemywać moją twarz. Zacisnęłam zęby bo ból był silniejszy niż sekundę po uderzeniu.
Mama Jasia przyglądała się. Wstałam i chwyciłam Jasia za ramię.
-Kręci mi się w głowie -Powiedziałam Osuwając się na podłogę. Ostatnie co zapamiętałam to wykrzykiwane przez Jasia moje imię. Ocknęłam się w szpitalu. Oślepił mnie blask lamp które były skierowane na moje łóżko.
-Wszystko gra, zrobimy jeszcze kilka badań i będzie mogła wyjść. -Mówił Lekarz do Jasia i jego mamy.
Rozejrzałam się dookoła.
-Lili! -Podbiegł Jaś rzucając się mi na szyję.
-Już, już! To ja! Heh- Uśmiechnęłam się.
-Dziewczyna potrzebuje teraz dużo odpoczywać. -Powiedział Lekarz.
Janek pocałował mnie w czoło i wyszeptał.
-Wystraszyłaś mnie.
-Muszą państwo wyjść niestety, musimy zrobić kilka badań. -Powiedział Lekarz.
Jan wraz z mamą opuścili salę. Podeszła Pielęgniarka z wózkiem, usiadłam i ruszyłyśmy. Zawiozła mnie do jakiejś sali. Kazali położyć mi się na jakimś "stole" Robiłam co kazali.
Po około 2h. badania się skończyły. Leżałam wgapiając się w sufit aż wróci lekarz i powie czy mogę wracać.
Po długim oczekiwaniu przybył lekarz wraz z Jankiem.
-Wyniki wyszły pozytywnie, jednak powinna pani na siebie uważać, w razie potrzeby proszę konsultować się z lekarzem.
Przytaknęłam. Zostałam odłączona od całej tej aparatury i mogłam wyjść.
-Cieszę się że nic Ci nie jest. -Powiedział Jaś obejmując mnie.
-Też się cieszę.
Mama Jasia czekała w samochodzie. Zazwyczaj Janek siedział z przodu, teraz usiadł ze mną na tylnim siedzeniu. Objął mnie a ja mogłam położyć głowę na jego ramieniu.
-Janku, muszę wyjechać na kilka dni. -Oznajmiła nagle mama Jasia.
Janek nie wypytywał o szczegóły, ma bardzo dobry kontakt z mamą i ufa jej bezgranicznie.
-Dobrze. -Powiedział.
Spojrzał na mnie dość dziwnie i wyszeptał.
-Mamy kilka dni dla siebie mordo.
Uśmiechnęłam się nie śmiało bowiem nie wiem co ma na myśli mówiąc że mamy kilka dni dla siebie. Czyżby coś planował? Nie ważne.
Po kilku minutach dojechaliśmy. Jaś wyszedł i przytrzymał mi drzwi.
-Dziękuję Panu.-Uśmiechnęłam się.
-Ależ proszę .
Weszliśmy do domu. Mama Janka była gotowa do wyjazdu.
Przytuliła Jasia i podeszła do mnie. Przytulając mnie wyszeptała.
-Pilnuj go bardzo Cię proszę! Ty jesteś bardziej ogarnięta. -Uśmiechnęła się.
Przytaknęłam z uśmiechem na twarzy.
-Więc. -Powiedział Jaś łapiąc mnie w pasie. -Co robimy.
-Kochanie ty moje, ja idę oglądać film a ty sio spać. -Roześmiałam się.
-Pf. -Parsknął Jaś.
Udałam się do salonu i włączyłam komedię romantyczną. Jaś siedział ze mną, wolał oglądaj film akcji ale przekupiłam go buziakiem. Co kilka minut budziłam go zatykając mu nos. Postanowiłam go nie męczyć.
-Chodźmy spać. Troszkę wcześnie ale chyba obaj jesteśmy zmęczeni co? -powiedziałam.
Jaś przytaknął .Udaliśmy się do jego pokoju i położyliśmy się . Jaś przytulił mnie jak ulubioną przytulankę.
-Lili. ..
-Tak.
-Czy.. Znaczy bo ja Cię Kocham.. -Mówił.
-Mów słońce.
-Mogę zostać Twoim księciem księżniczko ? -Zapytał nieśmiało.
-Pewnie. -powiedziałam szczęśliwa całując go w usta. -Teraz śpij mój księciu.
-Kolorowych .-powiedział zadowolony.
Gdybyś wiedział jak ja Cię kocham nie uwierzył byś.
Jeju, jeżeli piszesz te piękne opowieści tylko dlatego iż ja piszę Twoim zdaniem miłe komentarze, to będę chyba czytała Twoje zaczepiste dialogi i inne co dwie godziny bez spania.
OdpowiedzUsuńJa Cię po prostu KOCHAM za to że tak często to wrzucasz, poleciłam to już chyba wszystkim moim znajomym i kazałam im to czytać ze względu na piękno wydobywające się z mojego monito...
Chyba na mnie zadziałałaś w pozytywny sposób z tym pisaniem. xD
Pozdrowienia i wyobraźni działającej *.*
Pe, es; A co się stało, że Lili zemdlała? Aż tak mocno walnęła głową o ścianę? :o
Dowiesz się w następnych częściach dlaczego Lilka zasłabła <3 I Dziękuję za wsparcie psychiczne ;3 to wiele dla mnie znaczy! Zapraszam na FP tam dowiecie się wszystkiego na temat kolejnych częśći !
Usuńhttps://www.facebook.com/pages/Kr%C3%B3tka-Historia-Lili-Blog/1510539499205232?sk=timeline
Czekam❤️
OdpowiedzUsuńJeju dlaczego ty masz taki talent do pisania?Ja się pytam!!Też pisze blogi ale nie są tak zajebiste jak twój!Dlaczego?!Czekam na nexta z niecierpliwością~alice ;*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie www.jdabrowsky-love-story.blogspot.com