:3

:3

czwartek, 2 kwietnia 2015

To tylko zły sen. : 27

-Twoja koleżanka nie będzie miała nic przeciw! -Powiedziała.
Obaj z Jasiem spojrzeliśmy na nią zdziwieni. Objęła go za szyję i pocałowała. Zagotowało się we mnie. Jaś stał jak wryty, zaskoczony przebiegiem sytuacji. Udałam że dzwoni mi telefon, wyjęłam i odeszłam kawałek prowadząc zmyśloną konwersację. Jaś zrobił sobie zdjęcie z drugą z dziewczyn.
Lili nie możesz być zazdrosna! Przecież różne może mieć fanki, a to że na złość dziś trafiła się taka to nic nie poradzisz! 
Usiadłam na ławce opuszczając głowę.
Ktoś usiadł obok. Janek. Objął mnie ramieniem.
-Przepraszam. Nie wiedziałem że tak zrobi. -Wyszeptał.
-Dobrze. -Odparłam
-Posmutniałaś. -Powiedział przytulając mnie mocniej.
-Dziwnie poczułam się widząc jak całuje Cię inna. Ale wiem ze to nie Twoja wina, nie mogłeś jej uderzyć, ani okrzyczeć, za to Cię też szanuję. Bez słowa zareagowałeś.. -Powiedziałam. 
Jaś już nic nie powiedziała. Wstałam i udałam się do domu. Przed drzwiami Jaś złapał mnie i spojrzał w oczy.
-Nie dokończyłem tego. -Powiedział całując mnie w usta. 
Wróciło uczucie to samo co za pierwszym razem. Spojrzałam na niego całując w policzek. Cicho weszłam do środka. Pani domu wyszła z kuchni sprawdzając kto przyszedł.
-Zrobiłam Kolację! -Powiedziała mama Jasia. -Chodź Lili.
-Nie jestem głodna. -Powiedziałam uśmiechając się,
Udałam się na górę. Poszłam do łazienki i od razu wzięłam orzeźwiający prysznic. Przez chwile stałam opierając się jedną ręką o ścianę. Ciepłe strumienie wody spływały po moim ciele. Ktoś zaczął dobijać się do drzwi.
-Lili! Jesteś tam ! Lili ! -Wołał Janek zdenerwowanym głosem.
-Jestem! -Odrzekła.
Nic już nie powiedział, chyba chciał się upewnić czy jestem cała. Zakręciłam wodę, wytarłam ciało ręcznikiem i zawinęłam się. Otworzyłam drzwi i pobiegłam do pokoju. Zamknęłam drzwi. Miałam zdjąć ręcznik gdy spod kołdry wyłonił się Jaś.
-Wooow!- Powiedział otwierając szeroko gały.
-Jaś! Co ty tu robisz! Chce się ubrać ! Wyjdź! -Wykrzyczałam.
Jaś wstał i podszedł do mnie. Przytulił mnie mocno.
-Mogę się ubrać? -Zapytałam.
-Ubieraj się. -Powiedział Jaś uśmiechając się kusząco. 
-Wyjdź.
Janek spojrzał mi w oczy. W tym samym momencie spadł mi ręcznik.
-Zamykaj oczy ! Już! -Wykrzyczałam.
Janek roześmiał się głośno, posłuchał i zamknął oczy. Szybko zawinęłam się z powrotem.. Bez słowa wyrzuciłam go z pokoju. Nie protestował. Podsuszyłam lekko włosy, założyłam koszulkę i bieliznę. Położyłam się do łóżka. Przyszedł Jaś.
-Śpisz? -Zapytał.
-Próbuję. -Powiedziałam cicho.
Podszedł i pocałował mnie w głowę. 
-Dobranoc mała. -Powiedział wychodząc z pokoju.
Obróciłam się na drugi bok i zasnęłam.

Obudził mnie krzyk. Zerwałam się z łóżka, Założyłam czarne rurki i koszulkę na ramiączkach w kolorze pudrowego różu, włosy przeczesałam i splotłam w warkocz, kosmyk włosów spadał mi na czoło. Wyszłam z pokoju i udałam się na dół. Zobaczyłam zabarykadowane drzwi, zasłonięte okna. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Jasia, miał rozcięty łuk brwiowy. Był cały we krwi, nigdzie nie widziałam Pawła i jego Mamy. 
-Co się dzieje?! -Zapytałam.
-Zaczęło się. -Powiedział.
-Ale o co Ci chodzi? ! -Zaczęłam panikować.
-Stare problemy. Paweł kiedyś podpadł kolesiowi, i to jakiemuś tam, szef gangu. Teraz się mszczą. -Powiedział cicho.
Nie wierzę. Paweł ? Naprawdę? To nie może być prawda! Boże, przecież.. On nie wygląda na takiego, czy to coś strasznego? Boję się! Jednak ludzie są inni niż sobie wyobrażasz. 
-Zadzwońmy po policję.! -Powiedziałam.
-To nic ni da. -Powiedział.
-Jak nie da! Musi dać! -Wykrzyczałam.
Wzięłam telefon i wykręciłam numer na policję. W słuchawce usłyszałam tylko śmiech.
-Nic wam nie pomoże. 
Wybuchłam płaczem. Ja nie chce! Boże! To nie prawda.
Jaś podszedł do mnie i przytulił mnie mocno.
-Lili, wiesz że jesteś dla mnie wszystkim, tak? Zawsze będę Cię kochać! Zawsze księżniczko, nie pozwolę Cie skrzywdzić. -Powiedział.
Po tych słowach zapłakałam jeszcze bardziej.Ktoś włamał się przez okno. Zaczęłam krzyczeć. Usłyszałam tylko strzał. Janek upadł na ziemię, stałam i patrzyłam. Dookoła była krew, kałuża krwi w której leżał. Zaczęłam krzyczeć.
-Nie! Nie! Jak możecie! Nie !
Jakaś postać w kominiarce podeszła do mnie. Mężczyzna śmiał się. Pistoletem który miał w Prawej ręce jeździł po mojej twarzy. Płakałam coraz bardziej. Chwycił mnie za włosy i mocno szarpnął.
-aaaaa!-Wykrzyczałam.
Przyłożył pistolet do mojej skroni i strzelił.


-Aaaaa!! -Poderwałam się z łóżka zapłakana i spanikowana. 
-Lili co się dzieje? -Do pokoju przybiegł Jaś. 
Podszedł i usiadł obok przytulając mnie. 
-Ćśśś, to tylko zły sen. -Szeptał.
Uspokoiłam się.
-Już dobrze? -Zapytał.
-Tak.- Odparłam.
-Pójdę już. -Powiedział.
-Nie! -Chwyciłam go za rękę. -Zostań, śpij ze mną, proszę..
Jaś uśmiechnął się i położył obok. Położyłam głowę na jego klacie, on delikatnie pogłaskał mnie i przytulił.
Po paru minutach zasnęłam. 

2 komentarze:

  1. Mój boże, to takie piękne, nawet moja bujna wyobraźnia nie jest w stanie wyobrazić sobie czegoś tak zaczepistego. Podziwiam Cię, czekam na kolejne rozdziały z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Miło się czyta takie komy <3 Dzięki raz jeszcze!

      Usuń